— Proszę tylko nie pisać tego, co panu teraz powiem — mówi nam ważny na Lubelszczyźnie polityk KO.

— Dlaczego? — dopytuję.

— A napisze pan, że Marta ma „mentalność rozkrzyczanej cepelii”, a Michał jest „zadufanym w sobie nierobem”? Zablokują to panu albo się poobrażają i będą dzwonili z pretensjami, że pan to puścił — dziwi się nasz rozmówca.

— Zaryzykuję — stwierdzam.

Wtorek, 10 lutego br. Poseł KO Michał Krawczyk udostępnia w swoich mediach społecznościowych zdjęcie z prezydentem Lublina. Obaj trzymają tabliczkę z napisem „Wybieram Krawczyka. Stała obecność. Realna skuteczność. Kultura dialogu”. Post zebrał ponad 180 interakcji, w większości pozytywnych, ale część osób wyraźnie jest rozbawiona. Przekaz był prosty — w wyborach na szefa regionu KO Krzysztof Żuk stawia na Krawczyka, a nie na swoją dotychczasową ulubienicę Martę Wcisło.

Krzysztof Żuk i Michał Krawczyk

Krzysztof Żuk i Michał KrawczykŹródło: Facebook/Michał Krawczyk – poseł na Sejm RP

Jak słyszymy w Koalicji, reakcja europosłanki była ostra. Wcześniej Krzysztof Żuk udzielił poparcia zarówno jej, jak i Krawczykowi. Zdjęcie z hasłem „Wybieram Krawczyka” przelało czarę goryczy. — Marta strasznie się wkurzyła. Napisała do Żuka żal-SMS-a — mówi nam osoba znająca kulisy wewnętrznej kampanii w KO.

— Coś odpisał? — dopytuję.

— Nic. Cisza.

Zdjęcie Krawczyka z Żukiem było kolejnym elementem wojenki między posłem a europosłanką. Zarówno w partii, jak i poza nią wszyscy wiedzą, że Wcisło i Krawczyk wzajemnie się nie znoszą. I to jest bardzo delikatne określenie. Z trudem stają na wspólnych konferencjach prasowych. Między nimi nie ma mowy o żadnej współpracy, choć podejmowano próby zażegnania konfliktu. Wszystkie okazały się bezskuteczne.

Marta Wcisło i Michał Krawczyk znają się od lat. Oboje zaczynali w Radzie Miasta Lublin, gdzie byli przybocznymi Krzysztofa Żuka. Już wtedy między nimi iskrzyło, ale jeszcze potrafili trzymać w ryzach emocje. W 2019 r. ich polityczne kariery nabrały rozpędu, kiedy z list KO dostali się do Sejmu. Krawczyk dalej jest posłem — przewodniczy Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Jego konkurentka awansowała o szczebel wyżej — weszła do Parlamentu Europejskiego.

Teraz czeka ich starcie o fotel przewodniczącego struktur KO w woj. lubelskim. Wynik wyborów może mieć poważne konsekwencje dla ich politycznej przyszłości.

Samorządowiec KO, zwolennik Wcisło: — Uśmiałem się, kiedy zobaczyłem hasło Krawczyka o skuteczności. Michał nic nikomu nie załatwił. Po kampanii przestał odbierać telefony od osób, które mu pomagały. Niczego nie dowiózł. Taka to skuteczność.

Działacz KO, stronnik Krawczyka: — Lepsze to niż ryzyko, że Marta wpadnie na zarząd z megafonem i zacznie na wszystkich krzyczeć. Tak konfliktowa i niestabilna osoba nie powinna kierować strukturami.

Kłótnia w rodzinieSkąd poparcie prezydenta Lublina dla Krawczyka? Do niedawna Marta Wcisło i Krzysztof Żuk tworzyli jedną drużynę. Prezydent regularnie popierał ją w różnych wyborach. Przez lata w Lublinie budowany był mit, że poparcie Żuka wiele znaczy, dlatego wszyscy o nie zabiegali. Wszystko zmieniło się w lutym 2024 r. przy okazji układania list do Rady Miasta, kiedy Wcisło zbuntowała się przeciwko ówczesnym ustaleniom z PSL, Polską 2050 i Wspólnym Lublinem.

