Do zdarzenia doszło w niedzielę przed północą czasu lokalnego. Bombardier CRJ-900 lecący z Montrealu podchodził do lądowania, gdy uderzył w wóz strażacki Port Authority na pasie startowym. Na pokładzie maszyny znajdowało się 76 osób, w tym pasażerowie i członkowie załogi. W wyniku katastrofy zginęło dwóch pilotów, a 41 osób trafiło do szpitala.

W rozmowie z BBC świadek katastrofy opisał, jak z jego perspektywy wyglądał moment zderzenia. 23-letni Leo Medina czekał na swój lot do Miami. Spoglądał za okno w kierunku płyty lotniska, kiedy nagle zobaczył tragiczny wypadek.

Stałem jakieś 100 m od miejsca katastrofy. To wyglądało, jakby samolot został przecięty na pół

— relacjonuje w rozmowie z BBC.

— Na początku pomyślałem sobie: co się dzieje? Nie rozumiem. A potem przyjechało mnóstwo karetek i innych służb — wspomina świadek zdarzenia.

Podróżny wyjaśnia, że samolot, którym miał udać się do Miami, został zawrócony do bramki. On i jego przyjaciel Diego Chavarría czekają na lotnisku od 12 godz. Operacje lotnicze powoli zostają wznowione.

Trwa dochodzenie w celu ustalenia przyczyny wypadku. Śledczy z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) sprawdzą m.in. prędkość samolotu czy obsadę wieży kontroli ruchu lotniczego w tym czasie.