Po wyeliminowaniu w 1/16 finału Ligi Mistrzów Intery Mediolan piłkarze Bodo/Glimt liczyli na kolejną niespodziankę. O nią mogło być teoretycznie łatwiej. Wszak rywalem norweskiej drużyn był Sporting. Drużyna z Lizbony fazę ligową zakończyła na świetnej 7. pozycji i od razu wywalczyła awans do 1/8 finału.
W niej Sporting czekał w pierwszej potyczce zimny prysznic. Gospodarze świetnie weszli w mecz, szukali premierowego trafienia. Rywale nie zamierzali się bronić i także czekali na swój moment. W 24. minucie Hakon Evjen groźnie uderzył, bramkarz gości był na posterunku.
W odpowiedzi, kilkadziesiąt sekund później, Luis Guilherme sprawdził czujność Nikiti Haikina, który sparował piłkę na korner.
Po dwóch kwadransach goście mieli pierwszy problem. Georgios Vagiannidis kopnął rywala w polu karnym. Po analizie VAR Ivan Kruzliak wskazał na „jedenastkę”, którą na gola zamienił Sondre Fet.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Idealnie trafił w okno. I to dosłownie
To nie był koniec strzelania w premierowej odsłonie. W doliczonym czasie 1. części Ole Blomberg uderzeniem z pięciu metrów pokonał Rui Silvę. W tej sytuacji VAR sprawdzał jeszcze czy nie było spalonego. Ostatecznie sędzia wskazał na środek.
W 2. połowie Sporting niewiele potrafił zdziałać. Mistrzowie Norwegii mecz mieli pod kontrolą. Sami mogli podwyższyć wynik w 56. minucie, kiedy dogodną szansę zmarnował Jostein Maurstad Gundersen. Po godzinie gry Sporting mógł złapać kontakt. Strzał Luisa Suareza odbił bramkarz miejscowych.
Gospodarze w meczu trafili jeszcze raz. W 71. minucie zagranie na przedpole Jensa Hauge, a Kasper Hogh, pomimo asysty obrońców, wbił piłkę pod poprzeczkę ustalając wynik gry na 3:0.
FK Bodo/Glimt – Sporting CP 3:0 (2:0)
1:0 – Sondre Fet (k.) 32′
2:0 – Ole Blomberg 45+1′
3:0 – Kasper Hogh 71′