Podległy Ministerstwu Cyfryzacji NASK – Państwowy Instytut Badawczy na początku marca ogłosił przetarg na dostawę pakietów subskrypcji usług chmurowych, w podziale na trzy części. Pierwsza dotyczyła dostawy subskrypcji oprogramowania Azure Prepayment 6QK-00001 lub równoważnego, druga Google Cloud Platform lub równoważnego, a trzecia subskrypcji Amazon Web Services lub równoważnego.

Presja polskich dostawców

Zapisy dokumentacji przetargowej nie spodobały się polskim dostawcom usług chmurowych stowarzyszonym w Polskiej Chmurze (PC). Związek najpierw wysłał pismo do dyrektora NASK Radosława Nielka, w którym opisano problem tzw. pozornej równoważności, czyli sytuacji, w której zamawiający dopuszcza rozwiązania równoważne, ale opis zamówienia wyklucza czść technologii lub dostawców. W połowie marca PC złożyła odwołanie do Krajowej Izby Odwoławczej.

W dokumencie przygotowanym przez radczynię prawną Monikę Wandzel przedstawiono pięć zarzutów wobec dokumentacji przetargowej. Pierwsze dwa dotyczą opisania przedmiotu zamówienia w sposób utrudniający uczciwą konkurencję przez „wskazanie znaków towarowych i szczególnego procesu, które charakteryzują produkty konkretnych producentów”, co stanowi uprzywilejowanie niektórych wykonawców oraz wyeliminowanie innych. Odwołujący wskazał m.in., że przedmiot zamówienia jest finansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach programu „Fundusze Europejskie na Rozwój Cyfrowy 2021-2027” – Działanie FERC.02.02 Wzmacniane krajowego systemu cyberbezpieczeństwa.

„A zatem można wnioskować, że celem zamówienia jest zwiększanie cyberbezpieczeństwa Polski. Niestety – zamawiający tak sformułował postanowienia SWZ [specyfikacji warunków zamówienia – red.], że dostarczone mogą być tylko usługi świadczone przez trzy największe amerykańskie firmy technologiczne – tzw. BigTechy, a mianowicie: Microsoft, Google i Amazon” – czytamy w odwołaniu.

Odwołujący wskazał, że postanowienia SWZ są sprzeczne także ze źródłem finansowania zamówienia.

„Z całą pewnością celem Unii Europejskiej nie jest dalsze uzależnianie się od amerykańskich gigantów technologicznych. Zwłaszcza, gdy przedmiotowa usługa chmurowa może być świadczona przez polskie firmy” – napisano.

Polska Chmura napisała, że NASK nie wykazał, dlaczego ogranicza konkurencję do trzech amerykańskich big techów i dlaczego tak sformułował warunki zamówienia, że żaden polski dostawca usług chmurowych nie może złożyć oferty.

Dyskusyjne wymogi

Kontestowany jest też zapis mówiący o tym, że w przypadku zaoferowania produktów równoważnych, to wykonawca poniesie całkowity koszt związany z konieczną migracją lub integracją posiadanej przez NASK platformy Microsoft M365 w wersji 5 wraz z rozwiązaniami Azure w zakresie koniecznym dla zachowania ciągłości działania systemów, narzędzi i rozwiązań IT oraz przeszkolenia jego wszystkich pracowników instytutu. Wszelkie prace miały być wykonane w ciągu 30 dni od podpisania umowy.

Kolejny zarzut dotyczył wymogu świadczeni usług z co najmniej dwóch równorzędnych ośrodków przetwarzania danych, odległych od siebie o co najmniej 500 km.

„(…) warunek nie ma żadnego uzasadnienia technicznego – nie wiadomo, dlaczego postawiono warunek odległości aż 500 km. Chyba że jedynym celem tego warunku było wyeliminowanie ze złożenia oferty polskich usługodawców” – czytamy.

Przetarg do gruntownej modyfikacji

NASK niespodziewanie zdecydował o unieważnieniu przetargu. Powołał się na art. 256 ustawy Prawo zamówień publicznych, który mówi o unieważnieniu, jeżeli wystąpiły okoliczności powodujące, że dalsze prowadzenie postępowania jest nieuzasadnione.

„Zamawiający podjął decyzję o unieważnieniu przedmiotowego postępowania ze względu na konieczność gruntownych modyfikacji w dokumentacji postępowania” – czytamy w uzasadnianiu.

„Presja ma sens” – napisała w mediach społecznościowych Polska Chmura.

Związek zwraca jednak uwagę, że problem z ograniczaniem konkurencji jest szerszy. „Polska administracja coraz bardziej uzależnia się od konkretnych, globalnych dostawców technologii. Widać to w zamówieniach publicznych. Zamawiający dopuszczają rozwiązania równoważne, ale w praktyce wskazują konkretne, globalne produkty lub platformy. Mechanizm ten stale się powtarza. Dokumentacja zawiera szczegółowe wymagania, które odpowiadają ofercie jednego dostawcy. Nie wynikają one z rzeczywistych potrzeb funkcjonalnych, a ich skutkiem jest wykluczenie polskich rozwiązań” – czytamy.

Związek liczy, że jego działania przyczynią się nie tylko do korekty jednego postępowania, lecz także do szerszej zmiany podejścia do zamówień publicznych w administracji.

„Liczymy, że kolejne podmioty będą projektować zamówienia w kierunku: rzeczywistej, a nie deklaratywnej równoważności, uczciwej i otwartej konkurencji, większego udziału polskich dostawców i wzmacniania suwerenności cyfrowej państwa”.

NASK obecnie pracuje nad poprawieniem zapisów i planuje ponownie ogłosić zamówienie.