Zaczęło się od jednego flipera kupionego przez internet. Dziś kolekcja Marcina Moszczyńskiego liczy blisko 500 automatów sprowadzonych z USA, Japonii, Korei i Europy i właśnie jej część trafiła do Gdańska. Arcade Museum , trzecia lokalizacja sieci kolekcjonera w Polsce, otwiera się w Trójmieście z ponad setką w pełni sprawnych maszyn. Space Invaders, Donkey Kong, Żółwie Ninja, a każda z nich tworzy przestrzeń, gdzie nostalgia rodziców i ciekawość dzieci zdarzają się przy tej samej maszynie i w tym samym czasie. To co, wpadniesz zagrać, zanim będą tłumy?
Jest w tym miejscu rodzaj energii, który trudno opisać. Światło migających neonów, ściana dźwięku i rząd maszyn. W Gdańsku otwarto trzeci oddział interaktywnych muzeów gier arcade. Maszyny czekają przy Alei Grunwaldzkiej 229. Po Krakowie i Warszawie, Gdańsk Arcade Museum staje się nową, unikatową atrakcją kulturalno-turystyczną dla miasta oraz całej aglomeracji.
To miejsce, które łączy muzealnictwo technologiczne, antropologię popkultury i współczesne doświadczenie immersyjne. Powstało na bazie jednej z największych w Europie kolekcji ponad 500 automatów typu arcade, zgromadzonych w ostatnich dwóch dekadach przez krakowskiego kolekcjonera i pasjonata, właściciela muzeum, Marcina Moszczyńskiego. Czy to jedno z tych miejsc, o których żałujesz, że nie poszedłeś wcześniej?
– To nie jest świątynia nostalgii. To miejsce, w którym można się zatracić, zapomnieć o czasie i doświadczyć, jak bardzo te gry nadal działają na emocje – mówi Marcin Moszczyński, właściciel Gdańsk Arcade Museum.
Mortal Kombat, flippery i neony. W Gdańsku powstała świątynia, o której marzyłeś jako dzieciak
Muzeum w Gdańsku prezentuje ponad 100 w pełni działających historycznych automatów arcade (docelowo ok. 140), tworząc żywą opowieść o przełomie XX i XXI wieku – czasie, gdy gry wideo stały się jednym z najważniejszych języków kultury masowej. W przeciwieństwie do tradycyjnych ekspozycji, tu każdy eksponat jest dostępny do gry i testowania – bez ograniczeń. Historia nie jest oglądana zza gabloty, jak muzealny eksponat – jest rozpoznawana w działaniu poprzez bezpośrednie doświadczenie. To wielopokoleniowy sposób na odkrywanie historii kształtujących wyobraźnię i mity kilku pokoleń współczesności.
– Te maszyny były kiedyś centrum emocji – rywalizacji, marzeń, wspólnego przeżywania. Moim celem było przywrócenie im głosu. Chcę, żeby znów działały, świeciły, opowiadały swoje historie, żyły w kontakcie z odbiorcą. Naszą misją jest trzymać je w nieustannej gotowości i skoro to tak dobrze zadziałało w Krakowie i Warszawie, podzielić się tymi światami z Trójmiastem – mówi Marcin Moszczyński, właściciel Gdańsk Arcade Museum.
Zaczęło się od jednego automatu. Jednego flippera kupionego w sieci. Marcin Moszczyński, jeden z największych kolekcjonerów historycznych automatów arcade na świecie, właściciel zbioru liczącego blisko 500 maszyn z USA, Japonii, Korei, Wielkiej Brytanii i Włoch, rozpoczął od rozwijania prywatnej pasji, aby z czasem zbudować niezwykłe miejsca, które szybko pokochała społeczność gamingowa, ale też wielopokoleniowa publiczność jego muzeów. Ta działalność to coś więcej niż tylko kolekcjonerstwo, lecz także ratowanie zabytków technologii i światów narracyjnych, które ukształtowały wyobraźnię kilku pokoleń.
To poszukiwanie na całym świecie unikalnych części, podzespołów, fotografii historycznych, projektów technicznych, instrukcji obsługi. To nie tylko kulturowa nisza, ale rekonstrukcja ważnego nurtu drugiej połowy XX w., epoki sprzed komputerowego gamingu i interaktywnych światów tworzonych przez programistów.
W Gdańsku ożyły legendy z lat 90.
Strzelanka kosmiczna z 1978 r., kilka kwadratowych pikseli i dźwięk, który słyszało się z daleka, to właśnie opowieść, którą chce snuć nowe muzeum. Jego twórcy nie tworzą jednak kolejnej ekspozycji za szybą. Stawiają raczej na wehikuł czasu: do momentu, gdy w każdym większym mieście tętniły salonami gier, a kolorowe ekrany były dla wielu młodych ludzi czymś znacznie więcej niż rozrywką – były miejscem spotkań, przygód i oddechu od szarzyzny PRL-u.
