Polska szybko się starzeje. Do 2060 r. nawet połowa mieszkańców naszego kraju może mieć ponad 50 lat.
– System ochrony zdrowia nie jest na to w pełni przygotowany – uważa dr Grażyna Cebula-Kubat.
Jak dodaje, rosnąca liczba seniorów oznacza więcej pacjentów z wielochorobowością oraz większe potrzeby w zakresie opieki długoterminowej i geriatrycznej.

Czy polska służba zdrowia jest gotowa na starzejące się społeczeństwo?

Polska starzeje się w szybkim tempie. Od lat nieprzerwanie rośnie liczba osób w wieku poprodukcyjnym. Według wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że w końcu 2025 r. liczba ludności w tym wieku wyniosła 9 mln osób, a jej udział w ogólnej populacji wzrósł do 24,2 proc. (z 23,8 proc. w 2024 r. oraz 14,8 proc. w 2000 r.).


Gigantyczne zarobki lekarzy na kontraktach. "Problem leży w systemie"

Prognozy są jeszcze bardziej niepokojące. Wskazują, że już w 2060 r., czyli za 34 lata, połowa Polaków może mieć ponad 50 lat. Jednocześnie żyjemy coraz dłużej. 

Czy ochrona zdrowia gotowa jest na taką rewolucję? Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy dr Grażyna Cebula-Kubat przyznaje, że na pewno nie jest gotowa w 100 proc.

Zobacz cała rozmowę z przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, dr Grażyną Cebulą-Kubat:

– Starzejące się społeczeństwo będzie wymagało coraz większej opieki zdrowotnej i większych nakładów na leczenie; choćby z tego względu, że będzie u nich występować tzw. wielochorobowość. Na pewno dla tych pacjentów potrzebna będzie później opieka senioralna, a nie mamy aż tyle oddziałów geriatrycznych – komentuje w rozmowie z PulsHR.

Przyznaje też, że nie tylko oddziałów geriatrycznych, ale też geriatrów jest w Polsce za mało. 

– Co więcej, każdy geriatra będzie się musiał zajmować nie tylko na przykład schorzeniami internistycznymi, ale również schorzeniami zdrowia psychicznego, reumatologią, neurologią czy kardiologią. To wszystko będzie musiał swoimi kompetencjami ogarnąć geriatra – wskazuje.

Brakuje nie tylko geriatrów. Czy Polska kształci medyków dla innych krajów?

Grażyna Cebula-Kubat, zapytana o to, jak wygląda sytuacja kadrowa w całej ochronie zdrowia, wskazuje, że brakuje około 15 proc. lekarzy w ochronie zdrowia. 

– Mamy w tej chwili 147 tys. lekarzy z prawem wykonywania zawodu, którzy aktywnie pracują z pacjentami. Są województwa, gdzie lekarzy jest dużo, na przykład w województwie mazowieckim na 1000 mieszkańców przypada 7 lekarzy – to bardzo dobry wskaźnik. Natomiast w województwie lubuskim na 1000 mieszkańców przypadają 2-3 lekarze – mówi Grażyna Cebula-Kubat.


Menedżer czy lekarz? Kto powinien zarządzać szpitalem?

Zapytana, czy Polska nie szkoli medyków dla innych krajów (z danych OECD wynika, że nasz kraj jest w czołówce państw, z których emigruje najwięcej lekarzy), twierdzi, że to zjawisko słabnie.

– W tej chwili nie ma takiej tendencji. Młodzi lekarze przede wszystkim chcą pracować tam, gdzie jest bezpiecznie, gdzie mogą się kształcić i mają mentora w swojej specjalizacji. Natomiast na pewno nie możemy pozwolić na patologie, do jakich dochodziło. Chodzi o sytuacje, kiedy dwóch rezydentów ma pod opieką 600 pacjentów, a tak było na psychiatrii. To się powoli zmienia, jednak jeśli nie będziemy stwarzać bezpiecznych warunków pracy, odpowiedniej kultury zarządzania, odpowiedniej płacy, to może nie tyle lekarze będą wyjeżdżać za granicę, co pójdą na swoją działalność. Powinniśmy zadbać o to, by oni chcieli pracować w państwowej służbie zdrowia – podsumowuje.


Lekarz za 300 tys. zł miesięcznie. Czy trzeba wprowadzić limit zarobków w ochronie zdrowia?