Do rozmowy doszło 22 września 2025 r., gdy Majtczak kontaktował się telefonicznie ze swoją matką. Jak ujawniło o2, w pewnym momencie słuchawkę przejął niezidentyfikowany mężczyzna, który przekazał Majtczakowi, że wszystkie dokumenty zostały podpisane przez resort, a w więzieniu pojawił się dyplomata, by umożliwić mu wyjście na wolność. Mężczyzna zapewniał, że „sędzia o wszystkim wie” i że „minister sprawiedliwości podpisał, że jest on wolnym człowiekiem”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Mimo tych zapewnień Majtczak nie został zwolniony z aresztu. Cztery dni po rozmowie, dyrektor aresztu przekazał informację o incydencie do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim. Trzy dni później Sebastianowi Majtczakowi cofnięto pozwolenie na rozmowy telefoniczne z powodu kontaktu z osobą nieuprawnioną.

Brak reakcji właściwej prokuratury

Poza odebraniem prawa do rozmów telefonicznych piotrkowski sąd powiadomił o sprawie kilka instytucji, w tym Departament Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuraturę Okręgową w Katowicach, pełnomocnika rodziny ofiar oraz adwokatkę Majtczaka. Na liście nie znalazła się Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim, która jako jedyna mogła wszcząć postępowanie w tej sprawie.

Przekazywanie dokumentów między instytucjami

Departament Współpracy Międzynarodowej i Praw Człowieka Ministerstwa Sprawiedliwości, po otrzymaniu pisma z sądu, przekierował je 1 października 2025 r. do Prokuratury Krajowej. Przedstawiciele Biura Komunikacji i Promocji Ministerstwa Sprawiedliwości wyjaśnili, że ministerstwo było zobligowane do przekazania dokumentu prokuraturze, która jako jedyna ma uprawnienia do zbadania jego wiarygodności. Decyzja ta miała zapewnić sprawny przebieg postępowania karnego wobec Majtczaka oraz umożliwić weryfikację ewentualnych podejrzeń dotyczących innych osób.

Prokuratura Krajowa nie podjęła jednak działań w tej sprawie. Jak poinformowała w rozmowie z o2 rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego, prok. Anna Adamiak, pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Katowiccy śledczy już wcześniej mieli wiedzę o rozmowie i wnioskowali o cofnięcie zgody na rozmowy telefoniczne Majtczaka, jednak nie mogli prowadzić postępowania ze względów rzeczowych i miejscowych.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach, prok. Aleksander Duda, podkreślił w rozmowie z o2, że to do sądu należy skierować pytanie, czy jako dysponent sprawy przeciwko Sebastianowi Majtczakowi zdecydował się na przesłanie informacji dotyczącej rozmowy do właściwej prokuratury oraz, czy podjął inne działania w tej kwestii. Według ustaleń serwisu obecnie żadna prokuratura nie prowadzi postępowania w sprawie rozmowy Majtczaka.

Brak odpowiedzi ze strony sądu

11 marca 2026 r., jeszcze przed ujawnieniem treści rozmowy, redakcja o2 skierowała pytania do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim, dotyczące działań podjętych w tej sprawie. Prezes sądu, sędzia Marcin Oleśko, nie wyjaśnił, dlaczego sprawa nie została przekierowana do Prokuratury Rejonowej w Piotrkowie Trybunalskim, potwierdził jedynie, że pismo trafiło do wymienionych wcześniej podmiotów.

Sąd nie odpowiedział także na pytanie, czy rozmowa stanowiła podstawę do działań prokuratury ani, czy podczas pobytu Sebastiana Majtczaka w areszcie dochodziło do podobnych incydentów. Sędzia Marcin Oleśko przekazał, że kwestie kontaktów Majtczaka z najbliższymi podczas pobytu w areszcie dotyczą jego praw procesowych oraz prawa do prywatności.

Sprawa Sebastiana Majtczaka

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW kierowane przez Sebastiana Majtczaka zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina — małżeństwo i ich pięcioletni syn — zginęła na miejscu.

Oskarżony w maju ub. r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywa w areszcie tymczasowym. Za spowodowanie śmiertelnego wypadku oskarżonemu grozi do ośmiu lat więzienia