Wiadomość o śmierci Valerie Perrine przekazała Stacey Souther, reżyserka i producentka filmowa, która nagrała w przeszłości film o aktorce. Reżyserka i producentka filmowa dodała na Facebooku poruszający wpis.

„Z niezwykłą odwagą i współczuciem stawiała czoła chorobie Parkinsona, nigdy nie narzekając. Była prawdziwą inspiracją, która żyła pełnią życia, a było ono naprawdę niezwykłe” — napisała.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Nie żyje Valerie Perrine

Valerie Perrine, urodzona w Teksasie córka oficera armii USA i tancerki z Broadwayu, rozpoczęła swoją karierę jako tancerka w Las Vegas. Zanim trafiła do Hollywood, otarła się o jedną z największych tragedii amerykańskiego show-biznesu. W 1969 r. została zaproszona na przyjęcie do domu Sharon Tate i Romana Polańskiego przez znanego stylistę Jaya Sebringa. Przypadek sprawił, że nie pojawiła się na miejscu. Tej nocy członkowie sekty Charlesa Mansona zamordowali sześć osób, w tym Sebringa.

Perrine zadebiutowała na ekranie w 1972 r. rolą Montany Wildhack w ekranizacji „Rzeźni numer pięć” Kurta Vonneguta. Wkrótce potem wystąpiła u boku Jeffa Bridgesa w „The Last American Hero”. Przełomem okazała się rola Honey Bruce, żony legendarnego komika Lenny’ego Bruce’a, w filmie „Lenny” z 1974 r. Ta kreacja przyniosła jej Złotą Palmę w Cannes oraz nominacje do Oscara i Złotego Globu.

Największą popularność przyniosła jej jednak rola Eve Teschmacher, ukochanej Lexa Luthora (Gene Hackman) w filmach „Superman” (1978) i „Superman II” (1980).

Aktorka była zaręczona z kolekcjonerem broni Billem Haarmanem, który zginął w wypadku z bronią palną na miesiąc przed planowanym ślubem.

W ostatnich latach życia zmagała się z chorobą Parkinsona, o czym opowiadał poświęcony jej dokument „Valerie” z 2022 r. w reżyserii Stacey Souther.

Jak podaje „The Independent”, rodzina i przyjaciele aktorki zbierają środki na jej pochówek na cmentarzu Forest Lawn w Los Angeles.