Natalia Bukowiecka bardzo pewnie awansowała do sobotniego finału biegu na 400 metrów. Polska gwiazda wygrała swoją serię eliminacyjną i widać było gołym okiem, że na ostatniej prostej trochę oszczędzała siły. Wszystko po to, by w decydującym występie mieć więcej energii na walkę o medal.

Kto wie, może nawet o złoto?

Jest tylko jeden problem. Przed Halowymi Mistrzostwami Świata Kujawy Pomorze 26 w Toruniu światowa federacja lekkoatletyczna World Athletics postanowiła wprowadzić zmiany w koronnej konkurencji Polki.

ZOBACZ WIDEO: Trzy słowa na koszulce. Już wiadomo, skąd się to wzięło

Otóż w sobotę nie odbędzie się tylko jeden bieg finałowy, a dwa. I złoto przypadnie najszybszej z porównania obu biegów. Decyzja wywołała mnóstwo kontrowersji, pytani o zmianę sprinterzy nie ukrywają rozgoryczenia i krytykują pomysł.

Kilka tygodni temu Bukowiecka przyznała wprost, że jej zdaniem jest on beznadziejny. Po półfinałach także nie zostawiła suchej nitki na władzach WA.

Dodajmy, że w sobotę Polka pojawi się w pierwszej serii, razem z Lieke Klaver, Blancą Hervas i Zoe Sherar. I nawet jeśli wygra, to nie będzie wcale pewna nie tylko złotego medalu, ale nawet miejsca na podium. Trzeba będzie czekać na wynik drugiej serii.

Sytuacja bez precedensu dla zawodników i kibiców z Europy. – No kurczę, nie podoba mi się, że pobiegnę w pierwszej serii, to dla mnie złe – nie ukrywała. –  Mogę wygrać bieg, a nawet nie zdobyć medalu. Na mecie nie będę więc wiedziała czy się cieszyć, czy nie. To dziwna sprawa, w normalnej sytuacji byłoby inaczej, wtedy czujesz rywalki. Teraz będzie mniej ciekawie – mówiła.

Polka została zapytana, czy przed wprowadzeniem zmian ktokolwiek pytał sprinterów o zdanie. Nasza reprezentantka tylko się uśmiechnęła. – Nie, absolutnie, nikt z działaczy o nic nas nie pytał, to robią tylko dziennikarze. I gwoli prawdy, nie słyszałam, by komukolwiek ten pomysł się spodobał – podsumowała.

Sobotnia rywalizacja o medale na 400 m kobiet rozpocznie się o godz. 20:40.

Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty