Max Verstappen po niedzielnym GP Chin ponownie ostro skrytykował nowe przepisy techniczne Formuły 1. Holender stwierdził, że kibice, którym podoba się taki przebieg rywalizacji, „nie rozumieją ścigania”. Kierowca Red Bull Racing powtórzył wcześniejsze słowa, jakoby F1 stwarzała obecnie sztuczne show. – To jak gra Mario Kart. To nie jest ściganie. Doładowujemy silnik i przelatujemy obok. Potem kończy ci się bateria i rywale z doładowaniem przelatują z powrotem obok ciebie. Dla mnie to tylko jakiś żart – powiedział.

Czterokrotny mistrz świata F1 przypomniał, że już przed kilkoma laty, gdy tylko opublikowano projekt nowych przepisów, zwracał uwagę na problem, a wtedy zignorowano jego opinię. – Ostatecznie te przepisy zrujnują sport i odbije się to działaczom na tyłku – dodał.

ZOBACZ WIDEO: Robert Korzeniowski o działaniach PKOl-u: Obserwuję, jak film fabularny

Do słów byłego mistrza świata odniósł się Toto Wolff. Szef Mercedesa uważa, że krytyka Maxa Verstappena częściowo wynika z sytuacji w Red Bull Racing. „Czerwone byki” opracowały mało wydajny silnik, przez co 28-latek pozbawiony jest szansy na walkę o czołowe lokaty w F1. W niedzielnym GP Chin kierowca Red Bulla fatalnie spisał się na starcie, spadł na szesnastą lokatę i mozolnie odrabiał straty, by ostatecznie nie dojechać do mety z powodu awarii jednostki napędowej.

– Max tkwi w tym horrorze. Kiedy spojrzysz na ujęcia z jego bolidu w kwalifikacjach, to jest po prostu koszmar. Tego samochodu nie da się prowadzić. To widać, ale nie jest tak w przypadku wielu innych zespołów – powiedział Wolff na spotkaniu z dziennikarzami, cytowany przez motorsport.com.

Szef Mercedesa podkreślił, że GP Chin było w rzeczywistości całkiem ciekawe, zwłaszcza dzięki walce kierowców Ferrari z George’em Russellem. – Z perspektywy rozrywki uważam, że to, co zobaczyliśmy między Ferrari a Mercedesem, było dobrym ściganiem. Widzieliśmy wiele manewrów wyprzedzania. Wszyscy byliśmy częścią F1, gdy praktycznie nie było wyprzedzania – stwierdził.

– Czasem jesteśmy zbyt nostalgiczni wobec dawnych lat, ale uważam, że produkt sam w sobie jest dobry. Widzieliśmy też sporo ścigania w środku stawki i to jest, moim zdaniem, pozytyw – dodał szef ekipy z Brackley.

Wolff przyznał, że niektóre aspekty regulaminu na sezon 2026 można ulepszyć – w tym celowe, wcześniejsze odpuszczanie gazu w celu zgromadzenia energii. To szczególnie rzucało się w oczy podczas GP Australii w Melbourne, gdzie kierowcy wyraźnie tracili prędkość przed zakrętem numer dziewięć.

– Jestem pewien, że dla kogoś takiego jak Max, który zawsze atakuje na pełnym gazie, jest to trudne do przyjęcia i strawienia. Jednak to bardziej kwestia konkretnego samochodu, która uwypukla problem. Bo jeśli siedzisz przed telewizorem czy ekranem, to nawet Max powiedziałby, że oglądaliśmy ciekawą walkę na czele F1 – podsumował Austriak.