Wiele wskazuje na to, że wrocławska posłanka, wybrana z list Szymona Hołowni, której chyba teraz nie chce Donald Tusk, będzie pukała do drzwi Jarosława Kaczyńskiego lub Grzegorza Brauna. Nagle bowiem, gdy temat już umarł, Izabela Bodnar obudziła się z problemem: „absurdalny pomysł z Krauserbrucke zamiast Mostu Grunwaldzkiego.” Tak napisała… Premier może nie chcieć parlamentarzystki, o niepewnej przeszłości, ponieważ i tak ma mega kłopot – w Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku awantura o władzę doprowadziła do stanu, gdy o działaczach partii mówi się w kontekście pedofilii czy zoofilii. Co gorsze, temat wcale nie pojawił się z inspiracji opozycji, choć ta skrzętnie go podgrzewa. Podobno Tusk czeka też na reakcję Michała Jarosa, byłego i chyba obecnego szefa partii w regionie.

 To że wybory władz dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej zakończyły się jednym wielkim bałaganem, to wiemy od 8 marca. Ale że coraz częściej na usta będzie się cisnąć ostrzejsze słowo na „b”, to już chyba niezłe zaskoczenie. Wszystko za sprawą wyroku sprzed ponad tygodnia. Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał bowiem na 6,5 roku więzienia żonę pedofila z Kłodzka, który miał gwałcić nieletnią. Kobietę oskarżono o nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze przestępstw seksualnych oraz o znęcanie się nad zwierzętami.

I pozwolą Państwo, że zaoszczędzę dalszych szczegółów owych zbrodni, choć inni czynią to z lubością. Rzekomo w ramach pokazywania prawdy. Kiedyś mnie uczono, że rozpłatanie brzucha nożem przez zwyrodnialca nie da się wytłumaczyć nauką anatomii – te lekcje wyglądają inaczej. I przy tym pozostanę.

„Przypadek” sprawił, że ten wyrok i całe bestialstwo stało się elementem walki politycznej w Koalicji Obywatelskiej, w której jak wiadomo nadal ostatecznie jeszcze nie rozstrzygnięto wyborów na szefa regionu. Teoretycznie 6 głosami wygrał poprzedni przewodniczący Michał Jaros, ale jego konkurentka – wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska – uznała, że wszystko odbyło się nie fair i złożyła protest. Który do tej pory, gdy powstaje ten tekst, nie został rozpatrzony.

I jest nerwówka. A ponieważ skazana i Wielichowska są związane z Kłodzkiem, więc intensywnie zaczęto dochodzić: czy wiedziała i ile? O tyle to uzasadnione, że żona pedofila przez lata dość aktywnie działała w tamtejszej Platformie Obywatelskiej. W końcu szef powiatowych struktur partii zabrał głos, że pani już nie jest członkiem i żeby nie wiązać jej zbrodniczej działalności z funkcjonowaniem KO czy PO. Nie da się, choć też nikt nie sugeruje, że na tamtejszych zebraniach dochodziło do czynów zabronionych, kojarzonych z Sodomą i Gomorą, a opisanych w biblijnej Księdze Rodzaju.

Również wielu akolitom rządzącej Koalicji twierdzącym jakoby nie można łączyć owych kłodzkich niegodziwości z ich ulubioną partią, przypominam, że i tu obowiązuje tak nielubiany przez wielu symetryzm. Bo gdyby o pedofilię był tylko podejrzany stróż nocny z biurowca, w którym swoje biuro ma jakiś poseł PiS, to już widzę te nagłówki – „Kaczyński musiał wiedzieć!” lub „Pisowski stróż obmacywał dzieci”. Taka karma ten symetryzm. A wszystko inne to hipokryzja i robienie z ludzi idiotów. Wracając do Kłodzka, to faktycznie nie zaszkodziłoby, gdyby Monika Wielichowska też zabrała głos. Choć nie wiem czy ma za co przepraszać.

Tak samo jak wskazane jest wyrażenie opinii przez Michała Jarosa, który był szefem Platformy na Dolnym Śląsku także w czasach, gdy skazana aktywie działała w jego partii. Marcin Torz, który sprawą zajął się najdokładniej, w mediach społecznościowych przekazał: Działacz KO z Wrocławia: „skoro ja na początku 24 roku słyszałem o Kamili i zoofilii, to trudno mi uwierzyć, żeby Monika Wielichowska i Maciej Awiżeń nie wiedzieli”.

Czyli jak wiedział działacz KO z Wrocławia, to na pewno wiedział i Jaros. Po pierwsze zabierając głos oddaliłby nieco od siebie podejrzenia, że to jego zwolennicy zainspirowali te ataki na Wielichowską. Wręcz czując się partyjnym szefem, bo tak Jaros, nawet jak nie rozpatrzono protestu po ostatnich wyborach, ma prawo się czuć, powinien stanąć w obronie swojej koleżanki. A również jako odpowiedzialny ówczesny szef pani Kamili i praktykujący katolik, a takim się głosi, na progu Wielkiego Tygodnia wyznać z „Confiteor Deo omnipotenti” : mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. I w Niebie i na Ziemi tylko przysporzyłby sobie zwolenników.

