Z Torunia Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty

Ogromny kamień z serca spadł Jakubowi Szymańskiemu po finale biegu na 60 m przez płotki na Halowych Mistrzostwach Świata Kujawy Pomorze 26. Polak w wielkim stylu zdobył złoty medal, osiągając największy sukces w karierze.

Dla 23-latka sobotni wieczór był wyjątkowy z wielu powodów. Przede wszystkim udowodnił sobie, że jest w stanie wytrzymać presję po traumatycznych dla niego ubiegłorocznych HMŚ w Nankinie, gdzie miał walczyć o złoto, a nie awansował do finału.

Do tego w Toruniu mógł świętować wielki sukces razem z rodziną, która zasiadła na trybunach. Na dodatek w hali pojawiła się jeszcze inna ważna dla niego osoba.

ZOBACZ WIDEO: Trzy słowa na koszulce. Już wiadomo, skąd się to wzięło

Szymański ujawnił, że wielką niespodziankę sprawił mu Maciej Ryszczuk, jego trener od przygotowania fizycznego, pracujący na co dzień z Igą Świątek.

Okazało się, że porażka w II rundzie z Magdą Linette sprawiła, że Ryszczuk zdążył na jego występ w Toruniu.

– Mój drugi trener Maciej Ryszczuk miał dwa dni temu mecz Igi Świątek w Miami i było może z pięć procent szans na to, że pojawi się tu w Toruniu. Niespodziewanie Iga przegrała z Magdą Linette, a Maciek wylądował dziś o godz. 13 na lotnisku w Warszawie, pojechał na chwilę do domu i przyjechał tutaj, robiąc mi dziś wielką niespodziankę – ujawniał całą historię Szymański.

– Zwykle pracujemy na odległość, ale jestem wdzięczny, że był tutaj ze mną – dodawał. I zdradził, że miał też okazję poznać Igę Świątek.

– Poznałem ją i jestem z tego powodu szczęśliwy. To legenda polskiego sportu, będę to powtarzał, a ja nawet zagrałem z nią w piłkę. To było dla mnie jak spełnienie marzeń. Iga to mistrzyni – przekonywał.

Po drugim dniu HMŚ w Toruniu Biało-Czerwoni mają w dorobku trzy medale. Do złota Szymańskiego trzeba doliczyć srebro Natalii Bukowieckiej na 400 m i brąz sztafety mix 4×400 metrów.