Mecz na Stadionie Narodowym nie zaczął się po myśli Polaków. Mimo obiecującego początku to Albania schodziła na przerwę z prowadzeniem po fatalnym błędzie naszej defensywy i trafieniu Arbera Hoxhy.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Robert Lewandowski przyznał, że w grze Polaków było sporo mankamentów, szczególnie w kwestii ustawienia i pressingu, który po dobrym kwadransie przestał funkcjonować. Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie.
— Chyba nie od dziś jesteśmy taką reprezentacją, że trzeba to wyszarpać, trzeba gdzieś walczyć, biegać, próbować. Ten styl gdzieś zostawmy trochę na bok, na końcu liczy się awans. Moim zdaniem przed finałem ze Szwecją to nawet lepiej, że ten pierwszy mecz nie był usłany różami. Z chłodną głową podejdziemy do finału — ocenił „Lewy”.
Kapitan podkreślił, że kluczowe były rozmowy w przerwie i poprawa taktyki na boisku. — W pierwszej połowie zabrakło nam zmiany systemu już w trakcie gry, nie czekając na to, co powie trener w szatni. Piłka jest coraz bardziej taktyczna i jeden ułamek poprawiony w trakcie połowy może dużo dać — zauważył.
Apel o spokój wokół Pietuszewskiego i łzy na Narodowym
Wielkim wygranym drugiej połowy był 17-letni Oskar Pietuszewski, który swoim wejściem ożywił grę Polaków. Lewandowski, choć docenił klasę młodszego kolegi, zaapelował do mediów i kibiców o zachowanie dystansu.
— To jest chłopak nietuzinkowy, ale zostawmy go w spokoju. Nie narzucajmy presji, że on już teraz będzie robił wszystko. To jest siedemnastoletni człowiek. Dajmy mu się cieszyć grą, robić to, co kocha. Staram się go chronić, bo wiem, że piłka to gra na emocjach. Niech on myśli tylko o boisku, a nie o rzeczach pozasportowych — mówił kapitan reprezentacji Polski.
Po końcowym gwizdku kamery dostrzegły szklące się oczy polskiego napastnika. Dla Lewandowskiego, który na Stadionie Narodowym strzelił już dziesiątki bramek, każdy kolejny występ w tym miejscu staje się coraz bardziej osobistym przeżyciem.
— Doceniam każdy mecz, każdą minutę i bramkę na tym stadionie, bo zdaję sobie sprawę, w jakim wieku jestem. Nie wiadomo, kiedy zagramy tu następny mecz. Wyrzuciłem z siebie tę presję, którą sam na siebie nakładałem przez lata i może dlatego te emocje bardziej we mnie buzują. Ludzki aspekt jest dla mnie ważny — wyznał szczerze Lewandowski.
Biało-Czerwoni nie mają jednak czasu na świętowanie. Już wkrótce czeka ich decydujące starcie o wyjazd na mundial. Przeciwnikiem Polaków w finale baraży będzie reprezentacja Szwecji. Decydujące spotkanie o awans na mundial 31 marca.