„W związku z aktywnością rosyjskich bezzałogowych statków powietrznych typu Szahid w zachodniej części Ukrainy rozpoczęło się operowanie polskiego i sojuszniczego lotnictwa w naszej przestrzeni powietrznej” — przekazuje Dowództwo we wtorek po godz. 16.30.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Systemy w najwyższej gotowości
Jak wskazano, uruchomiono środki będące w dyspozycji DORSZ — w powietrzu znalazły się myśliwce oraz śmigłowiec, a naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania postawiono w stan najwyższej gotowości.
„Działania te mają charakter prewencyjny i są ukierunkowane na zabezpieczenie oraz ochronę przestrzeni powietrznej, w szczególności w rejonach przyległych do zagrożonych obszarów. Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji” — zapewnia w komunikacie Dowództwo.
Akcja zakończona
Po około dwóch godzinach DORSZ poinformował o zakończeniu operacji lotniczej, a uruchomione naziemne systemy obrony powietrznej i rozpoznania radiolokacyjnego powróciły do standardowej działalności operacyjnej.
„Było to jedno z największych uderzeń środkami napadu powietrznego na Ukrainę — w ataku ostatniej doby wykorzystano ponad 900 bezzałogowych statków powietrznych oraz 30 pocisków balistycznych i manewrujących. Informujemy, że nie zaobserwowano naruszenia przestrzeni powietrznej RP” — podał DORSZ na platformie X.
Polska poderwała myśliwce. To już kolejny razPoprzednio dowództwo informowało o poderwaniu lotnictwa we wtorek wczesnym rankiem, w obliczu nocnych nalotów Rosji na Ukrainę.
W ostatnich miesiącach polskie i sojusznicze samoloty bojowe są regularnie podrywane do lotu w związku z powtarzającymi się rosyjskimi masowymi nalotami na Ukrainę. Zadaniem pilotów w tego typu misjach jest patrolowanie polskiej przestrzeni powietrznej i upewnienie się, że drony nie stanowią zagrożenia dla Polski