To koniec przygody Igi Świątek w zawodach WTA 1000 w Miami. Polka zaczęła je od drugiej rundy i w niej zagrała z drugą z Biało-Czerwonych, czyli Magdą Linette. Początek w wykonaniu trzeciej zawodniczki świata był genialny, bo wygrała pierwszą partię 6:1. Potem jednak pojawiły się zaskakujące problemy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Oto co stało się pod siatką tuż po spotkaniu Igi Świątek z Magdą Linette
Drugi set był wyrównany, ale padł łupem Linette wynikiem 7:5. W trzeciej partii kłopoty Świątek dodatkowo się nasiliły, a rywalka na tym korzystała. I wygrała 6:3, a to dało jej zwycięstwo także w całym pojedynku oraz awans do kolejnego etapu turnieju. Po ostatniej akcji panie spotkały się pod siatką, co nagrały kamery.
Oczywiście, doszło do standardowego zbicia „piątki”, podziękowania za wspólną grę, a nawet krótkiego uścisku. Widać było, że obie tenisistki, mimo skrajnych emocji — u Linette ogromna radość, a u Świątek złość i smutek — darzą się wielkim szacunkiem. I nie ma mowy o żadnych złych uczuciach wobec siebie.
Co zresztą potwierdziła Linette w wywiadzie dla Canal+ tuż po spotkaniu. — Iga gra dla mnie niesamowicie niewygodny tenis, jest dla mnie niewygodną rywalką. Poprawiłam swoją grę, byłam w stanie wyjść ze strefy komfortu. Nie robiłabym z tego wielkiej sensacji, bo po co? Cieszę się, że wygrałam z osobą, do której mam tyle szacunku za takie sukcesy — padło.