Aby przejść do decydującej tury wyborów prezydenckich w FC Barcelonie, należało zebrać przynajmniej 2237 podpisów socios, a więc zarejestrowanych członków klubu. Ostatecznie udało się to dwóm kandydatom: obecnemu szefowi, Joanowi Laporcie (7226 potwierdzonych podpisów) i katalońskiemu biznesmenowi Victorowi Fontowi (4400 zatwierdzonych podpisów).
Ostateczne głosowanie zaplanowano na 15 marca. W kampanię angażują się również piłkarze „Dumy Katalonii”. Robert Lewandowski w wywiadzie dla Sky Sports News jasno dał do zrozumienia, że popiera kandydaturę Laporty.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sceny na meczu. Piłkarz uratował rannego ptaka
– Wierzę w ciągłość i w ludzi, którzy rozumieją, co reprezentuje ten klub. Życzę naszemu prezydentowi wszystkiego najlepszego w nadchodzących wyborach – jestem pewien, że będzie kontynuował swoją misję przynoszenia klubowi jeszcze większych sukcesów – stwierdził.
– Bycie częścią Barcelony w ostatnich latach pokazało mi ogrom pracy wykonywanej za kulisami, aby odbudować i rozwijać klub. Atmosfera wokół zespołu, ambicja i wizja przyszłości – szczególnie projekt nowego stadionu – bardzo motywują wszystkich w klubie. Najważniejsze są stabilność, zaufanie do procesu i szacunek dla tożsamości Barcelony – dodał.
Przypomnijmy, że Laporta był prezydentem FC Barcelony w latach 2003-2010, a potem ponownie od marca 2021 roku. To właśnie za jego drugiej kadencji Lewandowski dołączył do „Dumy Katalonii” z Bayernu Monachium. Miało to miejsce przed startem sezonu 2022/2023.
W tej kampanii polski napastnik pełni najczęściej rolę zmiennika, jednak regularnie dostaje swoje minuty. Wystąpił w 32 meczach na wszystkich frontach, w których zdobył 14 goli i zaliczył trzy asysty. Jego aktualna umowa z klubem wygasa w czerwcu br.
W ostatniej kolejce La Ligi doznał złamania oczodołu przeciwko Villarrealowi CF. Opuścił półfinałowe starcie Pucharu Króla z Atletico Madryt, ale ma wrócić do kadry meczowej na sobotnie spotkanie ligowe z Athletikiem Bilbao.