Jason Doyle powraca do Cellfast Wilków Krosno i ma być jednym z ogniw, które poprowadzą klub z Podkarpacia do finału Metalkas 2. Ekstraligi, a w nim wykona pracę, która pozwoli pokonać rywala w najważniejszym dwumeczu sezonu.
W rozmowie z klubowymi mediami Australijczyk odkrył kulisy negocjacji w sprawie powrotu do klubu z Krosna. – To było dość tajne spotkanie. Odbyliśmy je po meczu we Wrocławiu, spotkałem się wtedy z dwiema osobami z klubu, by porozmawiać o przyszłym sezonie – mówi otwarcie.
ZOBACZ WIDEO: Artiom Łaguta nie chciał czekać na Polonię. Kulisy numeru startowego w Sparcie
Spotkanie Krono-Plast Włókniarza Częstochowa we Wrocławiu odbyło się 30 maja, więc już wtedy tak naprawdę były mistrz świata wiedział, że opuści klub spod Jasnej Góry. Konfrontacja we Wrocławiu to była dopiero siódma runda PGE Ekstraligi.
– Decyzja o powrocie była bardzo prosta. Po dobrych wspomnieniach z 2023 roku uznałem, że to był bardzo dobry ruch. Byłem bardzo rozczarowany, że nie utrzymaliśmy się wtedy w PGE Ekstralidze. Myślę, że gdybyśmy zostali tam jeszcze jeden sezon, moglibyśmy się piąć w górę i walczyć o miejsca w czołowej trójce ligi. Tym razem chodzi o powrót do PGE Ekstraligi – dodał.
Dla Jasona Doyle’a będzie to powrót na zaplecze najlepszej ligi świata po ponad dziesięciu latach. Po raz ostatni jeździł tam w 2014 roku w barwach klubu z Łodzi. – Nigdy nie myślałem, że wrócę do pierwszej ligi. Myślałem, że zakończę karierę w PGE Ekstralidze. Ale to świetny moment, aby zrobić to dla tego klubu. Mam nadzieję, że zostanę tutaj na dłużej – skomentował.
Australijczyk nie ukrywa, że wciąż ma chrapkę na wygrywanie turniejów Grand Prix i kolejny złoty medal mistrzostw świata w swojej kolekcji.