We wschodniej części Grenlandii — w jednym z najbardziej dziewiczych rejonów Arktyki — amerykańskie statki mają wkrótce rozładować ok. 300 kontenerów z buldożerami, wiertniami i innym ciężkim sprzętem, który posłuży do poszukiwania ropy w dzikich, niezamieszkanych terenach.

Wbrew decyzji Grenlandii z 2021 r. o całkowitym wstrzymaniu nowych poszukiwań ropy, amerykańska spółka Greenland Energy Company jest obecnie w trakcie pozyskiwania kapitału na giełdzie w USA na nowy projekt we wschodniej części wyspy.

Decyzja była jasna, ale gra toczy się dalej. A jej skutki mogą sięgnąć daleko poza Grenlandię.

Dzięki fuzji z kilkoma firmami oraz planowanemu debiutowi giełdowemu 25 marca, Greenland Energy Company będzie dysponować kwotą 500 mln koron (ok. 290 mln zł), przeznaczoną na nowy projekt naftowy w rejonie fiordu Scoresby Sund (gren. Kangertittivaq) — największego systemu fiordów na świecie.

Położenie KangertittivaqGoogle Maps / Google Maps/Archiwum prywatna

Położenie Kangertittivaq

Zgodnie z prospektem emisyjnym środki te mają sfinansować budowę pięciokilometrowej drogi prowadzącej od tymczasowego portu przez dzikie tereny do miejsca, gdzie powstaną dwa odwierty naftowe, infrastruktura techniczna oraz tymczasowe zaplecze mieszkaniowe dla pracowników.

Gorm Winther, emerytowany profesor Uniwersytetu w Aalborgu i były wykładowca Uniwersytetu Grenlandzkiego, uważa, że projekt ten dobrze ilustruje arktyczną strategię prezydenta Donald Trump.

Amerykańska polityka zagraniczna jest w dużej mierze kształtowana przez interesy międzynarodowych korporacji. Przewidywane złoża ropy na Grenlandii oraz strategiczne surowce odgrywają kluczową rolę w arktycznej strategii Donalda Trumpa

— podkreśla.

Profesor obawia się jednak, że potencjalne zyski z projektu nie trafią do mieszkańców Grenlandii, lecz do zagranicznych inwestorów.

Jeśli Grenlandia nie zachowa ostrożności przy przyszłym wydobyciu surowców, historia może się powtórzyć, a realne korzyści dla społeczeństwa znikną

— ostrzega Winther.

„Ten projekt to coś więcej niż ropa”

Zdaniem dyrektora spółki, weterana branży naftowej Roberta Price’a, ambicje projektu wykraczają daleko poza samo wydobycie ropy.

Ten projekt to coś więcej niż ropa. Chodzi o gospodarczą niezależność Grenlandii, bezpieczeństwo energetyczne USA i Europy, a także potencjalny rozwój innych zasobów. To może zmienić Grenlandię w podobny sposób, w jaki ropa zmieniła Norwegię czy Alaskę

— powiedział w wywiadzie z 17 marca, udzielonym w związku z wejściem spółki na giełdę.

Realizacja projektu jest możliwa, ponieważ firma przejęła trzy istniejące licencje naftowe na Grenlandii i zamierza je wykorzystać do rozpoczęcia prac poszukiwawczych.

Trzy licencje znajdują się w regionie Jameson Land, ponad 400 km na północ od koła podbiegunowego, w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Obszar ten chronią przed surowym klimatem arktycznym wysokie góry na zachodzie oraz największy na świecie system fiordów na południuDziennikarze portalu Danwatch / Danwatch

Trzy licencje znajdują się w regionie Jameson Land, ponad 400 km na północ od koła podbiegunowego, w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego. Obszar ten chronią przed surowym klimatem arktycznym wysokie góry na zachodzie oraz największy na świecie system fiordów na południu

Licencje te pozostają ważne, mimo że w 2021 r. Grenlandia zdecydowała się wstrzymać nowe projekty naftowe ze względu na klimat i ochronę środowiska.

Ich cofnięcie nie jest jednak proste.

To świadoma decyzja Naalakkersuisut (rządu Grenlandii), aby nie wycofywać już przyznanych licencji na poszukiwanie i wydobycie ropy oraz gazu, ponieważ oznaczałoby to wywłaszczenie i wiązałoby się z koniecznością wypłaty odszkodowań

— wyjaśnia minister zasobów naturalnych Grenlandii, Naaja Nathanielsen.

Oprócz kwestii klimatycznych, analiza z 2021 r. wykazała również, że opłacalność takich projektów jest niska — w rzeczywistości wynosi mniej niż połowę oczekiwanego zwrotu dla firm naftowych.

Zielone światło mimo sprzeciwu

Aby uzyskać licencję na poszukiwania, firma musi spełnić szereg wymogów — przede wszystkim udowodnić swoje możliwości techniczne i finansowe.

Po uzyskaniu licencji i spełnieniu wszystkich warunków Grenlandia — zgodnie z obecnymi przepisami — nie może wstrzymać odwiertów, tłumaczy minister.

Spółka posiada ważną licencję, ale wszelkie działania wymagają wniosków i zatwierdzeń. Jeśli ktoś podejmie działania bez zgody, Naalakkersuisut zareaguje

— dodaje Naaja Nathanielsen.

Według Greenland Energy umowy dotyczące sprzętu wiertniczego, transportu i infrastruktury są już zawarte. Plan zakłada rozpoczęcie odwiertów w regionie Jameson Land jeszcze w tym roku.

Sprzęt będzie przygotowany w Montrealu przed sierpniem, a następnie przetransportowany do Grenlandii pod koniec lata. Pierwszy odwiert ma ruszyć w październiku, a wykonanie każdego zajmie ok. 30 dni

— mówi Robert Price.

13 mld baryłek ropy

Robert Price twierdzi, że obszar ten może zawierać nawet 13 mld baryłek ropy — co stawia go na poziomie największych znanych złóż na świecie. Szacunki te opierają się na danych historycznych, m.in. zebranych przez Duńsko-Grenlandzką Służbę Geologiczną (GEUS).

Dwa planowane odwierty mają sięgnąć kilku kilometrów w głąb ziemi, aby sprawdzić, czy wydobycie ropy będzie opłacalne ekonomicznie.

W prospekcie emisyjnym wartość projektu oszacowano na ok. 215 mln dol. (ok. 860 mln zł). Może ona jednak znacząco wzrosnąć, jeśli potwierdzą się zasoby ropy.

Najprawdopodobniej będziemy potrzebować większego partnera lub inwestora, który zajmie się pełnym zagospodarowaniem złoża. Naszym zadaniem jest udowodnić istnienie zasobów poprzez pierwsze odwierty

— wyjaśnia Price.

Greenland Energy zatrudniła jako dyrektora finansowego Ashiqa Merchanta, który ma wieloletnie doświadczenie zdobyte w koncernie BP.

Wśród udziałowców spółki znajduje się aż 40 funduszy hedgingowych, które zazwyczaj nie inwestują z przekonania do projektów, lecz kierują się możliwością zysku wynikającego z konstrukcji finansowej.

Serwis Danwatch próbował uzyskać odpowiedzi na szereg pytań od Greenland Energy Company, jednak firma nie odpowiedziała na wielokrotne próby kontaktu.