To najsłynniejszy mecz w nowożytnej historii polskiego piłkarstwa, który się nie odbył. Przypomnijmy, że w odpowiedzi na to, że Śląsk nie zgodził się na przyjęcie kibiców Wisły, klub z Krakowa zapowiedział złożenie do prokuratury i Komisji Europejskiej donosu na Śląsk, a ostatecznie w ogóle nie udał się do Wrocławia. Więcej TUTAJ.
Wisła o zbojkotowaniu wyznaczonego na sobotę spotkania informowała w mediach tradycyjnych i społecznościowych na wiele dni przed terminem, ale PZPN, czyli organizator rozgrywek, o planach 13-krotnego mistrza Polski oficjalnie dowiedział się dopiero kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Sceny na meczu. Piłkarz uratował rannego ptaka
Biała Gwiazda argumentowała swoją decyzję tym, że skoro Śląsk jako gospodarz spotkania rzekomo nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa kibicom Wisły, to klub z Krakowa nie ma pewności, że Wrocławianie podołają zadaniu w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa drużynie gości.
Wobec nieobecności Wisły we Wrocławiu, wyznaczony do prowadzenia spotkania sędzia Tomasz Kwiatkowski napisał w protokole meczowym, że „spotkanie nie odbyło się z powodu nie przybycia na stadion drużyny gości”.
Jeden mecz, dwie komisje
Fakt, że Wisła zbojkotowała mecz we Wrocławiu, nie oznacza automatycznie, że wynik zawodów zostanie zakwalifikowany jako walkower na jej niekorzyść. O tym zadecyduje Komisja ds. Rozgrywek PZPN.
Ta może ukarać Białą Gwiazdę walkowerem, ale może przyznać obustronny walkower. Może też podjąć zupełnie inną decyzję. Nie można nawet wykluczyć, że spotkanie ostatecznie dojdzie do skutku. To bowiem bezprecedensowa sytuacja, z którą ten organ dotychczas nie musiał się zmierzyć.
Komisja ds. Rozgrywek PZPN zajmie się tym, jak rozwiązać kwestię wyniku tego meczu. Natomiast Komisja Dyscyplinarna PZPN podejmie decyzję ws. kary dla Śląska za odmowę przyjęcie zorganizowanej grupy kibiców Wisły.
Jak słyszymy, PZPN chce, by komisje zajęły się sprawą meczu bezwłocznie. Komisja Dyscyplinarna ma swoje posiedzenia w czwartki, podczas gdy Komisja ds. Rozgrywek nie zbiera się cyklicznie. Nie powinno być jednak przeszkód, by w tej nadzwyczajnej sytuacji zwołała swoje posiedzenie jak najszybciej.
Federacja planuje również, by obie komisje w miarę możliwości wydały werdykt w tym samym momencie. Przy Bitwy Warszawskiej chcą uniknąć sytuacji, w której orzeczona we wcześniejszym terminie kara dla jednego klubu, nie była iskrą, która na nowo podpali piłkarską Polskę.
To nie wszystko
Na werdyktach komisji, od których obu klubom przysługuje odwołanie, może się nie skończyć. Jak mówił nam w piątek Łukasz Wachowski, swoje roszczenia ws. niedoszłego meczu mogą mieć TVP Sport i Betclic.
– Jako związek zorganizowaliśmy rozgrywki, wyznaczyliśmy termin meczu, znaleźliśmy partnera telewizyjnego, sponsora, wypłaciliśmy klubom kilkadziesiąt milionów złotych i oczekujemy profesjonalnego podejścia do swoich obowiązków – mówił sekretarz generalny PZPN.
– Jeżeli do meczu nie dojdzie, sprawę będą oceniali prawnicy, ile korzyści utraciliśmy, czy i jakie będą potencjalne pozwy od telewizji lub sponsora do nas jako organizatora rozgrywek – dodał Wachowski. Więcej TUTAJ.
Maciej Kmita, dziennikarz WP SportoweFakty