Oficjalnie walczyła o lepsze miejsca dla samorządów z KO. Nieoficjalnie mówiło się, że chodziło o niesatysfakcjonującą pozycję na liście dla jej syna, Konrada Wcisło. Bunt Marty Wcisło miał drugie dno — według naszych informacji wspierał ją Marcin Kierwiński, sekretarz KO i szef MSWiA. — To był jasny przekaz do Krzysztofa Żuka. Poszło o jego współpracę z PiS, której owocem był pomnik Lecha Kaczyńskiego w mieście — słyszeliśmy wówczas w Platformie.

Współpracę Żuka z marszałkiem Jarosławem Stawiarskim z PiS skomentował sam Donald Tusk, który będąc w Lublinie w styczniu 2023 r., mówił: — Powiem szczerze, było mi osobiście przykro, bo wydawało mi się, że jest to decyzja podyktowana jakimś koniunkturalizmem albo lękiem. Tak nie powinno być — podkreślił Tusk.

Po uspokojeniu nastrojów współpraca Wcisło i Żuka trwała, ale z czasem zaczęli się od siebie oddalać. Obecne wybory na szefa regionu KO wyraźnie zarysowały podział, jaki zaistniał w największej partii rządzącej. Zapytaliśmy Martę Wcisło i Michała Krawczyka, co myślą o określeniach, jakie padają w ich kierunku z ust działaczy KO.

— Dla mnie najważniejszą wartością są moi wyborcy. To dla nich działam. Widać to po moich rekordowych wynikach i tym, że po 15 latach udało mi się odbić dla KO mandat do Parlamentu Europejskiego z woj. lubelskim — podkreśla europosłanka KO.

Z kolei Michał Krawczyk zaprasza na swoje media społecznościowe. — Skoro ktoś określa mnie „nierobem”, to niech zobaczy moją działalność sprzed roku, dwóch, trzech lat. Tam jest wszystko świetnie udokumentowane. Trzykrotnie byłem wybierany do Rady Miasta, dwukrotnie do Sejmu. To o czymś świadczy. A jeżeli ktoś dalej ma wątpliwości, to chętnie się z nim spotkam osobiście i wszystko opowiem — deklaruje poseł KO.

Kogo popiera Donald Tusk?

Po co ta wojna o funkcję przewodniczącego struktur na Lubelszczyźnie? Ona — jak mówią zwolennicy Krawczyka — chce zrobić ze swojego syna, który obecnie jest miejskim radnym, posła. On — jak mówią stronnicy Wcisło — chce zadbać o swoje wysokie miejsce na liście do Sejmu, co zapewni mu kolejną reelekcję. Łączy ich jedno — oboje starają się o poparcie premiera Donalda Tuska.

Pierwsza była Marta Wcisło. W wywiadzie dla „Dziennika Wschodniego” na początku lutego br. zasugerowała, że lider KO stoi po jej stronie: „Premier Tusk powiedział mi: >>Walcz. Musisz to wygrać, jesteś w moim sercu<<„.

Po tych słowach na grupach KO na komunikatorach zawrzało. Zwolennicy Michała Krawczyka zaczęli podważać prawdomówność europosłanki i domagali się dowodów. Chcieli mieć dowód, że Marta Wcisło nie zmyśla. Zresztą awanturę doskonale widać na screenach, które — wzorem Polski 2050 — zaczęły wyciekać w zastraszającym tempie.

