W 2024 r. matka zdecydowała się na krok, na który decyduje się coraz więcej rodziców w Europie — pozwała własne dziecko. Jej argumenty były jasne: dorosły syn, mimo stałej pracy, nie dokładał się do domowego budżetu i nie respektował podstawowych zasad wspólnego życia. W jej ocenie, w wieku 31 lat powinien być już całkowicie samodzielny.

Przebieg procesu przyniósł nieoczekiwany zwrot. Syn, być może licząc na przychylność sądu, porzucił pracę, by wykazać, że jest na utrzymaniu matki. Sędzia jednak nie dała się przekonać — uznała, że mężczyzna nie tylko zrezygnował z zatrudnienia, ale również nie podjął żadnych realnych działań w kierunku znalezienia nowej pracy.

Sąd przychylił się do wniosku matki, znosząc jej obowiązek utrzymywania syna i nakazując mu wyprowadzkę do 30 czerwca. Dodatkowo 31-latek musi zapłacić 3 tys. euro (ok. 13 tys. zł) kosztów sądowych oraz aktywnie poszukać pracy i mieszkania.

Dorosłe dzieci na garnuszku rodziców — problem nie tylko włoski

Sprawa z Rawenny nie jest odosobniona. Jak wynika z danych Eurostatu, w 2024 r. średni wiek wyprowadzki z domu rodzinnego we Włoszech wynosił aż 30,1 roku — to jeden z najwyższych wskaźników w Europie, zaraz po Chorwacji, Słowacji i Grecji. Dla porównania, w Polsce młodzi opuszczają rodzinne domy średnio w wieku 26,7 lat.

Zjawisko to analizują także ekonomiści. Z raportu platformy MoneyFarm wynika, że aż 70 procent dorosłych Włochów korzysta ze wsparcia finansowego rodziców. Andrea Rocchetti, dyrektor ds. doradztwa inwestycyjnego w Moneyfarm, w rozmowie z „Corriere della Sera” mówi o pokoleniu „materialnie splecionym” z rodzicami. — To rodzice są dziś filarem nieformalnego systemu opieki społecznej, łagodząc skutki niestabilności ekonomicznej, wysokich kosztów życia i trudności w zdobyciu własnego mieszkania — podkreśla ekspert.

Coraz wyższy wiek wyprowadzki z domu i rosnąca zależność dorosłych dzieci od rodziców to wyzwanie społeczne, z którym zmaga się nie tylko południe Europy. Eksperci ostrzegają: jeśli nie zmienią się warunki ekonomiczne, podobnych spraw na sądowych wokandach może być coraz więcej.