Natalia Bukowiecka już w eliminacjach pokazała, że przyjechała do Torunia w świetnej formie. Wygrała swoją serię z dużym zapasem, kontrolując tempo na finiszu i oszczędzając siły na decydujące biegi.
W finale wystąpiła w pierwszym z dwóch biegów, co oznaczało, że nie znała wyników najgroźniejszych rywalek. W swoim biegu długo znajdowała się na drugiej pozycji – za Lieke Klaver, ale na ostatniej prostej pokazała klasę. Dynamicznym finiszem wyprzedziła Holenderkę i wpadła na metę jako pierwsza.
Czas 50,83 s oznaczał wyrównanie halowego rekordu Polski. Polka mogła być z siebie zadowolona, ale musiała jeszcze czekać na rozstrzygnięcie drugiego biegu.
Tam od początku dominowała Lurdes Gloria Manuel. Czeszka narzuciła mocne tempo i nie oddała prowadzenia do samego końca. Na mecie uzyskała 50,76 s, poprawiła rekord życiowy i sięgnęła po złoty medal.
Dla Bukowieckiej oznaczało to srebro halowych mistrzostw świata. Klaver stanęła na najniższym stopniu podium.
– Mega się cieszę, bo to mój pierwszy medal na hali. Formuła zabrała mi jednak możliwość cieszenia się. Uważam, że mogłabym walczyć o złoto gdyby to była bezpośrednia rywalizacja – skomentowała Natalia Bukowiecka w TVP Sport.
ZOBACZ WIDEO: Takiej osoby potrzebuje Świątek? „To wcale nie jest zły pomysł”