Zrzut ekranu z grupy działaczy KO w Lublinie

Zrzut ekranu z grupy działaczy KO w LublinieŹródło: Mat. prasowe/mat. własne

„Piotrze Górski, to że mówisz nie prawdę-to nie raz wyszło na jaw. To że Ci się coś wydaje to nie znaczy, że to jest prawda. Proszę Cię poraz kolejny nie siej propagandy i nie próbuj manipulować ludźmi, bo słabo Ci to wychodzi. Jak masz dowody na piśmie lub w formie wideo ze DT popart Marte to je zaprezentuj ? Masz je? Proszę przedstaw tu i teraz, ja twierdzę że kłamiesz. Nasz lider DT nie popart Marty, on zapewne obojgu życzył dobrej kulturalnej konkurencji podczas wyborów dla dobra Koalicji Obywatelskie i zapewne powiedział niech wygra lepszy. Jak Go znam a znam od 2000 roku. Powtarzam zapewne obojgu powiedział niech wygra LEPSZY! Lub coś w tym stylu. Zaprzeczasz ? Jestem gotowy z tym zapytaniem pójść do Donalda Tuska, jeżeli dalej będziesz się powoływał na coś czego zapewne nie zrobił. Walka między kandydatami powinna być uczciwa i rzetelną, bez kłamstw, które szkodzą całej Lubelskiej Koalicji Obywatelskiej. Jeżeli będziesz się dalej popisywać i kłamać myśląc, że jesteś taki silny w słowach to stanę przeciw Tobie i będę wszystkie Twoje oszczerstwa i kłamstwa dementował. A Donald Tusk nie ma w sercu tylko Marty, ma w sercu całą Koalicję Obywatelska każdego z nas, Michała Krawczyka , Mnie, czy Ciebie również, więc uważaj na słowa które piszesz i zachowku się jak facet . Nie kłam to najważniejsze i nie mamipuluj” — napisał na komunikatorze Marek Wieczorek, który oficjalnie popiera Michała Krawczyka (pisownia oryginalna).

Zaledwie kilkanaście dni później poseł KO zamieścił w mediach społecznościowych zdjęcie z premierem Donaldem Tuskiem. „Panie Premierze Donald Tusk: dziękuję za mocne poparcie mojej kandydatury na Przewodniczącego Regionu Lubelskiego Koalicja Obywatelska. Każda rozmowa z Panem jest zawsze dla mnie cenna. Ta wczorajsza była wyjątkowa”.

Donald Tusk i Michał Krawczyk

Donald Tusk i Michał KrawczykŹródło: Facebook/Michał Krawczyk

Jak to się stało, że Krawczyk również uzyskał „poparcie” premiera? — Tusk wkurzył się, kiedy zobaczył, co wyprawia Wcisło i zaprosił Krawczyka na krótką rozmowę do KPRM. Chodziło tylko o wspólne zdjęcie, aby „wyrównać szanse” — mówi nam osoba z KO, która zna kulisy spotkania.

Zapytaliśmy rzecznika rządu, czy Donald Tusk udzielił poparcia Marcie Wcisło i Michałowi Krawczykowi. Adam Szłapka nie odpowiedział na nasze pytanie.

Podzielone struktury wysyłają ściągi, jak mają głosować

O tym, kto wygra wybory na szefa regionu, nie zdecyduje zdjęcie z Tuskiem. Nowe władze wybiorą zwykli działacze, którzy opłacili składki członkowskie. Według naszych informacji Marta Wcisło może liczyć na poparcie większości członków KO z Chełma, Białej Podlaskiej, Łęcznej, Kraśnika, Radzynia Podlaskiego i Łukowa. Krawczyk może liczyć na głosy w Zamościu, Lubartowie, Hrubieszowie, Biłgoraju i Puławach. O ostatecznym zwycięstwie zadecyduje Lublin, gdzie prawo głosu będzie miało ok. 340-350 działaczy.

Za Martą Wcisło stoją:

oraz zdecydowana większość lubelskich radnych. Nie jest tajemnicą, że za Martę Wcisło trzyma kciuki wojewoda Krzysztof Komorski, choć nikomu nie udzielił oficjalnego poparcia.

