Real Madryt zdobył w piątkowy wieczór cenne trzy punkty. W wyjazdowym spotkaniu 27. kolejki La Liga z Celtą Vigo Królewscy odkuli się po dwóch porażkach z rzędu i wygrali 2:1. Przez długi czas wiele wskazywało na to, że mecz ten zakończy się remisem, jednak w doliczonym czasie bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Federico Valverde.
W starciu tym nie zabrakło kontrowersji, również przy decydującym trafieniu. Decyzja sędziego o uznaniu gola urugwajskiego pomocnika wywołała falę protestów wśród piłkarzy Celty. Wszystko przez nieodgwizdanie faulu Manuela Angela na Fernando Lopezie, który zdaniem wielu miał miejsce tuż przed golem Valverde. Sędzia, mimo skarg, uznał, że nie doszło do przewinienia.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sceny na meczu. Piłkarz uratował rannego ptaka
Sytuacji tej (do zobaczenia pod tekstem od 8:50) postanowili się przyjrzeć hiszpańscy eksperci. Na powtórkach dojrzeli oni, że nogi Angela nie miały kontaktu z piłką. Były arbiter, Iturralde Gonzalez, skomentował sytuację w radiu Cadena SER. – To była jasna sytuacja faulowa. Zawodnik Realu Madryt nie dotknął piłki, jedynie nóg przeciwnika. To ewidentny faul – powiedział, cytowany przez dziennik „Sport”.
Trener Celty Gabriel Giraldez również wyraził swoje niezadowolenie po meczu. – Sytuacja była bardzo podobna do wcześniejszej, gdzie przyznano żółtą kartkę Asencio. Faul był oczywisty, a decyzja sędziego była dla nas ciosem – stwierdził.
Zwycięstwo pozwoliło Realowi zniwelować stratę w ligowej tabeli do FC Barcelony do jednego punktu. Sęk w tym, że Katalończycy mecz 27. kolejki mają jeszcze przed sobą. W sobotę zmierzą się oni z Athleticem Bilbao.