- Dlaczego Katarzyna Kiwerska została zwolniona z Dino?
- Co spowodowało interwencję posła Adriana Zandberga w Dino?
- Jak ministra pracy zareagowała na doniesienia ws. Dino?
– Jako kierowniczka byłam zobowiązana przestrzegać przepisów. Część ekipy pracującej wylądowała na zwolnieniach lekarskich, bo w takich warunkach ludzie chorują – opowiedziała w TOK FM Katarzyna Kiwerska, była kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie. Została ona zwolniona po tym, jak zwróciła uwagę na niezgodną z przepisami temperaturę panującą w markecie. – To było 6 st. C, a nawet 2 st. C, zależnie od miejsca – wspomniała Kiwerska w „Pierwszym programie”.
– Ludzie całe dnie siedzą w przeciągach i są narażeni na takie temperatury, jakie są na zewnątrz – mówiła. Niskie temperatury – co wyjaśniła była kierowniczka sklepu – wynikały m.in. z usytuowania kas oraz z tego, że magazyny nie były ogrzewane.
Gościni Wojciecha Muzala wyjaśniła, że w sprawie niskich temperatur najpierw alarmowała przełożonych, ale – gdy przez miesiąc nie doczekała się reakcji – zgłosiła sprawę m.in. do Państwowej Inspekcji Pracy oraz związków zawodowych.
O nieprawidłowościach w Dino pisała Marta Zdanowska na tokfm.pl:
Co się dzieje w sklepach Dino? „Włos się jeży na głowie” oraz
„Kuriozalna sytuacja” w Dino. „Zawiadomimy prokuraturę”.
Interwencja Zandberga. Dino reaguje w kilka godzin
Po zgłoszeniu sytuacji do OPZZ Konfederacji Pracy w sklepie pojawił się poseł Razem Adrian Zandberg. Dopiero wtedy – w ciągu zaledwie kilku godzin – w markecie pojawiły się nagrzewnice. Ale interwencja posła przyczyniła się do zwolnienia z pracy Katarzyny Kiwerskiej, która dziś reprezentuje OPZZ Konfederację Pracy. – Jest powodem, jakie jest ujęte w moim wypowiedzeniu. Zarzucono mi naruszenie procedur, jednak poseł w trakcie interwencji jest osobą upoważnioną i ma do tego prawo – wyjaśniła w rozmowie z Wojciechem Muzalem. I dodała, że sprawę zwolnienia z pracy skierowała do Sądu Pracy.
Kiwerska w tej chwili jest osobą bezrobotną, a – jak podkreśliła – dyscyplinarka komplikuje poszukiwania nowej pracy. – Nie jest to miła sytuacja. Nikt nie chce być zwolniony dyscyplinarnie, kiedy działa w ramach przepisów. Miałam podpisaną umowę z Dino, która zobowiązywała mnie przede wszystkim do przestrzegania Kodeksu pracy, więc to robiłam – zapewniła rozmówczyni Wojciecha Muzala. Przyznała, że „sytuacja nie jest fajna”. – Każdy wie, jak to jest: dostajemy dyscyplinarkę i mamy nabrudzone w papierach – argumentowała.
Mimo tego, na pytanie dziennikarza TOK FM, czy nie ma poczucia, że działanie w słusznej sprawie obróciło się przeciw niej, sygnalistka odpowiedziała, że nie żałuje postępowania. – Sytuacja została nagłośniona i coś dobrego z tego wyszło – podkreśliła, dodając, że nie należy „odpuszczać” tego typu tematów. – Mam nadzieję, że warunki w sieci się poprawią i pracownicy będą mogli pracować w godnych warunkach. Pracodawca ma pewne obowiązki względem pracownika – przypomniała Katarzyna Kiwerska.
Reakcja MRPiPS. Będzie kontrola w Dino
Jak podała „Gazeta Wyborcza”, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zapewniło, że sprawę traktuje „niezwykle poważnie”. Szefowa resortu Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy zwróciła się z wnioskiem do Głównego Inspektora Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli w związku z możliwością nieprzestrzegania przez pracodawcę przepisów z zakresu zbiorowego prawa pracy.
– Upominanie się o zdrowie i bezpieczeństwo współpracowników to postawa godna pochwały, nie odwetu. W związku z doniesieniami o zwolnieniu pracownicy Dino – działaczki związkowej objętej szczególną ochroną, która miała zgłosić nieprawidłowe warunki pracy w markecie, zwróciłam się z wnioskiem do Głównego Inspektora Państwowej Inspekcji Pracy o pilne przeprowadzenie kontroli – powiedziała „Wyborczej” Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Dino należy do Tomasza Biernackiego, jednego z najbogatszych Polaków. Jego majątek szacowany jest na ok. 28 mld zł.
Źródło: TOK FM, „Gazeta Wyborcza”