Efekt dwóch godzin sprzątania jednego z placów i rowu obok - samo szkło, plastiki, a pety oddzielnie.

Skończyła się zima i niestety wyszło spod śniegu wszystko, co zostało wyrzucone celowo z aut lub przez wiatr ze śmietników. Sam próbuję w mojej okolicy co jakiś czas sprzątać fragmenty nie będące pod stałą opieką ZDiZ, niestety nie zmienię mentalności ludzi i nie dam rady sam całego kraju sprzątnąć – pisze pan Marek, czytelnik Trojmiasto.pl. Oto jego list.

może kiedyś, razem ze szkołą
16%

nie, ale coraz częściej mam ochotę
8%

nie, niech odpowiednie służby to robią
24%

Czy zarząd dróg może skupić się na sprzątnięciu woreczków foliowych i butelek? Na krzakach „kwitną” woreczki jednorazowe z polipropylenu.

Ulice Kartuska, Armii Krajowej wszędzie są usypane tym samym. Problem dotyczy w sumie całego miasta.

Przyjdą z kosami i problem „zniknie”?

Chciałbym zwrócić na to uwagę teraz, ponieważ za miesiąc będzie za późno, a miasto wyśle panów koszących, którzy wszystkie te butelki i worki porozrywają na tysiące fragmentów.

W tym punkcie też chciałbym zapytać, czy właśnie środków na koszenie nie można przeznaczyć na regularne sprzątanie? A trawie dać rosnąć i usychać.Edukujmy w sprawie śmieci, całej Polski nie posprzątam

Kolejny pomysł, a właściwie pytanie: czy zarząd dróg może wykonać kampanię edukacyjną dla mieszkańców i dzieci w szkołach wyjaśniającą, że wszyscy za to płacimy, a plastik dostaje się do środowiska i naszych organizmów?

Sam próbuję w mojej okolicy co jakiś czas sprzątać fragmenty nie będące pod stałą opieką ZDiZ, niestety nie zmienię mentalności ludzi i nie dam rady sam całego kraju sprzątnąć.

W Polsce modne jest dbanie tylko o to, co na moim podwórku, a za płotem? To niech się inni martwią…