Spór zbiorowy w Dino Polska wchodzi w decydującą fazę. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy informują o przesunięciu mediacji oraz zaostrzeniu stanowiska wobec pracodawcy. W tle pojawiają się kontrowersje wokół warunków współpracy z mediatorem i rosnące niezadowolenie pracowników.

OPZZ Konfederacja Pracy poinformowała, że mediacje w sporze zbiorowym z Dino Polska, pierwotnie zaplanowane na 17–18 marca, zostały przełożone na 7 kwietnia. Rozmowy mają odbyć się z udziałem mediatora wskazanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Jak podkreślają związkowcy, zmiana terminu wynika m.in. z rozbieżności dotyczących warunków współpracy z mediatorem. W ich ocenie wcześniejsze propozycje ze strony Dino Polska budziły poważne wątpliwości.

„Trójstronna umowa między stronami, wraz z poprawkami i uwagami, była już praktycznie uzgodniona i leżała na stole. Do wczoraj. Otrzymaliśmy jednak nowy dokument z wynagrodzeniem dla mediatora sięgającym aż 30 000 zł, czyli 30-krotność stawki dziennej” – przekazano w komunikacie.

„Porozumienie, albo strajk”. Związkowcy stawiają sprawę jasno

Związek zawodowy deklaruje gotowość do rozmów w każdym możliwym terminie, jednak jednocześnie sygnalizuje możliwość eskalacji konfliktu.

„Porozumienie, albo strajk! Jesteśmy w pełnej gotowości! Innego wyboru nie ma.” – podkreślają przedstawiciele OPZZ Konfederacja Pracy.

Związkowcy przypominają również, że mediacje są obowiązkowym etapem procedury wynikającej z przepisów ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

„Mediacje zgodnie z przepisami ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych są obowiązkowe!” – zaznaczają.

Postulaty pracowników Dino. „Czas na zmiany”

W centrum sporu znajdują się postulaty dotyczące wynagrodzeń oraz warunków pracy w sieci Dino. OPZZ Konfederacja Pracy wskazuje na trzy główne obszary żądań, choć – jak zaznacza – lista problemów jest szersza.

„Jest jeszcze szereg kwestii, które wymagają pilnej poprawy, aby pracownicy mogli pracować w godnych warunkach.” – czytamy w oświadczeniu.

Związkowcy podkreślają, że ich działania nie mają charakteru nadzwyczajnego, lecz wynikają z realnych potrzeb pracowników handlu.

„Nie żądamy niczego nadzwyczajnego. Domagamy się godnych wynagrodzeń i poprawy warunków pracy.”

Rosnące napięcie w handlu. Problem wykracza poza Dino

Przedstawiciele OPZZ Konfederacja Pracy informują, że w ostatnim czasie odwiedzili sklepy Dino w województwach łódzkim, opolskim i dolnośląskim. W trakcie wizyt zbierano opinie pracowników i dokumentowano warunki pracy.

We Wrocławiu związkowcy udzielili również wywiadu dotyczącego roli organizacji pracowniczych w handlu oraz potrzeby większej mobilizacji zatrudnionych w całej branży.

Jak podkreślają, zainteresowanie ich działalnością rośnie także poza Dino Polska.

„Nasze działania przynoszą efekt – zgłaszają się do nas pracownicy kolejnych sieci handlowych, często z bardzo podobnymi problemami” – wskazano.

„Wyciskanie pracowników jak cytryny”. Mocne słowa związkowców

W komunikacie nie brakuje ostrych ocen modelu biznesowego części sieci handlowych. Związkowcy zwracają uwagę na presję kosztową i jej wpływ na zatrudnionych.

„Optymalizacja kosztów i wyciskanie pracowników jak cytryny nie może być sposobem na prowadzenie biznesu. To my swoją pracą wypracowujemy zyski tych firm” – podkreślają.

Najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe dla rozwoju sytuacji w Dino Polska. Jeśli mediacje nie przyniosą przełomu, scenariusz strajkowy staje się coraz bardziej realny.