Donald Trump twierdzi, że w zeszłym roku „zniszczył” irański program jądrowy. Problem w tym, że Teheran zdołał ukryć znaczną część ze swoich 400 kg wysoko wzbogaconego uranu. (HEU), wystarczającą do wyprodukowania około 10 bomb, gdyby została nieco bardziej wzbogacona. — Ludzie będą musieli pojechać i go zdobyć — oświadczył w zeszłym tygodniu Marco Rubio, sekretarz stanu USA. Wymagałoby to bezprecedensowej operacji wojskowej w głębi Iranu. Czy to w ogóle możliwe?
Pierwszym problemem jest ustalenie, gdzie ukryto ten uran. Dziewiątego marca Rafael Grossi, szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), organu nadzorującego ONZ, powiedział, że znajduje się on „głównie” w Isfahanie w środkowym Iranie, prawdopodobnie w tunelach, których wejścia zostały w lutym zasypane ziemią. Część pozostała również w zakładach wzbogacania uranu w Natanz i Fordow, przy czym ten ostatni jest głęboko zakopany w górze, która została zbombardowana w czerwcu ubiegłego roku.
Nawet gdyby cele amerykańskie i izraelskie ograniczały się do Isfahanu, odzyskanie uranu byłoby ogromnym przedsięwzięciem.
Helikoptery MH-47G Chinook używane przez amerykański 160. Pułk Lotnictwa Operacji Specjalnych, jednostkę, która uprowadziła Nicolasa Maduro z Wenezueli, mogłyby dotrzeć do Isfahanu, położonego co najmniej 500 km w głąb lądu, ze statków w Zatoce Perskiej. Jednak aby powrócić, potrzebowałyby tankowania. Potrzebowałyby też wsparcia quasi-armii.
Helikopter MH-47G Chinook amerykańskiej armii podczas obchodów 250-lecia armii w Fort Bragg w Karolinie Północnej, 10 czerwca 2025 r.Sierżant Nolan Brewer / DVIDS
Siódmego marca Trump powiedział, że siły lądowe zostaną wysłane tylko wtedy, gdy Iran zostanie „tak zdziesiątkowany, że nie będzie w stanie walczyć na lądzie”. Aby to osiągnąć, Ameryka zbombardowałaby irańskie bazy w pobliżu celu. Następnie musiałaby wysłać siły powietrzne, aby przejąć pobliskie lotnisko — baza lotnicza Badr znajduje się 10 km od obiektów jądrowych w Isfahanie — lub, co bardziej praktyczne, stworzyć prowizoryczne lądowisko. Sprzęt do obsługi materiałów jądrowych, koparki do usuwania ziemi i gruzu z wejść do tuneli oraz inne ciężkie maszyny mogłyby być następnie zrzucane na paletach z spadochronami. Jedno z największych wyzwań: przetrwanie pod ziemią
Co najmniej duża grupa bojowa (zazwyczaj batalion żołnierzy z dodatkowymi jednostkami specjalistycznymi, liczący ponad 1000 osób) musiałaby utrzymać obwód wokół kompleksu jądrowego, pokonując wszelkich obrońców na miejscu. Potrzebna byłaby stała osłona powietrzna, aby wykrywać i atakować zbliżające się siły irańskie: pokrycie satelitarne w czasie rzeczywistym, drony orbitalne, samoloty rozpoznawcze i samoloty bojowe. Wymagałoby to stałego transportu dziesiątek cystern z paliwem, aby zapewnić wystarczającą siłę powietrzną do długotrwałego pozostawania w powietrzu — potencjalnie przez kilka dni.
Izraelskie siły specjalne i korpus inżynierii bojowej mają obecnie bardziej odpowiednie i aktualne doświadczenie niż siły amerykańskie w tego rodzaju operacjach, ponieważ intensywnie działały w rozległych sieciach tuneli zbudowanych przez Hamas i Hezbollah. Wykorzystanie ich pozwoliłoby również twierdzić Trumpowi, że amerykańscy żołnierze nie postawili stopy na irańskiej ziemi. Spowodowałoby to jednak nadmierne obciążenie izraelskich sił powietrznych. W przypadku wykorzystania izraelskich żołnierzy konieczne byłoby pożyczenie od Ameryki ogromnej floty samolotów transportowych.
