Jared Isaacman został powołany na swoje stanowisko przez Donalda Trumpa, zatem nic dziwnego, że NASA chce wysłać swoich astronautów na Księżyc jeszcze przed zakończeniem kadencji amerykańskiego prezydenta w styczniu 2029 r. Isaacman nie ukrywa jednocześnie, że będzie to bardzo trudne zadanie.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
W ramach nowego planu agencja kosmiczna USA zapowiedziała wstrzymanie prac nad stacją Gateway, która miała być zbudowana na orbicie Księżyca i zamiast tego skupi się na budowie stałej bazy na powierzchni Srebrnego Globu, co ma kosztować co najmniej 20 mld dol.
W najbliższych latach na Księżyc mają więc docierać różnorodne materiały, tak aby w pierwszych latach następnej dekady skupić się tylko na budowie samej bazy, gdzie czterech astronautów będzie odbywać czterotygodniowe misje.
Nowy plan podboju Księżyca ruszy już za moment
Ambitny plan Amerykanów zacznie być realizowany już za kilka dni. 1 kwietnia otwiera się bowiem okienko startowe dla misji Artemis II, w ramach której kapsuła Orion z czwórką astronautów na pokładzie obleci Księżyc i wróci na Ziemię. Ten kluczowy test pokaże, czy NASA ma w ogóle szansę na realizację swojego ambitnego planu powrotu astronautów na Księżyc przed 2029 r. Jest to też o tyle ważna misja, że w okolicach 2030 r. załogowy lot na Srebrny Glob planują też Chiny, Amerykanie chcą więc uniknąć takiej prestiżowej porażki.
NASA ogłosiła niezwykły lot na Marsa
Agencja Kosmiczna NASA
Na zdjęciu nuklearny statek kosmiczny NASA
Przy okazji nowych planów, NASA zdradziła też, że przed końcem 2028 r. wyśle na Marsa pierwszy w historii statek kosmiczny z elektrycznym napędem jądrowym. W takim napędzie energia cieplna z reaktora jądrowego jest przetwarzana na energię elektryczną, która następnie zasila silniki elektryczne, co zapewnia bardzo wysoką wydajność paliwową — od 5 do 10 razy wyższą niż w tradycyjnych napędach chemicznych stosowanych przez obecne rakiety.
Taki napęd może być tym samym kluczowy dla przyszłych załogowych misji na Marsa oraz eksploracji zewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Misja Space Reactor‑1 Freedom zapowiada się zatem niezwykle interesująco i może stanowić otwarcie zupełnie nowej ery w lotach kosmicznych.