We wtorkowy wieczór (10 marca) Atletico Madryt podejmowało Tottenham Hotspur w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Mecz zakończył się zwycięstwem hiszpańskiego klubu 5:2, dlatego jest on w bardzo dobrej sytuacji przed rewanżem, który odbędzie się w przyszłym tygodniu (w środę, 18 marca).

Po meczu w Madrycie mówi się przede wszystkim o koszmarze Antonina Kinsky’ego. 22-letni czeski bramkarz Tottenhamu w ciągu pierwszego kwadransa wpuścił trzy gole. Przy dwóch z nich golkiper miał swój ogromny udział. Dlatego trener Igor Tudor postanowił dokonać zmiany i w 17. minucie wprowadzić na boisko Guglielmo Vicario.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Idealnie trafił w okno. I to dosłownie

Zapytany o decyzję Tudor podkreślił, że była ona wyłącznie jego wyborem. – To nie jest temat dla mnie. Nie chodzi o moją pracę. Chodzi o to, jak pomóc drużynie. Zawsze będzie chodziło o to – dodał szkoleniowiec „Kogutów”, cytowany przez BBC.

Słowa szkoleniowca nie przekonały jednak ekspertów. Były legendarny bramkarz Manchesteru United, Peter Schmeichel, stwierdził wprost: – Tudor całkowicie zniszczył mu karierę.

– Bardzo mi go żal. Kiedy w przyszłości padnie jego nazwisko, cały piłkarski świat będzie pamiętał ten moment – dodał były bramkarz reprezentacji Danii, z którą w 1992 roku sięgnął po mistrzostwo Europy.

W jego opinii ważne w tym momencie było, aby Kinsky mógł się jak najszybciej odbudować. Mógł więc pozostać w bramce chociaż do końca pierwszej połowy. – Potrzebował wsparcia, przynajmniej do przerwy – wyznał Schmeichel.

Podobnie sytuację ocenił były bramkarz Tottenhamu i reprezentacji Anglii, Joe Hart. – Serce mi się kraje, gdy na to patrzę. Miał okropne 14 minut – ten poślizg i trzeci gol. Nie wiem, co powiedzieć. Jest mi po prostu bardzo żal tego chłopaka. Ten zespół Tottenhamu jest kompletnie rozbity – przyznał.

Wsparcie dla Kinsky’ego pojawiło się również w mediach społecznościowych. Bramkarz Fiorentiny David de Gea napisał: „Nikt, kto nigdy nie był bramkarzem, nie zrozumie, jak trudna jest gra na tej pozycji. Trzymaj głowę wysoko i wrócisz jeszcze silniejszy”.