Po dobrym starcie sezonu kibice Cracovii zaczęli wierzyć, że ich drużyna może zagrać o coś więcej niż tylko środek tabeli (lub utrzymanie). Przyszedł trener Luka Elsner, a Filip Stojilković zanotował piorunujące wejście do Ekstraklasy i kibice szybko zapomnieli o Benjaminie Kallmanie.
Jednak w pewnym momencie coś się zacięło. Ostatnie siedemnaście meczów Cracovii (w Ekstraklasie i Pucharze Polski) to – uwaga – zaledwie trzy wygrane.
Elsner w przeszłości pracował w Ligue 1. To trener z imponującym (jak na polskie warunki) CV. I już w grudniu pojawiły się informacje, że jest jednym z kandydatów na selekcjonera reprezentacji Słowenii. Miał też odrzucić atrakcyjną finansowo propozycję z MLS.
Temat jego odejścia wrócił w środę. Wtedy lokalny dziennikarz poinformował, że Elsner miał złożyć rezygnację z pełnionej funkcji, ale nie została ona przyjęta przez klub.
ZOBACZ WIDEO: Prawdziwy pocisk! Huknął z dystansu w samo „okienko”
Główne argumenty? Sprzedaż Stojilkovicia oraz Mikkela Maigaarda w zimowym oknie transferowym.
Tego tematu nie mogło zabraknąć przy okazji czwartkowej konferencji prasowej.
I trener Elsner wszystko potwierdził. Nie było uciekania, chowania się. Słoweniec powiedział wprost, jak wygląda sytuacja.
– Chcę uciąć wszelkie spekulacje. W poniedziałek odbyłem długą rozmowę z właścicielem, podczas której przedstawiłem swoje obawy. Mieliśmy żywiołową dyskusję o obecnej sytuacji w klubie i zmianach, które zachodzą. W trakcie rozmowy zaoferowałem swoją rezygnację, oczywiście bez żadnego odszkodowania. Po chwili namysłu klub poprosił mnie o kontynuowanie misji. Zaakceptowałem to. Jestem w pełni zmotywowany do dalszej pracy. To tyle, nie będę ujawniał żadnych prywatnych rozmów z właścicielem. Niech to zostanie między nami – powiedział trener Elsner.