Biało-Czerwoni rozpoczynają zgrupowanie, którego stawką jest być albo nie być na mistrzostwach świata. Jan Urban nie ukrywa szacunku do najbliższego rywala. Albania, prowadzona przez Sylvinho, to drużyna znacznie bardziej dojrzała niż ta, którą Polacy pamiętają z poprzednich lat. Selekcjoner zwraca uwagę na stabilizację składu i defensywne nawyki wyniesione z ligi włoskiej, gdzie występuje wielu albańskich piłkarzy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Ta reprezentacja ma bardzo duży potencjał. Na dziś ma większy, niż miała wcześniej. To wynika ze stabilizacji. Czas robi swoje, ta drużyna jest bardzo mocna — analizował Urban. — Albania ma akcent defensywny, wielu zawodników grało we Włoszech i dobrze grają w obronie. Trudno stwarza się sytuacje przeciwko nim, choć dzieje się to kosztem ich ataku. Będziemy musieli zagrać jedno z najlepszych spotkań, by ich pokonać.
Sytuację kadrową komplikuje obsada bramki. Uraz Łukasza Skorupskiego wymusza na sztabie trudne decyzje. — Wydaje mi się, że Łukasz broniłby w tym spotkaniu. Po jego urazie pomyślałem sobie, że sytuacja trochę się skomplikowała. Decyzja o tym, kto wystąpi między słupkami, będzie bardzo ważna. Obyśmy z nią trafili — przyznał trener.
Robert Lewandowski w masce i z chłodną głową
Robert Lewandowski na zgrupowanie przyjechał w specyficznym momencie. Wciąż musi chronić złamaną kość twarzy, co wymusza grę w specjalnej masce. Napastnik Barcelony przyznaje jednak, że bariera psychiczna została przełamana podczas ostatnich występów klubowych. — Bramka z Newcastle na pewno pomogła. Była wewnętrzna ulga, że da się w niej strzelać gole głową. Rytm i pewność siebie są dla napastnika kluczowe. Jak nie masz czucia, lepiej wybrać dobro drużyny, ale po ostatnich poprawkach w masce czuję się lepiej — wyjaśnia kapitan.
Lewandowski, pytany o emocje towarzyszące „meczom o wszystko”, wskazuje na swoje doświadczenie i umiejętność wyciszenia się. — Może się nauczyłem odkładać presję na bok. Zacząłem zauważać rzeczy pozytywne, a nie patrzeć przez pryzmat tych, które mogą demotywować. Wiemy, że to pierwszy finał. Musimy strzelić jedną bramkę więcej od Albanii — powiedział z uśmiechem, choć szybko dodaje poważniej: — Mundial to wielki turniej, wielka duma. Patrząc przez pryzmat ostatnich lat, to coś wspaniałego. Mamy przed sobą dwa finały i wierzę, że damy radę.
Zarówno dla Urbana, jak i dla Lewandowskiego istotnym atutem będzie gra przed własną publicznością. Urban traktuje najbliższe dni jako specyficzny „dwumecz”, przyznając, że sztab już teraz analizuje potencjalnych rywali w kolejnej fazie — Ukrainę i Szwecję. Lewandowski z kolei podkreśla swoją osobistą więź z Warszawą i stadionem.
— Mecze na Narodowym są wyjątkowe. Urodziłem się w Warszawie, grałem jeszcze na Stadionie Dziesięciolecia. Moja historia z tym miejscem sięga 30 lat. To dodatkowy bodziec, energia. Mam nadzieję, że narzucimy własne tempo i nie pozwolimy Albanii rozwinąć skrzydeł — zakończył „Lewy”.
Reprezentacja Polski stanie przed szansą na awans do kolejnego finału baraży już w najbliższy czwartek. Początek meczu z Albanią o godzinie 20.45. Jeśli Biało-Czerwoni wygrają, 31 marca zmierzą się na wyjeździe ze zwycięzcą pary Ukraina — Szwecja w ostatecznej walce o bilet na mistrzostwa świata.