Patrząc w tabelę, na pierwszy rzut oka nic się nie zmieniło. Widzew dalej jest zagrożony spadkiem, bo zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Do bezpiecznego miejsca ma punkt straty. Jest źle, ale nie beznadziejnie. A tak by pewnie było, gdyby w klubie został Igor Jovicević.
Sympatyczny Chorwat miał problem z tym, by dostosować sposób grania do rywala i panujących warunków. Stąd ligowe porażki z Jagiellonią i GKS-em Katowice, o których pewnie niewiele osób już teraz pamięta, ale które mogą okazać się bolesne w kontekście układu tabeli na koniec sezonu.
Przyjście Aleksandara Vukovicia zmieniło Widzew prawie nie do poznania. Łódzka drużyna oddaje piłkę rywalom i wyczekuje na ich błąd. To doskonale zadziałało w meczu z Lechem, wygranym 2:1. Wbrew pozorom, taka taktyka przyniosła dobry efekt w spotkaniu w Gdyni – na chyba najgorszej murawie w ekstraklasie. Gdyby po faulu na Marcelu Krajewskim sędzia ostatecznie podyktował rzut karny, Widzew prawdopodobnie wygrałby 1:0.
O meczu z Górnikiem najlepiej zapomnieć. Widzew zabił to spotkanie swoim nastawieniem, w którym znowu czekał na jeden błąd przeciwnika. Nie doczekał się, bo i Górnik trochę bał się zaryzykować. W efekcie mieliśmy „0:0 po bezbarwnej”. Pięć punktów w trzech meczach to nie jest bilans wybitny, ale również nie jest tragiczny. Widzew punktuje, Widzew wciąż jest w grze o utrzymanie. Gdyby zamiast pięciu punktów łodzianie zdobyli jeden lub dwa, szanse na utrzymanie w PKO Ekstraklasie byłyby bliskie zeru.
Teraz trzeba zacząć grać w piłkę
Same remisy to jednak za mało, by w obecnym sezonie utrzymać się w ekstraklasie. Tak wielkiego ścisku w ligowej tabeli nie było chyba nigdy. Punktują wszyscy, sprawiając, że pięć oczek w trzech meczach ekipy broniącej się przed spadkiem nie robi na nikim wrażenia. I to mimo, że cztery ze zdobytych punktów udało się ugrać w meczach z mistrzem Polski i czwartym zespołem w tabeli.
Widzew musi zacząć wygrywać – najlepiej przekonująco. Ma do tego jakościowych zawodników, od kolejnego meczu na swoim stadionie będzie miał murawę. Widzew musi zacząć grać w piłkę, bo tego oczekują od niego kibice i właściciel. Czas miał działać na korzyść tej drużyny. Dlatego chociaż wielu piłkarzy wyjechało na zgrupowania reprezentacji, liczę na to, że w kwietniu zobaczymy jeszcze lepszy Widzew – lepiej grający i jeszcze lepiej punktujący.
Dziennikarz TVP3 Łódź, współpracujący z redakcją Łódzkiego Sportu. Magister dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UŁ. Od 15 lat blisko łódzkiego sportu. Najpierw trochę w klubie sportowym, później w radiu, teraz w Internecie i telewizji. Zazwyczaj wolę słuchać niż mówić, ale w przypadku sportu lubię jedno i drugie. Łączę swoją pasję z obowiązkami. Wierzę, że systematyczna i sumienna praca jest kluczem do sukcesu.
