Wojna w Ukrainie pokazała, że nawet pomimo ogromnych zmian na współczesnym polu walki, jakie dokonały się za sprawą dronów, czołgi wciąż mają do odegrania ważną rolę i na razie nie ma dla nich alternatywy. Nic więc dziwnego, że sporo krajów pracuje nad nowymi czołgami, a jedną z ciekawszych inicjatyw tego typu jest program MARTE (Main ARmoured Tank of Europe), w ramach którego powstaje europejski pojazd pancerny nowej generacji. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Europejski czołg przechodzi do kolejnej fazy programu

W programie uczestniczy aż 11 krajów (Niemcy, Belgia, Estonia, Finlandia, Grecja, Włochy, Holandia, Norwegia, Rumunia, Hiszpania, Szwecja) i jak na razie przebiega on całkiem sprawnie. Powołano go do życia pod koniec 2024 r. i już po kilkunastu miesiącach czołg osiągnął ważny kamień milowy — zakończono prace nad wymaganiami, jakie ma spełniać nowa maszyna, i zostały one zaakceptowane przez Komisję Europejską. Projekt MARTE jest bowiem finansowany z Europejskiego Funduszu Obronnego.

Teraz czołg przejdzie do kolejnego etapu prac, który skoncentruje się już na najważniejszych cechach pojazdu, takich jak jego uzbrojenie, opancerzenie, napęd czy systemy pokładowe. Gdy zakończy się ta faza prac, będziemy już zatem wiedzieli, jaką dokładnie maszynę chce zbudować ta spora grupa 11 krajów. Na razie nie wiadomo, jak długo potrwa ta część prac, natomiast sam czołg to na pewno kwestia dosyć odległej przyszłości i nawet jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to wejdzie do służby najwcześniej w kolejnej dekadzie.

Przy okazji warto przypomnieć, że Polska idzie własną „czołgową drogą” i stawia na amerykańskie Abramsy oraz koreańskie czołgi K2. Te drugie doczekają się zresztą spolonizowanej wersji K2PL, która otrzyma szereg zmian i ulepszeń.