Wszystko zaczęło się od milczenia. Irańskie piłkarki przed meczem Pucharu Azji z Koreą Płd., stojąc na murawie, nie zdecydowały się odśpiewać hymnu narodowego. To zachowanie zinterpretowano jako gest solidarności z rodakami sprzeciwiającymi się reżimowi w Teheranie i reakcję na kolejny rozdział w wojnie między Iranem a Izraelem i USA. „Cichy protest” – tak media na całym świecie opisywały sytuację.
Zobacz wideo Iran wycofa się z mundialu?
Reakcja państwowej machiny w Iranie była natychmiastowa. Telewizja publiczna zażądała ukarania piłkarek. Reżimowy prezenter Mohammad Reza Shahbazi powiedział: – Zdrajców w czasie wojny należy traktować surowiej. To, że tam pojechałyście i nie zaśpiewałyście hymnu, to szczyt hańby i braku patriotyzmu. Zarówno społeczeństwo, jak i urzędnicy powinni traktować te kobiety jak zdrajców wojennych.
Groźby wobec piłkarek
To nie tylko słowa. W Iranie etykieta zdrajcy to wyrok i sygnał dla służb, że dana osoba jest „wyjęta spod prawa” i może stać się celem represji, które wykraczają poza zawieszenie w prawach sportowca. Reżim traktuje zawodników jak billboardy. Jeśli wygrywasz, jesteś dowodem na wyższość systemu islamskiego. Jeśli przegrywasz lub – co gorsza – manifestujesz własne poglądy, stajesz się wrogiem publicznym.
Czytaj także: Angielski gigant idzie na dno
Władze wykorzystują sukcesy do legitymizacji swojej władzy. Zwycięstwa w zapasach czy podnoszeniu ciężarów są celebrowane jako triumf ideologii. Jednak za kulisami kryje się mroczna cena: sportowcy są zmuszani do spotkań z najwyższymi przywódcami, do wychwalania reżimu w mediach społecznościowych i do pełnienia roli ambasadorów rządu, który na ulicach Teheranu dławi wolność krwią.
Jednym z najbardziej absurdalnych i okrutnych aspektów irańskiej polityki sportowej jest absolutny zakaz rywalizacji z reprezentantami Izraela. Teheran nie uznaje istnienia państwa żydowskiego, co w sporcie prowadzi do tragikomicznych sytuacji. Irańscy zawodnicy m.in. w judo czy szachach nieraz byli zmuszani do poddawania walki, partii lub symulowania kontuzji, byle tylko nie stanąć naprzeciw Izraelczyka.
Wpadasz na Izraelczyka? Masz pecha
Wyjątkowy był przypadek Saeida Mollaeiego. Mistrz świata w judo z 2018 roku 12 miesięcy później otrzymał rozkaz z góry, by przegrać półfinał mistrzostw globu, aby w finale nie spotkać się z Izraelczykiem Sagim Mukim. Mollaei odmówił, uciekł z kraju, a następnie reprezentował Mongolię, a potem Azerbejdżan.
W szachach sytuacja jest jeszcze gorsza. Młodzi arcymistrzowie, jak np. Alireza Firouzja, musieli opuścić kraj i zmienić barwy narodowe (Firouzja gra dla Francji), by móc występować w turniejach bez strachu, że losowanie skojarzy ich z rywalem z Izraela, co oznaczałoby przegraną albo koniec kariery w ojczyźnie.
Inny Irańczyk Aryan Gholami odmówił gry z Izraelczykiem na turnieju w Szwecji, a w rozmowie z tamtejszym portalem schack.se tłumaczył, że obawiał się „poważnych konsekwencji” po rozegraniu takiego pojedynku. Miesiąc później ówczesny Najwyższy Przywódca ajatollah Ali Chamenei spotkał się z Gholamim i pochwalił jego czyn, całując go w czoło.
Irańska Federacja Szachowa od lat broni się, że za każdym razem, gdy zawodnik poddaje pojedynek, jest to jego osobista decyzja. „Pragniemy zauważyć, że w Iranie nie ma prawa zakazującego rywalizowania z zawodnikiem z jakiegokolwiek innego kraju i jest to osobiste przekonanie graczy, którzy nie biorą udziału w niektórych meczach” – wskazywano w oświadczeniu.
