W swoim drugim występie w głównej drabince turnieju Miami Open w karierze Kamil Majchrzak miał szansę na to, by zanotować swój najlepszy występ na tym poziomie. Dotarcie do trzeciej rundy stanowiło wyrównanie wyczynu z Szanghaju z ubiegłego sezonu. Dołożenie kolejnego zwycięstwa, i to w meczu, w którym Piotrkowianin był umiarkowanym faworytem, byłoby pierwszym występem Majchrzaka w czwartej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w karierze.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rezultat czwartej rundy turnieju najwyższej rangi nasz reprezentant osiągnął tylko podczas ubiegłorocznego Wimbledonu. Tegoroczna drabinka, zwłaszcza po wyeliminowaniu Learnera Tiena, ułożyła się po myśli Polaka, a teraz przyszło mu rywalizować z przeciwnikiem spoza czołowej setki.

Quentin Halys w swojej karierze zajmował dotąd najwyżej 46. pozycję, a przed meczem z Polakiem był na dopiero 111. miejscu w rankingu ATP. Co istotne, zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu miało dać Majchrzakowi pierwszy w karierze awans do czołowej pięćdziesiątki klasyfikacji najlepszych tenisistów świata.

Świetny początek Kamila Majchrzaka. I totalny zwrot!

I to właśnie Majchrzak rozpoczął mecz z większym animuszem, zdobywając przełamanie już na samym początku, by potem bronić trzygemowej przewagi do samego końca seta. Niestety, w kluczowym momencie, gdy już serwował po wygranie pierwszego seta, nasz reprezentant nie wygrał choćby jednego punktu przy swoim podaniu, dając rywalowi kolejną szansę w otwierającej partii.

To wtedy rozpoczęła się zła seria polskiego tenisisty, który w pewnym momencie przegrał aż 13 punktów z rzędu. Po długim, niezwykle wyrównanym gemie serwisowym udało mu się uratować występ w tie-breaku, lecz tam znów lepszy był Halys, potwierdzając swoją przewagę w tym momencie spotkania. Choć Majchrzak w pewnym momencie rozpoczął pogoń za swoim przeciwnikiem, ostatecznie ten wykorzystał jedyną piłkę setową, prowadząc 7:6(4).

Ten set miał dla Polaka dwie fazy, które rozgraniczał jeden moment: wyjście na prowadzenie 5:2. Przed nim Majchrzak stawiał na totalną ofensywę i zaskakiwał Francuza w długich wymianach, od tego rezultatu radził sobie już jednak dużo gorzej, popełniał lawinowo niewymuszone błędy. I choć było tak blisko, ostatecznie musiał szukać szczęścia w drugim secie.

Nie tak miało być! Koszmar Polaka w Miami

On jednak również nie rozpoczął się po myśli polskiej rakiety numer jeden wśród mężczyzn. Quentin Halys wyszedł na prowadzenie z przełamaniem w czwartym gemie i mógł komfortowo bronić swojej przewagi już do końca spotkania. I choć można było mieć resztkę nadziei na to, że Kamil Majchrzak zdoła odpowiedzieć, to w drugim secie stać go było tylko na jednego gema wygranego na początku.

Wynik 7:6(4), 6:1 na korzyść Halysa zupełnie nie oddaje tego, co działo się na początku tego spotkania, gdy Majchrzak potrafił zdominować rywala na długie gemy. Tym trudniej wyjaśnić to, co stało się w końcowej fazie meczu, gdy Polak zupełnie nie był w stanie nawiązać rywalizacji z przeciwnikiem. Piotrkowianina zobaczymy w akcji już w kolejnym tygodniu, gdy wystartuje w imprezie ATP rangi 250 w Marrakeszu.

Kamil Majchrzak — Quentin Halys 6:7(4), 1:6