Jest co najmniej kilka rzeczy, które pozwalają przewidzieć, jak zachowają się ceny paliw w najbliższej przyszłości. Jeśli chodzi o ceny ropy naftowej, to jak najbardziej – przekładają się one na ceny paliw na stacjach benzynowych, ale z dużym opóźnieniem. To dlatego, że nigdy nie tankujemy do samochodów ropy naftowej — ropę najpierw trzeba przerobić, przy czym nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że z ropy naftowej nie da się wyprodukować dowolnego paliwa.

Przeczytaj także: Sprawdziłem ceny na warszawskich stacjach. Nie ma już diesla po 7 zł

Z baryłki ropy naftowej można produkować konkretną ilość benzyny, oleju napędowego, składników potrzebnych do produkcji olejów silnikowych, itd. Są różne frakcje ropy naftowej, z których wytwarza się różne produkty, przy czym rodzaj ropy naftowej, który wynika z miejsca wydobycia, ma znaczenie. Nie jest w każdym razie tak, że jeśli brakuje oleju napędowego, to można z ropy naftowej wyprodukować więcej diesla, a mniej benzyny – bo akurat magazyny są jej pełne, a cena niższa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ceny paliw w Polsce zależą od cen paliw za granicą

Jeśli z jakichkolwiek powodów kilka istotnych rafinerii zajmujących się wytwarzaniem głównie jakiegoś rodzaju paliwa musi zawiesić działalność — a tak stało się na Bliskim Wschodzie z powodu wojny — to może się zdarzyć, że ceny tego paliwa wystrzelą znacznie gwałtowniej niż akurat drożeje ropa naftowa. Tak właśnie stało się z olejem napędowym, który błyskawicznie, w ciągu kilkunastu dni podrożał w Polsce o 1,5 zł na litrze i nie zatrzymał tej wędrówki w górę — co oczywiście wynika z cen paliw w Europie i na świecie. Działa tu prawo rynku – kupi ten, kto da więcej. Ale oczywiście ceny paliw „gdzieś tam w Europie” wpływają na ceny paliw na stacjach w Polsce z opóźnieniem – choć jednak mniejszym niż w przypadku cen ropy.

Tankowanie samochodu na stacji paliw

Tankowanie samochodu na stacji paliwŹródło: Auto Świat

Orlen niemal codziennie podnosi ceny

Najszybciej na ceny przy dystrybutorze wpływają krajowe ceny hurtowe paliw, a te rosną niemal nieprzerwanie od wielu dni: seria ostrych podwyżek hurtowych cen benzyny w Polsce zaczęła się 3 marca i trwa do dziś. Od tego czasu były tylko dwa dni — 11 i 12 marca — gdy hurtowe ceny oleju napędowego nieznacznie spadły, by jednak odbić stratę już następnego dnia.

3 marca 2026 r. za 1 000 l podstawowego diesla w hurcie trzeba było zapłacić 5 237 zł, co po doliczeniu podatku VAT oznacza, że litr ON w hurcie kosztował 6,44 zł. Dziś nieco ponad dwa tygodnie później, cena litra On w hurcie, już po doliczeniu VAT-u, kosztuje ok. 8,28 zł – i dlatego na stacjach litr tego paliwa przebił barierę 8 zł.

Benzyna miała tylko jeden dzień przerwy w podwyżkach, poza tym szybko drożeje — wcale nie wolniej niż diesel.

3 marca 1 000 l benzyny w hurcie kosztowało 4 616 zł, co po doliczeniu podatku VAT oznacza, że litr benzyny po cenach hurtowych kosztował ok. 5,68 zł. Dziś 1000 l benzyny przez doliczeniem VAT-u kosztuje 5739 zł, a to oznacza, że już z podatkiem litr kosztuje dziś 7,05 zł.

Jak sądzicie, ile będzie kosztował litr paliwa na stacjach w przyszłym tygodniu? No cóż… właśnie tyle.

Orlen3

Orlen3alexgo.photography / Shutterstock

Tyle zapłacimy za litr paliwa w przyszłym tygodniu. Benzyna przebije symboliczną barierę

Od oficjalnych cen hurtowych stacje mają zniżki, w okresach drogiego paliwa zwykle obniżają nieco swoje marże, dochodzi lekkie opóźnienie w przekładaniu się cen hurtowych na detaliczne — z tej przyczyny ceny na stacjach mogą być podobne do cen paliw w hurcie.

Na przyszły tydzień, od 23 do 29 marca, analitycy e-Petrol przewidują następujące średnie ceny paliw:

  • litr benzyny 95 – 6,95-7,11 zł
  • litr benzyny 98 – 7,76-7,79 zł
  • litr oleju napędowego – 8,09-8,25 zł
  • litr autogazu – 3,38-3,51 zł

A to oznacza, że tylko w ciągu tygodnia prognozy się zmieniły:

  • w przypadku diesla o 24 gr w górę
  • w przypadku benzyny o 42 gr w górę
  • w przypadku autogazu o 26 gr w górę

A co będzie dalej? W piątek 20 marca rano baryłka ropy Brent kosztuje już ponad 107 dolarów, co – w kontekście perspektywy rozwoju sytuacji na stacjach paliw – nie jest dobrą wiadomością. Benzyna po 8 zł? No cóż… możliwe.