Rok 1971. Halina Kowalska, 30-letnia, piękna młoda kobieta, wciela się w uwodzicielską sprzedawczynię Mariannę, która zagina parol na włoskiego biznesmena w filmie „Nie lubię poniedziałku”. Reżyser, Tadeusz Chmielewski, cały czas powtarza jej, że ma grać słodką, ciepłą i miłą blondynkę, aż do momentu, gdy jej bohaterka przystąpi do bardziej zdecydowanego działania.

Halina Kowalska, Zdzisław Maklakiewicz na planie "Jak to się robi" w 1974 r.

Halina Kowalska, Zdzisław Maklakiewicz na planie „Jak to się robi” w 1974 r.PAP

Wreszcie Kowalska, zakryta jedynie zwisającą półprzezroczystą folią, powoli pozbywa się ubrania, odkrywając przed Francesco — i widzami — swoje wdzięki. Publiczność jest zachwycona, aktorka natychmiast trafia na usta wszystkich, a ze względu na bujne blond włosy i kobiecą sylwetkę porównuje się ją do francuskiej seksbomby Brigitte Bardot.

Rok 1973. Obnażony biust Kowalskiej w „Jak to się robi” Andrzeja Kondratiuka wywołuje powszechne poruszenie.

W „Sanatorium pod klepsydrą” Wojciecha Hasa aktorka, jako filmowa Adela, przechadza się w niedbale założonej koszuli, a później porusza się zmysłowo, przebierając się za parawanem… Reżyser oczarowany swoją współpracownicą nalega, by towarzyszyła mu w podróży do Francji podczas festiwalu w Cannes, na który potajemnie, ignorując decyzję władz, wysłał swój film. „Sanatorium pod klepsydrą” wygrywa Nagrodę Jury, a sama Kowalska nie może narzekać na brak zainteresowania zarówno ze strony widzów, jak i krytyków.

Halina Kowalska-Nowak

Halina Kowalska-NowakPolfilm 1 / East News

Seksbomba z poczuciem humoru

Zresztą i w Polsce, na początku lat 70., niemal z miejsca Kowalska staje się jedną z najbardziej pożądanych aktorek. Jest piękna i utalentowana, nikt nie ma wątpliwości, że oto obserwuje narodziny prawdziwej gwiazdy.

Z czasem aktorka rezygnuje z odważnych ról wymagających eksponowania ciała, udowadniając swoim krytykom, że oprócz urody dysponuje również nieprzeciętnym talentem. Zatrudniający ją reżyserzy nie szczędzą słów zachwytu. Kowalska gra więc u Stanisława Barei w „Nie ma róży bez ognia”, pojawia się w jednej z nowel w „Obrazkach z życia” i w kryminale Tadeusza Chmielewskiego „Wśród nocnej ciszy”. Z miejsca zyskuje sympatię publiczności jako nadwrażliwa, wyżywająca się na mężu artystka w „Alternatywach 4”, wyśpiewująca „Aaaaa… niech konik polny… polny… pol…. Niech wiatr swawolny, niechaj skowronek tu śpiewa”. Zaczyna występować również w spektaklach kabaretowych, potwierdzając, że posiada niezwykły talent komediowy, a od połowy lat 70. można ją dostrzec w programie satyrycznym „Dobranoc dla dorosłych” (w niektórych odcinkach również mocno roznegliżowaną).

Rok 1987. Kowalska powoli znika z telewizyjnych ekranów, przestaje grywać w teatrze.

Jej koledzy z planu nie kryją zdziwienia, że atrakcyjna i utalentowana aktorka nie otrzymuje licznych propozycji i tak rzadko obsadza się ją w poważnych produkcjach; twierdzą, że jeszcze nikt nie był w stanie w pełni odkryć i wykorzystać jej ogromnego talentu.

Miłość z teatru

Kowalska wiąże się z Włodzimierzem Nowakiem, kolegą z teatru (razem pracowali w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu i w warszawskim Teatrze Kwadrat), w którego towarzystwie często pojawia się też na planie filmowym. Oboje występują w kabarecie, a także w programie „Dobranoc dla dorosłych”.

Możliwość przebywania razem w pracy, na scenie i poza nią traktują jako niezwykły dar od losu, ciesząc się z każdej spędzonej razem chwili. Ich pierwszy wspólny film to telewizyjna produkcja „Na dobranoc” z 1970 r., potem zagrali w „Milionie za Laurę”, „Kłopotliwym gościu”, „Kardiogramie”, „Sanatorium pod klepsydrą”, „Obrazkach z życia” (w którym, w mocno erotycznej scenie, wcielili się w parę kochanków) i „Oknie” z 1981 r., ostatnim pełnometrażowym projekcie Kowalskiej.

Halina Kowalska

Halina KowalskaArchiwum / PAP

Trzymali się na uboczu, unikając dziennikarzy i wszelkiego rozgłosu. W 2017 r. zamieszkali razem w Domu Aktora Weterana w Skolimowie.

Dzięki temu możemy cieszyć się jesienią życia oraz korzystać z czasu, który nam jeszcze pozostał

— tłumaczyła aktorka.

Głównym powodem był jednak fakt, że Włodzimierz Nowak podupadał na zdrowiu.

To był dla mnie szok. Lekarz przyszedł do Włodka i powiedział do mnie: Pani Halino, zbadałem go. Prawdopodobnie on się kończy i musi być pani na to przygotowana. Mąż pojechał do szpitala, a ja rano dzwoniłam do niego o 7, o 7.30, godzinę później i tak kilka razy. Już wiedziałam, co się stało, bo nie było takiej możliwości, żeby ode mnie nie odebrał telefonu.

— wyjawiła aktorka cytowana przez „Vivę”. To właśnie mieszkając w Skolimowie — zaledwie cztery miesiące przed śmiercią aktora — para zdecydowała się na ślub kościelny. Świadkiem miała być zaprzyjaźniona pielęgniarka.

Włodzimierz Nowak zmarł 16 marca 2022 r. w wieku 80 lat. Spędzili ze sobą ponad 60 lat.