Michała Krawczyka popierają:

Na wewnętrznych grupach zwolenników Michała Krawczyka rozsyłana jest instrukcja, która pokazuje, jak należy głosować w niedzielnych wyborach. Zapoznaliśmy się z nią. Widać na niej konkretne nazwiska, przy których zaznaczono krzyżyk:

  • szef KO — Donald Tusk
  • szef KO w regionie — Michał Krawczyk
  • szef KO w Lublinie — Krzysztof Żuk
  • delegaci do rady powiatu — Tomasz Fulara, Maja Aleksandra Poniewozik oraz Paweł Jan Jamroz

Wskazano też 30 konkretnych członków, którzy powinni znaleźć się w radzie powiatu.

Ściąga jak głosować w wyborach w KO

Ściąga jak głosować w wyborach w KOŹródło: nadesłane przez czytelnika

— Tak wygląda demokracja w wykonaniu ekipy Michała Krawczyka — słyszymy w obozie europosłanki.

Politycy PiS mówią o Wcisło pogardliwie „warkocz”. Nawiązują do uczesania europosłanki, która regularnie nosi warkocz. Ewentualnie przezywają ją też „megafon”, ponieważ kilkukrotnie zakłócała konferencje polityków opozycji z megafonem w ręce. — A wie pan, jak mówią na Krawczyka? Nijak, bo część posłów PiS w ogóle go nie kojarzy — śmieje się nasz rozmówca.

Gadżety z logo EPP Group w wewnętrznej kampanii. Europosłanka naruszyła prawo?

W czwartek 5 marca br. anonimowy działacz KO wysłał nam maila wraz ze zdjęciem „pakietu wyborczego”, jaki otrzymał od współpracowników Marty Wcisło. Znalazły się w nim — ulotka „Moja piątka dla lubelskiej KO”, w której europosłanka pisze, że „nie walczy o jedynkę do sejmu, walczy o ludzi” oraz notatnik i długopis.

Pakiet wyborczy od Marty Wcisło

Pakiet wyborczy od Marty WcisłoŹródło: nadesłane przez czytelnika

„Pani Marta Wcisło, europosłanka KO, roznosi takie wezwania do głosowania na nią w wewnętrznych wyborach KO, dorzucając do karteczki notatnik i długopis z logo Parlamentu Europejskiego. Jeśli dobrze kojarzę, to koniec końców wszystko z naszych podatków. Ciekawe jak Parlament zareagowałby na wiadomość, że jest angażowany w partyjne wybory w Polsce. Pomijam już ochronę danych osobowych. Ja nie wyrażałem zgody na otrzymywanie takiej korespondencji. Zgłaszam naruszenie i mogę tylko ubolewać, że do takich działań posuwa się europosłanka reprezentująca partię, którą noszę w sercu” — czytamy w wysłanym do nas mailu.

Gadżety — notatnik i długopis — nie mają logo Parlamentu Europejskiego, tylko Europejskiej Partii Ludowej (EPP), a konkretnie „EPP Group in the European Parliament”. To frakcja w PE, w której skład wchodzą m.in. europosłowie Koalicji Obywatelskiej oraz Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Materiały z logo „EPP Group in the European Parliament” są finansowane ze środków unijnych. Zatem zachodzi podejrzenie, że wykorzystanie w wewnętrznej kampanii KO tak oznaczonych gadżetów może naruszać przepisy UE.

Jak ustaliliśmy, akcja rozdawania materiałów z ulotką była inicjatywą skierowaną tylko do jednego koła, któremu przewodzi wspomniany już Marek Wieczorek. Marta Wcisło twierdzi, że nie doszło tu do naruszenia żadnych przepisów.

— Takie gadżety rozdaję na spotkaniach z mieszkańcami jako europosłanka. Są to gadżety politycznej grupy EPP, a nie Parlamentu Europejskiego. Część z nich jest finansowana z grupy, a część finansuję sama. Zamawiałam różne materiały, m.in. płaszcze przeciwdeszczowe, kubki termiczne, długopisy i notesy z własnych środków. Nie doszło do żadnego naruszenia przepisów. To element brudnej kampanii, która nijak wpisuje się w hasło „kultury dialogu” — mówi Onetowi Marta Wcisło.

