Felipe Massa dochodzi roszczeń wobec Formuły 1, FIA i Berniego Ecclestone’a w związku z wynikiem mistrzostw świata z 2008 roku. Brazylijczyk domaga się ok. 64 mln funtów (ok. 85 mln dolarów) odszkodowania, twierdząc, że stracił tytuł przez wydarzenia w GP Singapuru.
W Singapurze Nelson Piquet Jr celowo uderzył w ścianę na zakręcie numer siedemnaście, wykonując polecenie zespołu Renault, aby wywołać okres neutralizacji i pomóc Fernando Alonso w zwycięstwie. Felipe Massa prowadził na początku wyścigu, ale podczas pit-stopu Ferrari wypuściło go przedwcześnie ze stanowiska ze wciąż podłączonym wężem paliwowym. Ten błąd wykluczył go nawet z walki o podium.
ZOBACZ WIDEO: Wystąpi w mistrzostwach świata. O zarobieniu pieniędzy może zapomnieć
Brazylijczyk przegrał ostatecznie mistrzostwo z Lewisem Hamiltonem o jeden punkt. Przez lata finał sezonu 2008 nie budził sporów, aż do wywiadu Berniego Ecclestone’a dla „F1 Insider” w 2023 roku. Były szef Formuły 1 stwierdził, że on i ówczesny prezydent FIA Max Mosley dowiedzieli się o tzw. „crashgate”, ale nie zareagowali, aby nie zaszkodzić wizerunkowi F1. Później Ecclestone przekonywał, że jego słowa zostały błędnie przetłumaczone.
Po tamtym wywiadzie Massa złożył pozew, a jego prawnicy oświadczyli, że ich klient był „ofiarą spisku”, który kosztował go „dziesiątki milionów euro”. Sam kierowca podkreślał, że szuka „sprawiedliwości”.
Pod koniec 2025 roku sprawa trafiła do Sądu Najwyższego w Londynie. Sędzia Robert Jay odrzucił wówczas wnioski strony pozwanej o zakończenie postępowania. Teraz sąd nakazał pozwanym zapłatę 250 tys. funtów (ponad 330 tys. dolarów) tytułem części kosztów sądowych Massy – informuje motorsport.com.
Według argumentacji Massy i jego pełnomocników nie powinno już dochodzić do kolejnych odwołań. Domagają się, aby sprawa przeszła do etapu procesu, co wymaga od strony pozwanej przedstawienia pełnego materiału dowodowego.