– Zamysłem Interaktywnego Muzeum gier wideo jest misja stworzenia swoistego wehikułu czasu do lat 80. i 90. ub. wieku, kiedy to w wielu miejscach królowały salony gier wideo. Interakcja z kolorowymi grami stanowiła radosną odskocznię od szarzyzny PRL-owskiej rzeczywistości. Gry wideo integrowały lokalne społeczności, a dla wielu młodych ludzi stanowiły nie tylko rozrywkę, ale też miejsce przygód i spędzania wolnego czasu. Wraz z rozwojem technologii salony gier zniknęły, wyparte przez konsole do gier wideo obecne w każdym domu. Nasze muzeum pokazuje rozwój gier wideo od pierwszych automatów (Space Invaders z 1978 r.) na przestrzeni lat – mówi Marcin Moszczyński.
Niektóre rzeczy z dzieciństwa nie zestarzały się ani trochę
Dla kogoś, kto dorastał w latach 80. i 90., wejście tu działa jak nagłe przebudzenie pamięci. Ktoś, kto te czasy zna tylko z Netfliksa, poczuje, że właśnie wszedł w kadr serialu, który okazał się prawdziwy. A dziecko stające pierwszy raz przed Pac-Manem? Zobaczy coś, w co jego rodzice kiedyś wrzucali całe kieszonkowe. Wszystkie trzy doświadczenia dziać się mogą jednocześnie i często przy tej samej maszynie.
Gdańsk Arcade Museum operuje na styku muzeum, parku narracyjnego i laboratorium pamięci kulturowej. Odwołuje się do estetyki i archetypów znanych z kina, komiksów i telewizji – od Knight Rider, przez Tron, po współczesne reinterpretacje nostalgii, takie jak „Stranger Things”. To przestrzeń realnie wielopokoleniowa, w której spotykają się rodziny, młodzież, turyści, zespoły pracownicze, całe klasy szkolne i licealne, studenci, badacze zjawisk kulturowych i pasjonaci kultury.
– Gry wideo obecne są w wielu aspektach życia codziennego. Każdy zna sympatycznego Mario lub żółtego Pac-Mana. Nasza kolekcja jest niesamowitą atrakcją. Większość automatów kupujemy uszkodzonych. Przechodzą renowację i są udostępniane naszym gościom. Gry pochodzą z całego świata – Japonia, USA, cała Europa i nie tylko. To prawdziwe perełki! Co warto podkreślić – wszystkie gry są oryginalne. To nie repliki. Dotykacie tu autentycznej historii gier wideo na automatach, które mają średnio 30-40 lat – mówi Marcin Moszczyński.
Najlepsza wycieczka szkolna do czasów Atari
Pytanie o to, dla kogo jest to miejsce, ma jedną odpowiedź: dla każdego, choć każdy znajdzie tu coś zupełnie innego. Dorośli wejdą i zatrzymają się w pół kroku, gdy na ekranie pojawi się tytuł, przy którym spędzili kiedyś całe popołudnia. Dzieci, wychowane na grafikach 4K, odkryją z zaskoczeniem, że pikselowe potwory potrafią wciągnąć równie skutecznie jak najnowszy hit. Deszczowe południe, plan B na wycieczkę szkolną, pomysł na urodziny dla kogoś, komu trudno cokolwiek kupić, pierwsza randka bez awkward silence, integracja firmowa bez przymusowego karaoke.
– Muzeum stanowi atrakcję dla każdego. Dorośli przeżyją tu swoją drugą młodość. Dzieci odkryją magię starych gier, które potrafią wciągnąć na długie godziny. Turyści ciekawie spędzą czas – szczególnie w deszczowe dni. To doskonały pomysł na wycieczkę szkolną. Można zabrać do nas swoją drugą połówkę na ciekawą retro randkę lub zorganizować w muzeum team building, spotkanie firmowe, integrację. To również super miejsce na niezapomniane urodziny! Możliwości są nieograniczone – dodaje Moszczyński.
Turysta szukający schronienia przed trójmiejskim deszczem trafi tu jak znalazł. Nauczyciel planujący wycieczkę – również. Ale muzeum sprawdzi się też jako sceneria retro randki dla tych, którzy chcą wymienić kolację przy świecach na coś mniej przewidywalnego, albo jako przestrzeń do firmowej integracji, gdzie hierarchia służbowa szybko przestaje mieć znaczenie przy wspólnym boju o najwyższy wynik. A urodziny? Tu każdy, bez względu na wiek, znów poczuje się jak dzieciak przy automacie. I to nie jest slogan.Historia, której można dotknąć i pograć
W gdańskiej odsłonie muzeum znalazł się najstarszy automat w całej kolekcji – Space Invaders, kamień milowy historii gier wideo i ikona zimnowojennej wyobraźni. Obok niego prezentowane są klasyki, które zdefiniowały język popkultury:
Pac-Man – archetyp ucieczki i labiryntu Donkey Kong – narodziny bohatera i narracji Galaga – kosmiczna mitologia pikseli Street Fighter II i Mortal Kombat II – rytualna walka, rywalizacja i wspólnotowe emocje NBA Jam – sport jako mit i spektakl The Simpsons i Teenage Mutant Ninja Turtles – kooperacja i zespołowa przygoda
Szczególne miejsce zajmują gry rytmiczne z Japonii, klasyczne flippery oraz wyjątkowe kabiny tematyczne, w tym Deadstorm Pirates – dynamiczna, piracka opowieść idealnie wpisująca się w morską tożsamość Trójmiasta.
Gdańsk Arcade Museum już otworzyło drzwi. Twój ulubiony automat z dzieciństwa prawdopodobnie tam stoi. To co? Sprawdzisz sam czy z rodziną?