W trakcie rozprawy, do której doszło 12 marca 2026 roku, prok. Aleksander Duda ujawnił, że Sebastian M. od września 2025 roku ma cofniętą zgodę na rozmowy telefoniczne z aresztu. Prokurator poinformował, że M. toczył dziwne rozmowy. Miał rozmawiać m.in. o wpływach w Ministerstwie Sprawiedliwości, dyplomacji i „zgodzie na wyjazd M. z kraju”.
Z naszych informacji wynika, że sąd cofnął Sebastianowi M. możliwość kontaktu telefonicznego z bliskimi 26 września 2025 roku. Dlaczego? Kilka tygodni wcześniej, 27 lipca 2025 roku Sebastian M. miał tajemniczą rozmowę ze swoją matką. Dotarliśmy do treści i okoliczności tej rozmowy.
Jak wynika z akt, w trakcie rozmowy telefonicznej z oskarżonym o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym mężczyzną, matka Sebastiana M. przekazała telefon niezidentyfikowanemu człowiekowi. Według naszych informacji, M. zaczął rozmawiać z mężczyzną. Usłyszał zagadkowe słowa.
To jednak nie koniec rozmowy. Niezidentyfikowany rozmówca oskarżonego, który przebywał w areszcie po zakończonej ekstradycji (do Polski został sprowadzony ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w maju 2025 roku) w dalszej części swojej rozmowy powołał się na niezidentyfikowane wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości, a także na osoby o niezidentyfikowanych pseudonimach.
Mężczyzna dodał też, że M. „maksymalnie we wtorek lub środę wyjdzie na wolność”.
Z informacji o2.pl wynika, że rozmowa nie miała dalszego ciągu. Na rozmowę zareagował dyrektor aresztu, w którym przebywa M., który poinformował o jej treści sąd, w wyniku czego cofnięto zgodę na rozmowy telefoniczne z aresztu. Aktualnie M. widzi się z rodziną na rozprawach przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim oraz w trakcie widzeń bezpośrednich w areszcie.
Sebastian M. pierwszy raz stanął przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim we wrześniu 2025 roku. Mężczyzna został oskarżony o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym na autostradzie A1. Doszło do niego 16 września 2023 roku między 338 i 339 kilometrem A1 (w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego).
Z ustaleń śledczych wynika, że prowadzone przez M. BMW 850i poruszało się po drodze z prędkością ponad 315 km/h i uderzyło w osobową Kię. Uderzenie było tak silne, że doszło do pożaru Kii. W zdarzeniu żywcem spłonęła trzyosobowa rodzina (dziecko oraz dwójka rodziców).
M. nie został zatrzymany przez służby zaraz po zdarzeniu. Umożliwiono mu wyjazd z Polski. Sprawa stała się głośna, gdy mężczyzna udał się do Niemiec, a następnie do Zjednoczonych Emiratów Arabskich (przez Turcję, gdzie dojechał drogą lądową). Do postawienia mężczyzny przed sądem konieczna była procedura ekstradycyjna. Ostatecznie M. został sprowadzony przez służby do Polski w maju 2025 roku. Za zarzucane przestępstwo oskarżonemu grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Do treści rozmowy Sebastiana M. dotarło o2.pl oraz Uwaga TVN. Emisja odcinka Uwagi TVN o 19:50 w czwartek (12 marca).
Marcin Lewicki, dziennikarz o2.pl