- Jak prezydent Chełma próbuje odzyskać 180 mln zł dotacji na budowę Muzeum Rzezi Wołyńskiej.
- Z jakiego powodu sąd odrzucił pozew miasta o przywrócenie dotacji.
- Dlaczego budowa muzeum ma znaczenie polityczne dla Jakuba Banaszka.
Jakub Banaszek, związany z PiS prezydent Chełma, złożył zażalenie na postanowienie
Sądu Okręgowego w Lublinie – dowiaduje się RadioZET.pl. Chodzi o odebranie miastu 180 mln złotych dotacji na budowę Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta
Lecha Kaczyńskiego w Chełmie. To oznacza ciąg dalszy sądowej batalii o pieniądze, które w listopadzie 2023 roku, chwilę przed utratą władzy, przyznał
Piotr Gliński, minister kultury w dwutygodniowym rządzie
Mateusza Morawieckiego.
Tuż po objęciu rządów przez koalicję 15 października, w połowie stycznia 2024 roku, nowy minister kultury
Bartłomiej Sienkiewicz (
Koalicja Obywatelska) dotację cofnął. Mimo że inwestycja obecnie nie ma zabezpieczonego finansowania, Banaszek z niej nie rezygnuje. Niedawno wybrano wykonawcę dokumentacji i pierwszego etapu prac. Miasto przeznaczy na nie ponad 10 mln zł. To jednak kropla w morzu potrzeb. Cały projekt, którego koszt szacowany jest na 200 mln zł, ma powstać na sześciu hektarach terenu po carskich koszarach. Nie wiadomo jednak, skąd miasto weźmie te pieniądze. W tle są zarzuty polityków o wykorzystywanie pamięci Lecha Kaczyńskiego do budowania kariery politycznej przez prezydenta Chełma.
Prezydent Chełma próbuje odzyskać 180 mln zł. Sąd: niedopuszczalna droga
RadioZET.pl dotarło do pisemnego uzasadnienia postanowienia Sądu Okręgowego w Lublinie z listopada ubiegłego roku. Władze Chełma pozwały
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Oczekują, że sąd uzna, iż zawarta 27 listopada 2023 roku umowa dofinansowania budowy „Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Chełmie” nadal obowiązuje. Dodatkowo chciały, żeby sąd uznał decyzję nowego kierownictwa ministerstwa z 16 stycznia 2024 roku o wypowiedzeniu za „bezskuteczną i nie wywołującą skutków prawnych”. Od ministerstwa prezydent domaga się też zwrotu kosztów procesu.
W uzasadnieniu pozwu podkreślono, że rozmowy i wstępne ustalenia dotyczące inwestycji miały początek już w lipcu 2020 roku. Sąd okręgowy odrzucił pozew miasta. Sędzia Piotr Ryng uznał, że droga sądowa przed sądem powszechnym jest niedopuszczalna. Decyzja o przyznaniu dotacji nie jest bowiem umową cywilnoprawną, a porozumieniem administracyjnym. W związku z tym sąd powszechny nie może rozpatrywać pozwu.
„Kwestia zatem ustalenia (obowiązywania) takiego porozumienia czy związanej z tym skuteczności jego rozwiązania nie należy do sądów powszechnych, lecz do sądów administracyjnych” – czytamy w uzasadnieniu postanowienia sądu.
Postanowienie jest nieprawomocne. Władze Chełma nie odpuszczają walki o miliony. Złożyły zażalenie na decyzję sądu pierwszej instancji. Pismo wysłano pod koniec stycznia. Z naszych ustaleń wynika, że Sąd Okręgowy w Lublinie w środę (11 marca) przesłał dokumenty do Sądu Apelacyjnego w Lublinie, który będzie rozpatrywał odwołanie władz Chełma. Na razie nie wiadomo, kiedy dokładnie to się stanie. – Sprawa nie została dotychczas przedstawiona z zażaleniem do tutejszego sądu- informuje RadioZET.pl Jolanta Lisiowska z biura rzecznika prasowego Sądu Apelacyjnego w Lublinie.
Prezydent zrezygnował z hali dla zapaśników. W mieście zawrzało
Próbowaliśmy się dowiedzieć, jakie argumenty podnoszą władze Chełma, składając zażalenie na decyzję sądu pierwszej instancji. W poniedziałek zapytaliśmy o to biuro prasowe Urzędu Miasta Chełm. Jednak nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Chcieliśmy też wiedzieć, na jakim etapie są prace związane z budową Muzeum Rzezi Wołyńskiej. Jednak do tych pytań urzędnicy także się nie odnieśli.
Mimo tego udało nam się ustalić, że prezydent Banaszek z ogromnej inwestycji nie rezygnuje. Jesienią ubiegłego roku rozstrzygnięto przetarg na opracowanie dokumentacji projektowej. Za 1,2 mln zł ma ją przygotować biuro Pas Projekt z Nadarzyna. Natomiast niedawno wybrano wykonawcę pierwszego etapu budowy. Prace o wartości blisko 9 mln zł ma wykonać spółka Aseco Construction Polska z Chełma. To oznacza, że w najbliższym czasie władze miasta wydadzą ponad 10 mln zł.