Coś mi się wydaje, że zwolennikiem posłanki Izabeli Bodnar nie został Donald Tusk. Parlamentarzystka z Wrocławia, która do Sejmu dostała się z list ugrupowania Polska 2050 Szymona Hołowni dość szybko popadła w niełaskę lidera i musiała od Hołowni odejść. Błąkała się po korytarzach przy Wiejskiej starając się za wszelką cenę przypodobać liderom PO, która z czasem przemieniła się w KO. Pisała panegiryki na cześć Tuska niczym Władysław Broniewski  w „Poemacie o Stalinie”. Wszystko na darmo. Teraz chwilowo przycupnęła w klubie poselskim byłych hołowniaków, obecnie nielubiących Hołowni. Ale wygląda, że tylko przystanek. Ostatnio pojawił się następujący wpis: „Długo milczałam, bo jestem lojalną posłanką koalicji 15.X, służę demokracji i nie chciałam mówić głośno o problemach państwa, ale…”. Czyli jakieś problemy z tym Tuskiem są. Dalej posłanka opisuje swoją niezbyt przejrzystą przeszłość, zwłaszcza z udziałem męża, który jak wiadomo siedzi na ławie oskarżonych. Zarzutów jest trochę, w tym także to, że mąż wrocławskiej posłanki miał, według prokuratury, za łapówki załatwiać zakończenie licznych kontroli skarbowych w jego firmach branży śmieciowej. No chorobcia, takie państwo może się faktycznie niektórym nie podobać.

Co więc zrobi posłanka? Tu już czytamy między wierszami, że chyba pójdzie politycznie na prawo. Kilka dni temu w mediach społecznościowych stanowczo skrytykowała konserwatora zabytków: „Muszę przyznać, że dawno o żadnym urzędniku państwowym nie słyszałam tyle złego, co o Wojewódzkim Konserwatorze Zabytków na Dolnym Śląsku, panu Gibskim. Jego pomysły i upartość ich wdrażania wbrew lokalnej społeczności, wzbudzają rzadko spotykaną falę krytyki, czasem furii mieszkańców. Absurdalny pomysł z Krauserbrucke zamiast Mostu Grunwaldzkiego czy krucjata z parasolami w rynku zamiast eleganckich zadaszeń, które Wrocławianie i turyści uwielbiają, to tylko niektóre przykłady. Lista jest długa”.

Tu chyba muszę konserwatorowi wyjaśnić, bo człowiek wreszcie mógł zapomnieć o sprawie, że może chodzić o ten most, który przed wojną nazwano Kaiserbrücke. Chyba, że jakiś Krauser miał też swoją przeprawę, ale takiej wiedzy nie posiadam. Ale dlaczego teraz Bodnar to się przypomniało, gdy już nawet poseł Paweł Hreniak i radny Łukasz Kasztelowicz o wszystkim zapomnieli? No i niedoszłej prezydent Wrocławia, bo przypomnę że dostała się do drugiej tury wyborów, spieszę wyjaśnić, iż w żadnym dokumencie nie było wzmianki o zmianie nazwy mostu. Chodziło o ewentualne odtworzenie przedwojennego napisu, ale skąd parlamentarzystka mogła wiedzieć jak ma głowę pełną obaw o losy państwa, które sądzi podejrzanych o łapówki.

Poza tym pamiętajmy, że jak wcześniej Izabela Bodnar się zwierzyła czasami miewa mętlik w głowie. To inny zapis stanu świadomości, bądź co bądź ważnego polityka w Polsce:

 „ Dzisiaj miałam ciężką, bezsenną noc. Godzinami emitowało się w mojej głowie współczesne kino światowego absurdu. Trump, Davos, buta, Putin, Grenlandia, Ukraina, deal, wojsko, cła, Rada Pokoju, Strefa Gazy, wojna, wywrócenie stolika, szantaż, wymiana ciosów, wazeliniarstwo, milczenie Rosji i Chin, zmiany decyzji, puste obietnice, światowy ład, demolka, strach, nieprzewidywalność, dyktatura, podział świata, szaleństwo, przebudzenie …”

To w sumie trzeba się cieszyć. Przecież mogła się obudzić innego poranka z myślą, że konserwator zabytków chciał nam w ogóle zmienić nazwę Wrocław na Breslau. Ale jeśli panią poseł nadal mocno niepokoi domniemana regermanizacja stolicy Dolnego Śląska, to należy udać się do najbliższego biura PiS lub Konfederacji.

Tak że tydzień przed świętami ciężki mamy klimat, który da się skomentować tylko niezapomnianym tekstem Tomasza „Frantza” Lipińskiego, który w 1981 roku w piosence „Nie wierzę politykom” zapisał cały czas aktualne wersy: 

We własnym domy trudno być prorokiem
Ale mówię to co widzę ze swoich okien
I nie chcę was straszyć ale zobaczycie sami
Że najciekawsze dopiero przed nami

Zobaczą Państwo sami, może nawet już dziś.

 

]]>