Czwartek (19 marca) w norweskim Vikersund stał pod znakiem testów skoczni mamuciej (HS240), jednak przygotowania do weekendowych lotów w ramach Pucharu Świata zostały przerwane przez mrożące krew w żyłach wydarzenie.
Andrea Campregher, były już reprezentant Włoch w skokach narciarskich (karierę zakończył w kwietniu 2025 roku), zaliczył upadek, który wyglądał niezwykle groźnie.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Nieprawdopodobny strzał bramkarza. W samo okienko!
Jak informuje Skijumping.pl, dramat rozegrał się w drugiej próbie Włocha. Tuż po wybiciu z progu wypięła się jedna z nart. 24-letni Campregher kompletnie stracił kontrolę, wykonał salto w powietrzu i z impetem uderzył o zeskok na 80. metrze.
Siła uderzenia była tak duża, że jedna z jego nart wbiła się pionowo w śnieg, a sam zawodnik bezwładnie zsunął się na dół obiektu (zobacz zdjęcia).
Służby medyczne natychmiast pojawiły się przy poszkodowanym. Po wstępnych oględzinach na zeskoku podjęto decyzję o transporcie skoczka do szpitala na szczegółowe badania.
Wypadek spowodował blisko 40-minutową przerwę w testach – służby musiały nie tylko zabezpieczyć sportowca, ale również usunąć nartę, która utkwiła w zeskoku.