Do groźnego upadku doszło na początku kwalifikacji do niedzielnego konkursu Pucharu Świata. Kacper Tomasiak skoczył 192 metry, ale przy lądowaniu stracił kontrolę i z impetem uderzył o zeskok. Sytuacja wyglądała bardzo poważnie, tym bardziej że jedna z nart nie wypięła się po upadku.
Tomasiak był przytomny, ale nie był w stanie samodzielnie opuścić zeskoku. Służby medyczne natychmiast udzieliły mu pomocy, a pierwsze badania przeprowadzono jeszcze na skoczni. Wówczas przekazano, że zawodnik był „mocno oszołomiony” ale nie wykryto niepokojących sygnałów. Zdecydowano jednak, że 19-latek uda się do szpitala, aby przejść niezbędne badania.
W niedzielny wieczór pojawił się kolejny komunikat PZN. „Kacper czuje się dobrze. Przeszedł badania w szpitalu, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Zostanie na noc w szpitalu na obserwacji” – poinformowano w mediach społecznościowych.
Związek dodał również, że skoczek przekazał podziękowania dla kibiców. „Kacper dziękuje za wsparcie i mnóstwo miłych słów od kibiców”.
Również sam skoczek przemówił w mediach społecznościowych. Na insta story napisał krótko: „Szczęśliwie wszystko jest dobrze, dziękuję za wasze wsparcie”.
Przypomnijmy, że zawody w Vikersund zostały ostatecznie odwołane z powodu trudnych warunków atmosferycznych.
ZOBACZ WIDEO: Takiej osoby potrzebuje Świątek? „To wcale nie jest zły pomysł”