
Czy wolno przetrzymać pasażera w autobusie, jeśli ten, podczas kontroli, nie jest w stanie niezwłocznie udokumentować prawa do bezpłatnych przejazdów bądź okazać dokumentu tożsamości? Nastolatka z niedosłuchem przekonuje, że została zmuszona do dalszej jazdy wbrew swojej woli, bo nie zrozumiała komunikatu o odbywającej się kontroli i nie przygotowała z wyprzedzeniem dokumentów. Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku tłumaczy, że wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem, a Renoma, której prawnicy przeprowadzali kontrolę, uwzględniła reklamację, jednak do zarzutów naszej czytelniczki odnośnie zasadności przetrzymania w pojeździe się nie odniosła.
„Nie przygotowałam dokumentu, bo nie usłyszałam, że trzeba”
zdecydowanie tak – przepisy muszą być przestrzegane bez wyjątków, a kontrola powinna odbywać się w pojeździe
16%
raczej nie – w przypadku osoby niepełnoletniej i niedosłyszącej należało wykazać się większą empatią
17%
zdecydowanie nie – bezpieczeństwo dziecka i umożliwienie mu wysiadki w znanym miejscu powinno być priorytetem
67%
Nasza czytelniczka jest uczennicą jednej z gdańskich szkół średnich. Tego popołudnia, jak co dzień, po zakończonych lekcjach wracała autobusem do domu. W pewnym momencie podeszła do niej kontrolerka, prosząc o okazanie biletu.
Pasażerka, która skontaktowała się z naszą redakcją, ma uruchomiony pakiet bezpłatnych przejazdów w aplikacji Jestem z Gdańska. Dzień wcześniej zmieniała jednak telefon i zapomniała ją zainstalować. Mając świadomość sytuacji, w jakiej się znalazła, w żaden sposób nie protestowała. Nawet wówczas, kiedy kontrolerka zabroniła jej wysiąść na docelowym przystanku, tylko kazała jej pozostać w pojeździe aż do chwili wystawienia mandatu.
– Kiedy zapytałam kontrolerkę, dlaczego mnie przetrzymuje, odpowiedziała, że dokumenty powinnam przygotować niezwłocznie, jak tylko pojawił się komunikat o odbywającej się kontroli i że skoro tego nie zrobiłam, to będę z nią jechała tak długo, aż je przygotuję i okażę – relacjonuje pasażerka. – Tyle że ja takiego komunikatu nie słyszałam…

„Chciałam kupić bilet – zostałam gapowiczką”