– Trudno sobie wyobrazić, że muzeum da się zbudować bez ministerialnej dotacji. Przecież to jest gigantyczny projekt, który ma kosztować aż 200 mln zł. Tymczasem w ostatnich tygodniach prezydent zrezygnował z 7 mln rządowej dotacji na budowę Wschodniego Centrum Zapasów, czym wywołał ogromne poruszenie wśród sportowców. Przypomnę, że zapaśnicy z Chełma są wielokrotnymi medalistami świata i Europy, mamy też srebrnego medalistę olimpijskiego. Banaszek zrezygnował, bo budżet trzeszczy w szwach. Na sesji rady miasta, gdy decydowano o usunięciu projektu z budżetu, było naprawdę gorąco. Przyszło wiele osób protestujących przeciwko tej decyzji. A prezydenta nie było – mówi nam polityk Koalicji Obywatelskiej z Chełma.
Gra o przyszłość Banaszka. „Będzie walczył do ostatniego tchu”
Jakub Banaszek zdał sobie sprawę, że polityczne konsekwencje decyzji o rezygnacji z modernizacji obiektu dla zapaśników mogą być poważne. Następnego dnia ogłosił, że zamiast tego miasto zbuduje nowy, wielki obiekt za około 100 mln zł. Nie tylko dla zapaśników, ale i siatkarzy grających w PlusLidze. W Chełm Arenie ma się zmieścić kilka tysięcy widzów. – Ten pomysł to totalna abstrakcja. Nikt w mieście o nim nie słyszał. Nie ma żadnych wyliczeń ani śladu dokumentacji. W urzędzie mówi się, że wizualizacja przedstawiona przez Banaszka to wytwór sztucznej inteligencji. Poza tym, skąd wziąć kolejne 100 mln zł? Za taką kwotę miasto buduje już stadion piłkarski, muzeum to 200 mln zł. Przecież budżet tego nie wytrzyma – dodaje nasz rozmówca.
Według niego Banaszek skupi się przede wszystkim na budowie muzeum, choć nie do końca wiadomo, jaki będzie jego ostateczny kształt i co będzie prezentowane na wielkim terenie. Odzyskanie dotacji będzie dla prezydenta miasta i niedoszłego kandydata PiS na prezydenta kluczowe. – Banaszek będzie walczył o te pieniądze do ostatniego tchu. Tu nie chodzi o samo muzeum. W jego nazwie jest odwołanie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jakub Banaszek chce pokazać, jak ważny jest dla niego zmarły prezydent, niemal ubóstwiany przez PiS. W ten sposób będzie chciał zyskać uznanie w oczach Jarosława Kaczyńskiego. To może się przełożyć na dobre miejsce na liście wyborczej. To, że Banaszek chce na dobre wskoczyć do wielkiej polityki, w Chełmie jest tajemnicą poliszynela – mówi polityk.
O tym, że ambicje prezydenta mają szanse się zmaterializować, świadczą wydarzenia z ostatnich tygodni i miesięcy. W grudniu ubiegłego roku Jakub Banaszek został społecznym doradcą prezydenta
Karola Nawrockiego. Często gości w Pałacu Prezydenckim, wypowiada się m.in. w sprawie samorządów. Niedawno był też rozważany przez
Jarosława Kaczyńskiego jako kandydat PiS na premiera. Ostatecznie wybór padł na doświadczonego
Przemysława Czarnka. Jednak bardzo prawdopodobne, że Banaszek znajdzie się na liście PiS w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Polityk ma bardzo dobre relacje z centralą partii. Jego matka – Anna Dąbrowska-Banaszek – już drugą kadencję zasiada w Sejmie.
„Ostatni skok PiS na kasę” może okazać się nieudany
Przypomnijmy, że Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej oraz Centrum Prawdy i Pojednania im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Chełmie ma powstać na sześciohektarowym terenie po byłych carskich koszarach przy ul. Hrubieszowskiej, tuż przy wjeździe do miasta. Fragment terenu potrzebnego do inwestycji władze Chełma odkupiły dzięki dotacji przyznanej przez rząd PiS w 2022 roku. W związku z budową muzeum nowego miejsca będzie musiał szukać Zespół Szkół Społecznych w Chełmie, który zajmuje część budynków na terenie koszar. Placówka działa tu od ok. 30 lat. Banaszek wypowiedział jej umowę.
Kontrowersji związanych z inwestycję jest znaczenie więcej. Tuż przed przyznaniem dotacji chełmscy radni musieli szybko uchwalić statut nowego muzeum. Bez dokumentu nie można byłoby starać się o wsparcie. Chełmscy radni Platformy Obywatelskiej dziwili się, skąd pośpiech prezydenta. Natomiast
Michał Szczerba, ówczesny poseł Platformy Obywatelskiej (dziś europoseł KO), grzmiał o „ostatnim skoku PiS na kasę”. Jeśli sąd apelacyjny podtrzyma wyrok pierwszej instancji, wspomniany skok może okazać się nieudany.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET