
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba ma zbadać asteroidę
Źródło: ESA, NASA/ReutersCzym są małe czerwone kropki (Little Red Dots), odkryte przez naukowców z NASA, widoczne na zdjęciach z kosmosu? Na pierwszy rzut oka mogą przypominać zakłócenia, ale kryje się za nimi znacznie więcej. Badacze wciąż nie wiedzą, czym one dokładnie są, ale mają różne hipotezy.
Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba (JWST) uchwycił na zdjęciach setki punktów, które naukowcy z NASA nazwali LRD (ang. Little Red Dots, co po polsku oznacza „małe czerwone kropki”). Eksperci wciąż nie wiedzą, czym one są, ale stawiają różne hipotezy.
– Po raz pierwszy w mojej karierze badałam obiekt, którego istnienia naprawdę nie rozumiemy. Nie wiemy, dlaczego wygląda tak, jak wygląda – powiedziała Jenny Greene, astrofizyczka, profesorka na amerykańskim Uniwersytecie Princeton. – Myślę, że śmiało można nazwać je tajemnicą – dodała.
W rozmowie z amerykańską telewizją CNN astrofizyczka powiedziała, że jedno było jasne od samego początku: te dziwne obiekty występowały masowo.
Tajemnicze czerwone kropki
Początkowo niektórzy astronomowie sugerowali, że małe czerwone kropki mogą być masywnymi galaktykami, które powstały na początku tworzenia się Wszechświata lub czarnymi dziurami otoczonymi pyłem. Jednak te założenia zostały obalone przez dalsze obserwacje, torując drogę kilku nowym hipotezom, z których wiele nadal dotyczy czarnych dziur.
– Uważam, że obiekty te są napędzane przez rosnące, powiększające się czarne dziury. Ale istnieją inne teorie, na przykład takie, że jest to rodzaj obumierania bardzo masywnych gwiazd – powiedziała Greene.
Jako ekspertka w dziedzinie supermasywnych czarnych dziur i ewolucji galaktyk, Greene zaznaczyła, że jej zdaniem czarna dziura jest głównym składnikiem LRD. Podkreśliła, że w dalszym ciągu ktoś może poczynić zupełnie nową obserwację, która obali dotychczasowe założenia. – Tak się do tej pory działo. Mieliśmy jedno założenie, które okazało się błędne. Później mieliśmy kolejne, które również było fałszywe, więc pozostawiłabym tę możliwość otwartą – dodała.

Małe czerwone kropki, czyli LRD, uchwycone przez Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba
Źródło: NASA/ESA/CSA/STScI/Dale Kocevski/Colby College
Czulszy sprzęt odkrył LRD
Nazwa małe czerwone kropki (LRD) pojawiła się po raz pierwszy w artykule opublikowanym w 2024 roku, czyli prawie dwa lata po tym, jak naukowcy rozpoczęli badania nad tymi obiektami – podała CNN. Nazwę wymyślił Jorryt Matthee, kierownik grupy badawczej zajmującej się astrofizyką galaktyk w Instytucie Nauki i Technologii w Klosterneuburgu w Austrii.
– W badaniu z 2024 roku napisaliśmy, że są to rosnące czarne dziury i że są czerwone, ponieważ są otoczone cząsteczkami pyłu – tłumaczył. – Taki był konsensus przez co najmniej rok lub dwa po ukazaniu się naszej publikacji, ale teraz nieco się zmienił. Nadal uważamy, że są to rosnące czarne dziury, ale jesteśmy zdania, że nie są czerwone z powodu obecności pyłu, ale za sprawą gazowego wodoru – dodał.
Duża część niepewności wokół tych obiektów wynika z tego, jak daleko od nas się znajdują.
– LRD są powszechne we wczesnym Wszechświecie, ale niezwykle rzadkie w bliższym nam, czyli późniejszym – wyjaśnił, odnosząc się do faktu, że patrzenie na odległy obiekt w kosmosie oznacza w zasadzie patrzenie w przeszłość. Dzieje się tak, ponieważ im dalej obiekt się znajduje, tym więcej czasu jego światło potrzebuje, aby do nas dotrzeć.
„Mogą okazać się brakującym ogniwem”
W zeszłym roku zespół naukowców po raz pierwszy odkrył trzy obiekty typu LRD znajdujące się znacznie bliżej Ziemi. Obecnie trwają badania, które pozwolą lepiej je poznać. Jednak, jak stwierdził Matthee, na podstawie tego odkrycia można wnioskować, że lokalne obiekty typu LRD mogą być 100 tysięcy razy rzadsze niż te znalezione w odległych zakątkach wczesnego Wszechświata.
Gdyby jednak odkryto więcej lokalnych obiektów typu LRD, mogłyby one ujawnić więcej swoich tajemnic, ponieważ łatwiej jest badać obiekty znajdujące się bliżej.
– Jeśli chodzi o to, jak LRD mogą zmienić nasze rozumienie czarnych dziur, myślę, że mogą one okazać się swego rodzaju brakującym ogniwem – powiedział Matthee. – Wiemy, że galaktyki, takie jak nasza Droga Mleczna, mają w swoich centrach supermasywne czarne dziury i chociaż jest to bardzo powszechne zjawisko, to w zasadzie pozostaje tajemnicą, w jaki sposób te obiekty się formują. LRD mogą w rzeczywistości stanowić fazę narodzin lub fazę niemowlęcą tego procesu powstawania i być może obserwujemy to po raz pierwszy – uzupełnił.
Autorka/Autor: Anna Bruszewska
Źródło: CNN, NASA
Źródło zdjęcia głównego: Framalicious/Shutterstock/NASA/ESA/CSA/STScI/Dale Kocevski/Colby College