I dodaje: — Kilka miesięcy temu na billboardach z logiem EPP wisiały wizerunki Krzysztofa Hetmana i wicewojewody Andrzeja Maja z PSL. Nikt nie robił z tego żadnych problemów.

Kulisy starcia prezydenta z wojewodą. „Byłem w szoku”

Starcie Marty Wcisło z Michałem Krawczykiem o fotel przewodniczącego od początku zapowiadało się jako polityczne wydarzenie roku. Nikt jednak nie przypuszczał, że równie interesująca bitwa rozegra się o przywództwo w lubelskich strukturach KO.

Tu kandydat miał być tylko jeden — wojewoda lubelski Krzysztof Komorski. W przeszłości pracował na kierowniczych stanowiskach w Urzędzie Marszałkowskim i Urzędzie Miasta. W latach 2015-2018 był zastępcą prezydenta Lublina ds. kultury i sportu. Był też radnym sejmiku woj. lubelskiego i wiceprezesem MOSiR. W grudniu 2023 r. premier Donald Tusk powołał go na stanowisko wojewody lubelskiego.

Po otrzymaniu błogosławieństwa z centrali „Komor” — jak nazywają go znajomi i działacze — zdecydował się wystartować w wyborach na szefa struktur powiatowych KO w Lublinie.

— Prezydent był pierwszą osobą, do której poszedłem porozmawiać o moim starcie. Nie miał nic przeciwko temu. Następnie podczas posiedzenia rady powiatu zapowiedziałem, że zamierzam ubiegać się o stanowisko szefa powiatu — mówi w rozmowie z Onetem Krzysztof Komorski.

Jak słyszymy, podczas tej rady powiatu Marta Wcisło oficjalnie poparła Komorskiego na następnego szefa KO w mieście. Krzysztof Żuk był wtedy obecny — siedział w pierwszym rzędzie. — Po namaszczeniu Komora wstał Żuk i zaczął komplementować wojewodę — mówi osoba, która była obecna na posiedzeniu.

Kiedy wszyscy myśleli, że przynajmniej w Lublinie obejdzie się bez politycznej awantury, kilka tygodni później prezydent Krzysztof Żuk, nikogo wcześniej nie informując, zamieścił w mediach społecznościowych zaskakujące oświadczenie.

„Dziś podjąłem decyzję o starcie w wyborach na przewodniczącego Powiatu Lubelskiego Koalicji Obywatelskiej w mieście Lublin. Wierzę, że nasza organizacja jest silna wtedy, gdy potrafimy ze sobą rozmawiać, współpracować i szukać tego, co łączy. Ten duch wzajemnych relacji przyświeca mi od lat zarówno w pracy samorządowej, jak i w relacjach wewnątrz naszej partii i chciałbym, by atmosfera dialogu i zrozumienia nadal towarzyszyła nam na co dzień” — czytamy we wpisie prezydenta Lublina.

Kilka dni po zaskakującym oświadczeniu Żuka doszło do spotkania z radnymi klubu Krzysztofa Żuka, którzy jednocześnie należą do KO. — Prezydent przyszedł i odczytał swoje oświadczenie z kartki. Mówił, że sytuacja się zmieniła i musi startować na szefa powiatu, ponieważ region będzie rozdarty przez wojnę Wcisło z Krawczykiem. Właściwie więcej mówił o sytuacji w regionie niż o samym mieście — twierdzi jeden z radnych.

Tę wersję potwierdziła nam kolejna osoba, która uczestniczyła w tym spotkaniu. Po odczytaniu oświadczenia Żuk wyszedł razem z [Tomaszem] Fularą i nie odpowiedział na żadne pytania. — Byłem w szoku. To nie trzymało się kupy. Było kompletnie bez sensu — mówi nasz rozmówca.

