• – Nie rozmawiamy o polityce demograficznej w sposób kompleksowy. To nie jest tylko fakt, że w Polsce rodzi się mniej dzieci – mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, dyrektorka instytutu statystyki i demografii Szkoły Głównej Handlowej.
  • Spadek liczby ludności utrzymuje się niemal nieprzerwanie od 2012 r. Wyjątkiem był rok 2017, kiedy odnotowano nieznaczny jej wzrost.
  • Odsetek ludności w wieku produkcyjnym mobilnym – osoby w wieku 18-44 lata, charakteryzujący się najwyższą zdolnością do zmiany miejsca pracy, stanowiska lub przekwalifikowania się – w roku 2025 wynosił 12,8 mln osób.

Problem polskiej demografii to nie tylko brak dzieci 

– Nie rozmawiamy o polityce demograficznej w sposób kompleksowy. To nie jest tylko fakt, że w Polsce rodzi się mniej dzieci. Musimy uwzględnić, że mamy coraz więcej osób starszych. Starzeją się osoby, które są na rynku pracy, kurczą się dostępne zasoby. To wszystko wymaga odpowiedniej reakcji – mówi w rozmowie z PulsHR prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak, dyrektorka instytutu statystyki i demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Jak pokazują opublikowane na początku 2026 r. dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), spadek liczby ludności utrzymuje się niemal nieprzerwanie od 2012 r. Wyjątkiem był rok 2017, kiedy odnotowano nieznaczny jej wzrost (o niespełna 1 tys. osób).

Na zmiany liczby ludności wpływa głównie przyrost naturalny, który od 2013 r. pozostaje ujemny. Szacuje się, że w 2025 r. liczba urodzeń była o ok. 168 tys. niższa od liczby zgonów. Współczynnik przyrostu naturalnego (na 1000 ludności) wyniósł minus 4,5 (wobec minus 4,2 rok wcześniej).

Zobacz całą rozmowę z Agnieszką Chłoń-Domińczak

Co nas może czekać w przyszłości? Z wyliczeń GUS wynika, że w 2060 roku liczba ludności Polski, w symulacji z niską dzietnością, wyniesie 28,4 mln. To spadek o 24,3 proc. w stosunku do 2024 roku.

Zmienia się także struktura wieku. Coraz większą część społeczeństwa stanowią seniorzy. W 2025 roku osoby w wieku poprodukcyjnym stanowiły 24,2 proc. populacji Polski, czyli ponad 9 milionów osób. To oznacza dalsze kurczenie się zasobów pracy i rosnącą presję na utrzymanie starszych pracowników w zatrudnieniu.

– Musimy się przygotować do tego, że mamy coraz więcej 80-90 latków, którzy wymagają opieki, odpowiedniego dostosowania usług, ale także przestrzeni dookoła nich. Zmiany widać w szkołach, gdzie spada liczba uczniów i studentów. W końcu starzejemy się jako pracownicy i to także wymaga odpowiedniej reakcji – dodaje.


Tak wymiera Polska. Ta mapa mówi więcej niż tysiąc raportów

Rynek pracy staje się miejscem, w którym pracownik jako zasób jest coraz rzadszy

Wróćmy do statystyk. Pod koniec 2025 r. osoby w wieku produkcyjnym stanowiły 58,1 proc. ludności ogółem i było ich 21,7 mln. O około 128 tys. mniej niż rok wcześniej. 

To mocno wpływa na siłę roboczą. Stopniowo redukuje się bowiem ilość i odsetek ludności w wieku produkcyjnym mobilnym (osoby w wieku 18-44 lata, charakteryzujący się najwyższą zdolnością do zmiany miejsca pracy, stanowiska lub przekwalifikowania się). W roku 2025 było to 12,8 mln osób (34,3 proc. ludności ogółem, wobec 34,8 proc. w roku 2024 i 39,8 proc. w roku 2000).

