– Liczę na finał i rekord Polski – zapowiada głośno Natalia Bukowiecka przed startem Halowych Mistrzostw Świata Kujawy Pomorze 26.

Światowa gwiazda biegu na 400 metrów chce właśnie w tym roku przełamać swoją złą passę. Bo choć trudno uwierzyć, to brązowa medalistka mistrzostw świata, wicemistrzyni świata i mistrzyni Europy na swoim koronnym dystansie, nie ma w swojej karierze medalu wywalczonego indywidualnie w hali!

A że Polka, podobnie jak jej trener Marek Rożej ujawniają, że na treningach wykręca życiowe rekordy, szanse na podium są naprawdę duże.

ZOBACZ WIDEO: Trzy słowa na koszulce. Już wiadomo, skąd się to wzięło

Na wysokiej formie gwiazdy może jednak w Toruniu ucierpieć sztafeta 4×400 metrów mikst. Dlaczego? Oto szczegóły.

Napięty terminarz HMŚ

Wszystkiemu winny jest program minutowy całej imprezy. Otóż Natalia Bukowiecka, podobnie jak Justyna Święty-Ersetic, rozpocznie swój start w HMŚ już w piątkowy poranek. Już w pierwszej sesji mistrzostw nasza gwiazda pojawi się w eliminacjach w biegu indywidualnym (godz. 11:26).

Ale problem w tym, że jeszcze tego samego dnia odbędą się półfinały. Jeśli nasza gwiazda awansuje do kolejnej rundy, co wydaje się przecież bardzo prawdopodobne, pojawi się na starcie po raz kolejny o godz. 19:42.

To nie powinien być wielki problem – czołowi sprinterzy na dystansie 400 metrów są przyzwyczajeni do dwóch biegów jednego dnia, choć nie jest to komfortowe dla organizmu. Problem pojawia się w sobotni poranek.

Już bowiem o godz. 12:00, dokładnie w południe, ma wybrzmieć strzał startera finału sztafety mieszanej 4×400 metrów, w której polscy kibice pokładają duże nadzieje na medal.

I jak słychać na dzień przed startem HMŚ, start Bukowieckiej w finale sztafety mix jest niezwykle mało prawdopodobny.

Trudna decyzja gwiazdy

Dlaczego? Otóż także na sobotę zaplanowano finał biegu kobiet na 400 metrów. Dwa dni z rzędu z dwoma biegami, i to na maksymalnym wysiłku, bo przecież mowa o walce o podium imprezy rangi mistrzostw świata, to zbyt wiele nawet dla naszej sprinterki.

Jeśli sprawdzi się taki scenariusz, decyzję Bukowieckiej i jej trenera trzeba zrozumieć. Wszystko wskazuje bowiem na to, że finalistki biegu indywidualnego z innych reprezentacji także nie znajdą się w składach swoich drużyn w sztafecie mix.

Trener naszej kobiecej kadry Aleksander Matusiński powołał na imprezę, obok Bukowieckiej i Święty-Ersetic, także Anastazję Kuś, Weronikę Bartnowską, Annę Gryc, Marikę Popowicz-Drapałę i Klaudię Osipiuk.

Z Torunia Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty