Niebawem zakończy się pierwszy rok Macieja Maciusiaka w roli trenera kadry polskich skoczków narciarskich. Przed igrzyskami olimpijskimi jego notowania były dość niskie, wydawało się, że może stracić pracę. Jednak trzy medale wywalczone przez Polaków okazały się tzw. game changerem.
– Będzie rozliczony z wyników na koniec sezonu – mówił o Maciusiaku Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, pod koniec igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina. Później jednak dodał: – Myślę, że ktoś byłby nienormalny, gdyby powiedział, że ten trener nie jest wart zaufania i prowadzenia kadry w dalszym ciągu (więcej TUTAJ>>).
ZOBACZ WIDEO: Przegrywał na kilka sekund przed końcem. To zmieniło jednak wszystko
Oficjalnej decyzji ws. trenera PZN jeszcze nie ogłosił. Jednak nieoczekiwanie wszystko zdradził sam zainteresowany.
Po konkursach Pucharu Świata w Oslo Maciusiak rozmawiał z dziennikarzem skijumping.pl. W pewnym momencie zaczął mówić już o kolejnym sezonie. To zaś oznacza, że pozostanie na stanowisku.
– Wiemy, gdzie mamy braki. Będziemy nad tym pracować od kwietnia. Już było małe podsumowanie w sztabie, co musimy zrobić i wdrożymy to w życie – stwierdził Maciusiak w skijumping.pl.
W tym sezonie odbędą się jeszcze konkursy lotów narciarskich – w Vikersund (dwa konkursy indywidualne) oraz w Planicy (dwa indywidualne i jeden drużynowy).