W ostatnich dniach ceny paliwa lotniczego wzrosły z poziomu 85–90 dol. do 150–200 dol. za baryłkę, a przypominamy, że w branży lotniczej paliwo potrafi stanowić nawet jedną czwartą wszystkich kosztów operacyjnych. W związku z tym przewoźnicy zostali zmuszeni do podniesienia cen biletów, skorygowania prognoz finansowych i zmiany rozkładu połączeń.

Rob Britton, specjalista ds. marketingu w McDonough School of Business na Uniwersytecie Georgetown i były dyrektor American Airlines, powiedział, że jak dotąd dostępność ropy jest tylko nieznacznie zakłócona, ale ceny paliw gwałtownie wzrosły.

— Jeśli ceny paliw utrzymają się na wysokim poziomie, ceny biletów pójdą w górę — powiedział w rozmowie z CNN. — To żadna tajemnica. Prosty rachunek sugeruje, że ceny biletów mogą wzrosnąć niemal proporcjonalnie. Historycznie linie lotnicze bardzo szybko podnosiły ceny biletów, kiedy rosły ceny paliwa — dodał.

Które linie już zdecydowały się na takie kroki i jakie konsekwencje będzie to miało dla polskich pasażerów?

Przez konflikt na Bliskim Wschodzie bilety lotnicze podrożeją? Niektóre linie już podnoszą ceny

Na droższe bilety muszą przygotować się pasażerowie Air France-KLM. Francuski przewoźnik ogłosił, że podniesie ceny biletów na loty długodystansowe o 50 euro za podróż w obie strony.

PLL LOT mają dla pasażerów dobrą wiadomość. „Podobnie jak wielu przewoźników lotniczych Polskie Linie Lotnicze LOT stosują strategię hedgingu paliwowego oraz posiadają zabezpieczone dostawy paliwa lotniczego. W związku z tym obecne wzrosty cen mają ograniczony wpływ na naszą bieżącą działalność operacyjną” — przekazało biuro prasowe w wiadomości do redakcji Onetu.

Hedging, który stosowany jest również m.in. przez niemiecką Lufthansę czy British Airways, pozwala zabezpieczyć ceny paliwa z wyprzedzeniem. Taki kontrakt zapewnia stabilność, ale wymaga też dużego kapitału i w razie spadku cen powoduje, że linie płacą za paliwo więcej niż konkurenci.

Polski przewoźnik zaznacza jednocześnie, że jeśli wyższa cena paliwa będzie się długo utrzymywać, koszty operacyjne wzrosną, a tym samym podrożeją bilety.

Sytuacji przyglądają się też filipińska linia Cebu Air, australijskie Qanatas Airways czy American Airlines, które widzą, że gwałtowny wzrost cen paliw to kluczowy problem, przez co nie wykluczają podwyżek oraz zmian w siatce połączeń.

Hong Kong Airlines, Air New Zealand, największy indyjski przewoźnik Indigo czy tajlandzkie Thai Airways od razu podniosły ceny — od 8 do 43 euro w zależności od długości i kierunku lotu.

Nie tylko wzrosty cen, ale też odwołane loty

Wyższe ceny paliwa mogą odbić się na pasażerach także w inny sposób — linie mogą przeanalizować, czy utrzymywanie niektórych połączeń, które przy niższych kosztach były opłacalne, nadal ma sens, jeśli teraz przynoszą straty. Mniejsza liczba dostępnych połączeń oznacza mniej biletów na rynku, co samo w sobie może podnieść ceny.

— Linie lotnicze będą musiały bardzo uważnie kontrolować koszty, jeśli chcą mieć jakiekolwiek szanse na zyskowne lato — zauważa Zach Griff, autor branżowego newslettera From the Tray Table. — Loty przynoszące najmniejszy zysk są absolutnie zagrożone cięciami.

Poza kosztami paliwa linie już zawiesiły wiele lotów na Bliski Wschód, tracąc kilka dochodowych, dalekodystansowych połączeń międzynarodowych z powodu obaw o bezpieczeństwo.

W tę stronę idzie skandynawski przewoźnik SAS. Poinformował on 17 marca o odwołaniu 1000 lotów w kwietniu z powodu wysokich cen ropy i paliwa lotniczego. A przypominamy, że już w marcu linia odwołała „kilkaset” lotów.

A co z popularnym w Europie Ryanairem i Wizz Airem? Ich także zapytaliśmy o dalsze kroki. Czekamy na odpowiedź.