Brutalny terror
Najmroczniejszą stroną irańskiego systemu jest jednak fizyczna eliminacja tych, którzy odważą się podnieść głos. Historia Navida Afkariego, znanego zapaśnika, wstrząsnęła światem w 2020 roku. Został on oskarżony o zabójstwo ochroniarza podczas antyrządowych protestów w 2018 roku. Mimo braku dowodów i powszechnych doniesień o torturach, którymi wymuszono zeznania, reżim nie ugiął się pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej, MKOl-u czy nawet Donalda Trumpa. Navid został stracony. Jego śmierć miała być jasnym komunikatem dla całego środowiska sportowego: „Nieważne, jak bardzo jesteś popularny i jak bardzo kochają cię kibice – jeśli wystąpisz przeciwko władzy, możesz spodziewać się najsurowszych konsekwencji”.
Podobny los do Afkariego spotkał młodego zapaśnika Majidrezę Rahnavarda. Podczas protestów w 2022 r. został oskarżony o zabicie dwóch wojskowych. Jego proces trwał zaledwie kilka dni, a wyrok wykonano publicznie – Majidreza został powieszony na dźwigu budowlanym. Jego egzekucja była pokazem czystego okrucieństwa, mającym stłumić ducha walki w młodym pokoleniu sportowców, którzy angażują się protesty.
Trzy lata temu egzekucję wykonano na Mohammadzie Mehdim Karamim, reprezentancie w karate. Został skazany za rzekome uczestnictwo w zabójstwie członka milicji Basidż, która należy do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – wewnętrznych sił zbrojnych odpowiedzialnych za porządek w Iranie. Brakowało dowodów na winę Karamiego, chyba że takowa miała również wynikać z jego udziału w demonstracjach antyrządowych. Takich historii jest znacznie więcej.
Z kolei olimpijczyk z Tokio 2021 w zapasach Alireza Nejati został w styczniu aresztowany za krytyczne wobec reżimu wpisy w social mediach, a następnie był torturowany. Wielu sportowców traci życie lub odsiaduje wyroki za „wojnę z Bogiem” („Moharebeh”) lub „szerzenie korupcji na ziemi” („Mofsed-e-filarz”). Pierwszy typ przestępstw w praktyce oznacza występowanie przeciwko rządowi, drugi – podejmowanie innych przestępstw politycznych, często te zarzuty są stawiane razem. W ten sposób chociażby piłkarz Amir Nasr-Azadani został skazany na 26 lat więzienia.
Uciekają z kraju
Najbardziej bolesnym ciosem wizerunkowym dla reżimu była ucieczka Kimii Alizadeh – pierwszej w historii Iranu kobiety, która zdobyła medal olimpijski (brąz w taekwondo na igrzyskach w Rio de Janeiro 2016). Cztery lata później opuściła kraj, publikując wstrząsający list, w którym nazwała siebie „jedną z milionów uciskanych irańskich kobiet”. Napisała wprost, że miała dość bycia narzędziem propagandy, zmuszania do noszenia hidżabu i upokorzeń ze strony polityków. Dziś, jako uchodźczyni, jest żywym dowodem na to, że nawet status narodowej bohaterki nie rekompensuje życia w klatce religijnego fanatyzmu. Dwa lata temu w Paryżu znów zajęła trzecie miejsce na igrzyskach, ale już w barwach Bułgarii.
Sportowcy z Iranu wyjeżdżający na zagraniczne turnieje są pod stałą obserwacją agentów służb bezpieczeństwa. Często muszą zostawiać w kraju akty własności mieszkań lub wysokie kaucje finansowe jako gwarancję, że nie poproszą o azyl i nie wypowiedzą się krytycznie o władzy. Ich członkowie rodzin są wykorzystywani do roli faktycznych zakładników.
Dla kobiet sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Muszą startować w hidżabach, co często ogranicza ich możliwości fizyczne, a każda próba poluzowania tych restrykcji kończy się skandalem. Przykładem jest wspinaczka Elnaz Rekabi, która w 2022 roku wystartowała bez chusty na mistrzostwach Azji w Seulu. Po powrocie do kraju, mimo wymuszonych przeprosin, jej dom został zburzony, a ona sama trafiła pod areszt domowy.
Reżim w Iranie próbuje zmienić sportowców w bezwolne narzędzia, ale coraz częściej ta maszyna się zaciera. Piłkarki nazywane „zdrajczyniami” przez reżimowe media dla wielu Irańczyków są bohaterkami, zwłaszcza tych, którzy mieszkają poza granicami kraju. Każdy gest – brak hymnu, czarna opaska na nadgarstku, czy odmowa uścisku dłoni z dygnitarzem – jest aktem najwyższego bohaterstwa. Bohaterstwa, którego jednak nie można wymagać, bo niewiele jest dziś już krajów na świecie, które tak surowo potrafią traktować swoich sportowców, bez względu na ich sukcesy.