Państwowa Wyższa Szkoła Filmowa, Telewizyjna i Teatralna w Łodzi była już nie raz niechlubną bohaterką mediów. Łódzką filmówkę ukończyła też Agata Turkot, która w podcaście WojewódzkiKędzierski szczerze opowiedziała o swoich doświadczeniach z czasów studiów. Jak przyznała, okres, który miał być realizacją marzeń o zawodzie, okazał się dla niej trudny, a momentami wręcz traumatyczny.

Agata Turkot ujawnia kulisy łódzkiej filmówki. „Przekraczano granice cielesne”


Turkot opisała realia, z jakimi musieli mierzyć się studenci. Wspominała o zachowaniach wykładowców, które daleko wykraczały poza standardy dydaktyczne: od agresywnego języka, przez rzucanie przedmiotami, aż po naruszanie granic cielesnych.


– Wyzywano nas, rzucano w nas butami, szklankami, czasami przekraczano granice cielesne, zamiast podnosić nas na duchu i nam kibicować, wpajać nam jakieś realne wartości, które się przydadzą i po prostu być takim wsparciem – cały czas raczej było, że „to jest źle, to jest źle”, takie wytykanie błędów i skupianie się na naszym deficycie — wyznała w podcaście.


Zamiast wsparcia i budowania pewności siebie, studenci – jak relacjonuje aktorka – spotykali się głównie z krytyką i akcentowaniem braków. Jednym z najbardziej bolesnych wspomnień był dla niej komentarz uderzający bezpośrednio w jej poczucie własnej wartości, szczególnie dotkliwy na etapie młodego wieku.


– Usłyszałam kiedyś, że wydaję się taka bardzo tajemnicza, intrygująca i jakaś taka fajna, ale jak się mnie bliżej pozna, to tam w środku nic nie ma i nie ma żadnej tajemnicy. Dla młodego człowieka to jest bardzo mocne – podsumowała Turkot.


Aktorka zwróciła również uwagę na możliwe źródła takich zachowań. Jej zdaniem agresywny styl nauczania może wynikać z powielania wzorców wyniesionych przez wykładowców z własnej edukacji, a także z ich osobistych kompleksów. W efekcie zamiast wspierać rozwój młodych artystów, takie podejście działa destrukcyjnie i podcina im skrzydła już na początku kariery.


– Te pokolenia w szkole, które nas uczą, oni byli tak wychowywani i to jest ich sposób, który oni znają i w tym czują się bezpiecznie. Większość osób też pewnie własne kompleksy w ten sposób na nas leczyła – zauważyła aktorka.


Czytaj też:
Dziwne żarty o księżach na znanej gali. „Rynsztok”, „Jakaś porażka”Czytaj też:
Ten film podbija kina w Polsce. Trafi na Netflix?