Jednocześnie wzrasta liczba ludności w wieku produkcyjnym niemobilnym. Na koniec roku 2025 wyniosła ona około 8,9 mln osób (23,8 proc. ogólnej populacji).

– Rynek pracy potrzebuje przede wszystkim zmiany myślenia. Pracodawcy muszą sobie uświadomić, że mają coraz starszych pracowników. Młodych osób, które wchodzą na rynek pracy, jest coraz mniej. Jest to więc przede wszystkim rynek pracy, na którym należy dbać o pracowników jako zasób, który staje się coraz rzadszy – podkreśla Agnieszka Chłoń-Domińczak.

Jak zauważa, przedsiębiorcy powinni inwestować w rozwój i skupić się na tworzeniu strategii kładących nacisk na pracę w wielopokoleniowych zespołach. Kwestią, która także powinna zostać zaktualizowana do potrzeb rynku pracy, jest prawo.

– Należy szukać i identyfikować miejsca, w których występują bariery, nawet pozorne, czego przykładem jest chociażby okres ochronny. On wydaje się być instrumentem chroniącym pracowników, a w rzeczywistości prowadzi do tego, że często osoby, które mogłyby jeszcze być aktywne zawodowo, są zwalniane z obawy, że będą stanowiły obciążenie dla pracodawcy – zauważa.

O tego typu sytuacjach na łamach PulsHR pisaliśmy w listopadzie ubiegłego roku. W odpowiedzi na nasz tekst Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zaznaczyło, że dostrzega, iż stosowanie przepisów dotyczących ochrony przedemerytalnej może w niektórych przypadkach wpływać na decyzje kadrowe pracodawców. Zadeklarowało także, że sprawie będzie się przyglądać, choć na razie nie wpłynęły żadne oficjalne skargi w tej kwestii.


Jak "chronione" osoby tracą pracę. Ministerstwo reaguje na tekst PulsHR.pl

Aktywizacja kobiet powinna być traktowana priorytetowo

Kolejną kwestią jest aktywizacja zawodowa kobiet na rynku pracy.

– Kobiety stanowią znaczącą część zasobów pracy. Już dziś widzimy, że w ostatnich latach to właśnie dzięki zwiększonej aktywności zawodowej kobiet rynek pracy funkcjonuje lepiej niż mógłby funkcjonować, gdybyśmy tego potencjału nie wykorzystywali – podkreśla ekonomistka.

Wiele jednak powinno zmienić się w postrzeganiu matek wracających na rynek pracy.

– Kobiety często wykorzystują okres macierzyństwa na zdobywanie nowych umiejętności i kompetencji. Bycie matką to jest dodatkowy atut, a nie obciążenie – wyjaśnia.

Dużym problemem są także różnice płacowe. We wrześniu 2025 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie kobiety było o 777,16 zł niższe niż mężczyzny (dane GUS).

Różnica pojawia się już na starcie kariery. Wśród osób do 24. roku życia kobiety zarabiają średnio o 301,07 zł mniej.

– Statystyki, które obserwujemy w przypadku absolwentek uczelni, pokazują, iż już właściwie na starcie kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni, kończąc dokładnie te same kierunki – zauważa Agnieszka Chłoń-Domińczak.

W grupie 25-34 lata luka zwiększa się do 612,5 zł. Najbardziej wyraźny skok widać jednak w momencie, gdy kariera nabiera tempa – w wieku 35-44 lata różnica to 1196,6 zł, a w przedziale 45-54 lata utrzymuje się na zbliżonym poziomie (1150,72 zł).


Dla kobiet praca ma sens. To coś więcej niż źródło dochodu

Dopiero po 55. roku życia różnica wyraźnie maleje (138,64 zł), by w grupie 65+ ponownie wzrosnąć do 379,75 zł. Dane pokazują, że luka nie znika wraz z doświadczeniem. Przeciwnie, materializuje się w najbardziej kluczowym momencie kariery.