Dlaczego Krzysztof Żuk ubiega się o funkcję szefa KO w Lublinie? Nikt do tej pory nie poznał satysfakcjonującej odpowiedzi na to pytanie. Jedno jest pewne — przewodniczący struktur będzie miał kluczowy wpływ na kształt list wyborczych do Rady Miasta. Ma to szczególne znaczenie w kontekście obowiązującego prawa: z powodu wprowadzenia dwukadencyjności, Krzysztof Żuk nie będzie mógł ponownie ubiegać się o fotel prezydenta Lublina. W tej sytuacji objęcie sterów w powiecie będzie jego ostatnią szansą na zachowanie realnego wpływu na lokalną politykę.

— Wiele osób myśli, że to Żuk wskaże swojego następcę na prezydenta. Nic bardziej mylnego. O tym, kto będzie kandydatem z ramienia KO na prezydenta Lublina, zdecyduje kierownictwo partii, czyli Tusk — zaznacza ważny polityk KO z Warszawy.

Kandydaci listy piszą

W ostatnich dniach Krzysztof Żuk i Krzysztof Komorski skierowali do działaczy KO w Lublinie listy, w których proszą o poparcie.

W swoim liście wojewoda zaznacza, że całe dorosłe życie jest związany najpierw z PO, a obecnie z KO. Przypomina, że zawsze był gotowy do pracy i do kampanii, a sam wielokrotnie startował w wyborach samorządowych i parlamentarnych, nierzadko z dalszych, słabszych miejsc.

„Chcę działać dla Was wszystkich, dla silnej, sprawnej, dobrze zarządzanej i otwartej Koalicji Obywatelskiej w Lublinie. Takiej, w której jak najwięcej osób może znaleźć swoje miejsce i spełniać się w polityce oraz działalności społecznej. Chcę kontynuować budowę struktur — wzmacniać zespół, szkolić, dawać narzędzia, a przede wszystkim wspierać oddolne inicjatywy, które rodzą się wśród Was i z Waszej energii. Wiem, jak to zrobić. Wiem, jak budować silną drużynę, jak mobilizować i jak przekuwać energię w realny sukces (…) Doskonale rozumiem rozterki, które spotykają nas w działalności politycznej. Wiem, jak często brakuje informacji, wsparcia, docenienia i przestrzeni do działania dla naszych członków. Dlatego chcę być liderem — obecnym, dostępnym, pracującym z Wami i dla Was. Takim, który staje na pierwszej linii, bierze odpowiedzialność i buduje drużynę, która wyraźnie czuje wspólnotę i podmiotowość” — czytamy w liście wysłanym przez Krzysztofa Komorskiego.

Z kolei prezydent Lublina deklaruje, że „nie kandyduje przeciwko komuś” i „nie kandyduje dla kariery politycznej”, ponieważ swój sukces już osiągnął. Jak czytamy, Żuk startuje, bo opowiada się za „stabilnością, współpracą i profesjonalizacją struktur”. Chwali się też metamorfozą, jaką przeszło miasto w ciągu ostatnich 15 lat oraz przedstawia swój program.

„Proponuję: długofalowe planowanie i koniec z działaniem „od kryzysu do kryzysu”, wypracowane wspólnie decyzje i jasne procedury, dialog, wzajemny szacunek i współpracę ponad ambicjami politycznymi, odpowiedzialność za wspólny wynik wyborczy, koncentrację na konkretach, nie na sporach personalnych. Tak jak Lublin zmieniał się dzięki stabilności i konsekwencji, tak samo możemy wzmocnić naszą organizację. Dziś potrzebujemy dokładnie tego samego: spokoju, doświadczenia i wspólnego kierunku, by stawić czoła przeciwnikowi i poprawić wynik wyborczy Koalicji w nadchodzących wyborach” — napisał Krzysztof Żuk.

Wewnętrzne wybory w KO odbywają się w niedzielę 8 marca br.