Niedosłuch i brak aparatu słuchowego, które utrudniły komunikację
Sytuację komplikował bowiem stan zdrowia dziewczyny. Jest osobą niedosłyszącą i – jak zaznacza – w dniu zdarzenia nie korzystała z aparatu słuchowego, ponieważ był w naprawie. W efekcie nie była w stanie zrozumieć komunikatów głosowych w pojeździe. Nie rozumiała też większości tego, co mówiła do niej kontrolerka.
– W tak głośnym, zatłoczonym otoczeniu zrozumienie czegokolwiek sprawia mi ogromną trudność – komentuje nasza czytelniczka. – Nawet kiedy używam aparatu, komunikaty w komunikacji miejskiej są dla mnie trudne, czasem wręcz niemożliwe do zrozumienia. Tyczy się to nie tylko autobusów czy tramwajów, ale też komunikatów nadawanych z megafonu na dworcach kolejowych.
„Wysadzono mnie w okolicy, której nie znałam”
Zaznacza również, że podporządkowała się poleceniom kontrolerki, nie chcąc eskalować sytuacji, jednak jej zdaniem przetrzymywanie niepełnoletniej osoby wbrew jej woli nie powinno mieć miejsca.
– Pozwolono mi wysiąść dopiero kilka przystanków dalej, niż planowałam. Nie znałam tej okolicy – komentuje nasza czytelniczka. – Nie rozumiem, dlaczego kontrolerka nie mogła wysiąść tam, gdzie ja planowałam i na przystanku dopełnić wszelkich formalności. Taka sytuacja byłaby dla mnie znacznie bardziej komfortowa, bo łatwiej byłoby mi zrozumieć, co się do mnie mówi. W zatłoczonym i głośnym autobusie słyszałam jedynie wielki szum.
ZTM w Gdańsku: Wszystko przebiegło zgodnie z regulaminem
Do sprawy odniósł się Zarząd Transportu Miejskiego w Gdańsku. W odpowiedzi na nasze zapytanie powołano się na regulamin kontroli biletów, który w punkcie 14 przewiduje, że w przypadku braku możliwości ustalenia tożsamości pasażera kontroler ma prawo ująć go i przekazać odpowiednim służbom.
– W razie odmowy zapłacenia należności i niemożności ustalenia tożsamości pasażera, kontroler ma prawo ująć pasażera i niezwłocznie oddać go w ręce wezwanej uprzednio policji lub innych organów porządkowych, które mają zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa uprawnienia do zatrzymania pasażera i podjęcia czynności zmierzających do ustalenia jego tożsamości. Do czasu przybycia funkcjonariusza pasażer obowiązany jest pozostać w miejscu wskazanym przez kontrolera – informuje Dagmara Szajda, rzecznik ZTM w Gdańsku.
Tyle że nasza czytelniczka nie broniła się przed okazaniem dokumentów. Przeciwnie – chciała to zrobić i niezwłocznie przystąpiła do uruchomienia w telefonie odpowiedniej aplikacji, tyle że wymagało to więcej czasu.
Kontroler nie ponosi odpowiedzialności za działanie aplikacji
ZTM w Gdańsku podkreśla też, że zadaniem kontrolera jest weryfikacja uprawnień przewozowych w momencie kontroli, a nie uzależnianie swojej pracy od działania tej czy innej aplikacji.
– Generalnie czynności kontrolne co do zasady powinny być przeprowadzane w pojeździe m.in. również z uwagi na monitoring, który zapewnia obiektywny zapis przebiegu zdarzenia i stanowi dowód w przypadku ewentualnej skargi – podkreśla Dagmara Szajda. – Jednocześnie kontroler nie ponosi odpowiedzialności za działanie aplikacji. Jego zadaniem jest weryfikacja uprawnień przejazdowych w momencie kontroli, a nie rozstrzyganie kwestii technicznych związanych z funkcjonowaniem systemu. Ponadto każda sytuacja jest rozpatrywana indywidualnie.

Reklamacja uznana, ale wątpliwości pozostają
Nasza czytelniczka nie wdawała się z kontrolerką w dyskusję – przyjęła mandat i się od niego odwołała, załączając potwierdzenie prawa do bezpłatnych przejazdów, którego nie była w stanie okazać w trakcie kontroli.
Ostatecznie reklamacja pasażerki została uznana za zasadną. Nałożona opłata dodatkowa zostanie umorzona po uregulowaniu opłaty manipulacyjnej w wysokości 24 zł.
Choć sprawa zakończyła się formalnie na korzyść dziewczyny, pozostawia pytania o praktykę przeprowadzania kontroli – zwłaszcza wobec osób niepełnoletnich, w szczególności z niepełnosprawnościami sensorycznymi, które mogą mieć trudności z natychmiastowym reagowaniem na komunikaty czy wymagania formalne.
Empatia kontra – zgodne z regulaminem – przetrzymywanie osób niepełnoletnich na czas kontroli
W takich przypadkach, zdaniem mamy naszej czytelniczki, kluczowe staje się nie tylko przestrzeganie regulaminów, ale także indywidualne podejście i uwzględnienie szczególnych potrzeb pasażera.
– Nie każdy nastolatek będzie czuł się komfortowo i bezpiecznie, kiedy po kontroli zostanie wypuszczony z autobusu w zupełnie obcym otoczeniu, nie zawsze bezpiecznym – komentuje mama naszej czytelniczki. – Niezależnie od tego, czy jest osobą z niepełnosprawnością, czy nie. Kontrolerzy powinni wykazać się większą empatią i zrozumieniem. Zakładam, że gdyby chodziło o ich dziecko, też nie byliby zachwyceni, że ktoś je przetrzymuje i wypuszcza z autobusu tam, gdzie mu pasuje. Naprawdę takim wielkim problemem jest wysiąść razem z taką młodą osobą na jej docelowym przystanku i tam dopełnić formalności? Jeśli regulamin do tego kontrolerów nie obliguje, to może warto by go zmienić?