Dla Piotra Żyły sezon 2025/26 dobiegł końca wcześniej, niż by sobie tego życzył. Sobotni, 28 marca, występ drużynowy w Planicy był jego ostatnim akcentem tej zimy – zajął w nim wraz z kolegami 8. lokatę (WIĘCEJ TUTAJ).

Ponieważ 39-latek nie zdołał przebić się do czołowej „trzydziestki” klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (zajął 33. lokatę), nie zobaczymy go w niedzielnym, 29 marca, finale na słoweńskim mamucie (ostatecznie wystąpi 31 zawodników – WIĘCEJ TUTAJ).

ZOBACZ WIDEO: Tak kibice ocenili postawę reprezentacji Polski

Najjaśniejszymi punktami sezonu w wykonaniu Żyły były 7. miejsce w Wiśle oraz lokaty w czołowej dziesiątce w Willingen (9.) i Bad Mitterndorf (10.). Łącznie punktował w 11 konkursach indywidualnych.

Jak te wyniki przełożyły się na finanse? Skoczek z Wisły przyzwyczaił kibiców do znacznie większych zdobyczy.

Po zsumowaniu wszystkich premii za miejsca w Top 30 zawodów PŚ (21 900 franków szwajcarskich) oraz doliczeniu udziału za sobotnią „drużynówkę” (600 franków szwajcarskich), Żyła zarobił w tym sezonie 22 500 franków szwajcarskich (co w przeliczeniu daje około 101 925 złotych).

Najlepszymi w karierze Żyły pod względem klasyfikacji generalnej PŚ były sezony 2018/19 oraz 2022/23, kiedy to plasował się odpowiednio na czwartej oraz szóstej pozycji.

Sam sportowiec, znany z ogromnego dystansu do siebie, w rozmowie z Mateuszem Ligęzą z Radia ZET ocenił swoje występy bardzo surowo.

– Nie ma co się tłumaczyć, zwalać na sprzęt czy coś. Po prostu piz… czasem jestem… mental coś siada… dużo dołów miałem w tym sezonie – przyznał bez owijania w bawełnę (WIĘCEJ TUTAJ).