Żołnierz w tunelu, który według izraelskiej armii został wykopany przez bojowników Hamasu na terenie kompleksu szpitalnego Al-Shifa w mieście Gaza w północnej części Strefy Gazy, 22 listopada 2023 r.AHIKAM SERI / AFP / AFP
Amerykańskie Dowództwo Operacji Specjalnych (JSOC) też ma odpowiednią wiedzę specjalistyczną, ponieważ przez lata przygotowywało się do zabezpieczenia lub przejęcia pakistańskiej broni jądrowej w sytuacji kryzysowej. Eskadry amerykańskich sił specjalnych Delta Force i Seal Team Six ćwiczyły wkraczanie do głębokich podziemnych schronów w pobliżu Las Vegas, z pomocą specjalistycznych zespołów ds. unieszkodliwiania broni jądrowej amerykańskiej armii. Jednym z największych wyzwań, jak twierdzi były agent JSOC, jest poruszanie się, komunikacja i przetrwanie pod ziemią. Jeśli Trump poważnie myśli o inwazji na Isfahan, nie mówiąc już o Natanz i innych obiektach, zespoły będą musiały ćwiczyć przez wiele miesięcy.
Kolejnym wyzwaniem będzie postępowanie ze wzbogaconym uranem. Prawdopodobnie jest on przechowywany w postaci sześciofluorku uranu, gazowego związku uranu, w wielu pojemnikach, aby zapobiec przypadkowej reakcji łańcuchowej. Daniel Salisbury z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych szacuje, że całe zapasy wymagałyby około 19 zbiorników w rodzaju takich, których używają nurkowie. Pojemniki muszą być trzymane oddzielnie i przechowywane bardzo ostrożnie.
Jedną z opcji byłoby wysadzenie uranu na miejscu. Fluorek uranu „rozprzestrzeniłby się po całym terenie, osadziłby się na ścianach, skałach, gruzach itp. i byłby dość trudny do odzyskania” — wyjaśnia (analityk polityki jądrowej profesor) Matthew Bunn z Uniwersytetu Harvarda. Spowodowałoby to jednak również uwolnienie toksycznego fluorowodoru. Drugą opcją byłoby „rozcieńczenie” materiału, sugeruje Bunn, ale sprzęt do tego celu musiałby zostać przywieziony ciężarówkami, a mimo to pozostałyby po tym nuklearne materiały. Trzecią opcją byłoby wydobycie wzbogaconego irańskiego uranu i jego wywiezienie. Jednak Francois Diaz-Maurin, redaktor słynnego „Biuletynu Naukowców Atomowych”, ostrzega, że jeśli podczas transportu do cylindrów dostanie się wilgoć, może ona wejść w reakcję z gazowym związkiem uranu, tworząc toksyczny fluorek uranylu i kwas fluorowodorowy, i spowodować wybuch. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Operacja w hollywoodzkim stylu spodobałaby się Trumpowi, który mówił o upokorzeniu, które Amerykanie w jego wieku nadal odczuwają w związku z porwaniem i przetrzymywaniem amerykańskich zakładników w Teheranie w 1979 r. Dałaby mu spektakularne zakończenie wojny, pozwalając mu ogłosić zwycięstwo, nawet jeśli irański reżim pozostałby na miejscu. Trump pamięta jednak również, jak nieudana operacja ratunkowa tych zakładników z ambasady amerykańskiej, „Orli szpon”, zrujnowała prezydenturę Jimmy’ego Cartera. Wykonanie każdego z tych kroków również w Natanz i Fordow byłoby jedną z największych operacji wojskowych w historii.
— Nie ma wątpliwości, że Stany Zjednoczone są w stanie to zrobić — potwierdza anonimowo były zachodni dowódca wojskowy. — Są prawdopodobnie jedyną armią na świecie, która mogłaby to zrobić. Ale albo trzeba to zrobić na bardzo małą skalę i w bardzo skryty sposób, albo na dużą skalę — w zasadzie zamieniając tę część Iranu na jakiś czas w Stany Zjednoczone Ameryki — dodaje.
© The Economist Newspaper Limited, 11 marca 2026 r.