Nagranie z koncertu, na którym Cabot i Byron zostali uchwyceni w objęciach przez kamerę, wywołało medialną burzę i doprowadziło do rezygnacji obojga z zajmowanych stanowisk. Kristin Cabot podkreśliła, że po tym wydarzeniu ich życie znalazło się pod nieustanną obserwacją i krytyką, a ona sama musiała zmierzyć się z falą hejtu i groźbami. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Kiss cam” na koncercie Coldplay. Jedno nagranie zmieniło wszystko

W rozmowie z Oprah Winfrey, Cabot przyznała, że jej kontakt z Byronem zakończył się jesienią ub.r. Jak wyjaśniła, powodem była utrata zaufania i brak szczerości ze strony byłego szefa.

Zaznaczyła, że nie był osobą, za którą się podawał, a kłamstwo jest dla niej nie do zaakceptowania. Jak opowiada, mężczyzna rysował przed nią inną stronę siebie. Tę prawdziwą poznała po tym, jak wybuchł skandal.

Kobieta wspomina głównie o fakcie, że Byron był widywany publicznie z żoną i oboje nosili obrączki. Ona za to po wybuchu afery została pozostawiona sama sobie i stała się głównym celem krytyki.

Jak opowiada, w kolejnych miesiącach po incydencie Cabot i Byron kontaktowali się sporadycznie, głównie wymieniając się wskazówkami dotyczącymi radzenia sobie z kryzysem.

W wywiadzie podkreśliła, że nie spodobało jej się chowanie głowy w piasek przez mężczyznę, a ona nie szuka takich cech w partnerze, dlatego nie utrzymuje już żadnych relacji z Byronem. Ostatni raz spotkali się we wrześniu, a następnie uznali, że dalszy kontakt utrudniałby powrót do normalności.

— Zabrakło mu szczerości i uczciwości — mówiła Cabot. — Nie był dla mnie tym, za kogo się podawał — a kłamstwo jest dla mnie nie do przyjęcia — dodała.

Zostałam z niczym — i nie podoba mi się to, że to ja zostałam za to zaatakowana, a on [Byron] milczał. Dla mnie to nie jest cecha, której szukam u przyjaciela, partnera czy szefa. Więc teraz nie mamy już żadnych relacji

— wyjaśniła.

Przypomnijmy, że latem zeszłego roku Kristin Cabot i Andy Byron pojawili się razem na koncercie Coldplay. W pewnym momencie zostali zauważeni przez „kiss cam”, a ich czuły uścisk i nagła ucieczka przed obiektywem kamery stała się obiektem żartu ze strony Chrisa Martina, wokalisty zespołu. To krótkie zdarzenie sprawiło, że oboje znaleźli się w centrum zainteresowania mediów i opinii publicznej na wiele miesięcy.

Zobacz też: